niedziela, 18 grudnia 2016

Ospa; Idą święta; Moje dziecko kradnie i kłamie!; Mamowe urodziny; Mikołajkowe klimaty

Jeszcze kilka zdjęć z poprzedniego Poranka






Kiedy pisałam poprzednią notkę, o tym jak Mała Mi kocha Pippi, Mi tworzyła akurat jej styropianowy portret


Dzień Nauczyciela


Klocki, które Mi dostała na urodziny 


Dłuższy czas temu na kilka dni pod naszymi drzwiami zadomowił się kociak, nasz kot go obwąchał i zaaprobował, dopóki maluch nie próbował przekroczyć progu. Malizna budziła nas rano (głodna), domagała się miziania i robiła słodkie oczy, żeby tylko ją przygarnąć. Serducha by chciały, ale to nie byłaby mądra decyzja. Po kilku dniach usłyszałam że sąsiedzi zajęli się kotem, później już go nie widziałam.


21.10. przegląd teatrzyków dziecięcych i młodzieżowych




video

23.10.- środkowy rząd w filharmonii na kolejnym ogólnopolskim konkursie chórów


Na scenie dużo się działo, scenki, monocykl, Bolek i Lolek, Reksio, piraci, tańce z flagami...





video



Mała Mi ostatnio rozmawiając przez telefon wszystkim obiecuje rysunki, kolorowanki, laurki i je robi. Podoba mi się że ma tyle cierpliwości, wypełnia całe tło i robi kilka takich obrazków przy jednym podejściu.


24.10. przy odbiorze Mi z przedszkola, panie oznajmiły, że ma ospę. Faktycznie od kilku dni miała trzy wypryski na buzi, ale wyglądały jak normalne od przetłuszczenia cery, więc nikt (łącznie ze mną) nic nie podejrzewał. Kiedy jednak panie pokazały mi poniższy nowy nabytek na plecach od razu poszłyśmy do apteki, a po dokładnym obejrzeniu całego ciałka okazało się że ma tych pypci dużo i to dosłownie wszędzie, na każdej części ciała, tyle że są one wielkości kropek, jak po ukłuciu szpilką, takich ospowych z surowicą miała 3-5szt (to na plecach było największe). Następnego dnia rano dokładnie obejrzał ją pan doktor i powiedział, że u niej to JUŻ po ospie i teraz nie ma co z tym robić, że jak nie pojawiła się w nich surowica, to już pewnie nie będzie tylko zaschną, taki łagodny przebieg choroby. Wypisał zaświadczenie że nie zaraża i nas pożegnał.



Jako że dopytałam również o wysiłek fizyczny i jej odporność, jeszcze tego samego dnia poszłyśmy na trening. Mi czuła się w 100% dobrze, nie miała żadnych objawów poza kropkami i się w ogóle nie drapała.


Następnego dnia w Szaflandii akurat rozmawialiśmy o wirusach, w tym o ospie, a Mi była żywym eksponatem 



Temat ugryźliśmy też od strony naukowej np. oglądając zdjęcia wirusów spod mikroskopu 


A później zrobiliśmy własne wirusiska 



Mi swojego pokochała, nazwała Ospiak i wszędzie z nim chodzi. Jak widać zaczęły jej się już robić strupki drugiego dnia po wysypie.




Mała Mi ostatnio ma fazę na zapisywanie wszystkiego co się da, robi mi np. listę zakupów z którą później idziemy do sklepu


Halloween i mój pirat-umarlak 


Tak Mi zbudowała kraba, uwielbiam jej kreatywność



W kolejną środę rozmawialiśmy o bólu, o tym co boli najbardziej i jak różnie ból przedstawiany jest w malarstwie


Później przeszliśmy do kalambur związanych z emocjami (Mi pokazuje trud)


 Nasze prace obrazujące ból


Mi tłumacząca jak należy interpretować jej pracę (pod tym kamieniem jest biedronka, zgnieciona więc ją boli, a kwiatek bo łąka a na łące można się przewrócić i boli noga...)


W szatni dzieciaki podrzucają sobie prezenty, np. Mi zrobiła szlaczki dla Ali



5.11.- wyruszamy pierniczkować


W tym roku Mi sama zrobiła ciasta na pierniki, wycinała je i układała na blachach, a później dekorowała




Ospiak czuwał nad przebiegiem prac 



Świąteczna playlista musi być, a jakże!


W międzyczasie Mi przygotowywała świąteczne kartki-zaproszenia, żeby zaprosić babcię i dziadka na święta do nich samych ;)


Ciocia przygotowała paczuszki z dzwoneczkami i ręcznie robionymi filcowymi reniferami, żeby Mi mogła obdarować pierniczkami panie z przedszkola i dziewczyny z treningów


6.11.- Mała Mi po raz pierwszy była tak aktywna na WPZ, najaktywniejsza!





Zgadlibyście jakie obrazki są ukryte na ekranie?






Jak Syndrom z Iniemamocnych


Z trenerką Kasią

video

Mi życzy sobie żeby przygotować jej na trening jedzonko w wiaderku (co to dla niej ;) )


9.11. koncert chórów; patriotycznie




11.11. na ulice wyjechały dawne pojazdy


A my pomaszerowałyśmy do Szaflandii, żeby jeszcze przed obchodami Dnia Niepodległości Mi mogła raczyć się zupą kotylionową


Co dla nas oznacza niepodległość? Że możemy być blisko, razem i wolne.


Trochę uczyliśmy się historii w towarzystwie Tytusa, Romka i A'tomka





Harcerska nuta


Na koniec warsztaty relaksacyjne z użyciem tybetańskich mis


Smaki dzieciństwa...


video

Szaflandia; Pozwólcie przedstawić sobie; Pan miś we własnej osobie




Mi pomyliła się rysując namiot cyrkowy do góry nogami względem misia, więc szybko przedłużyła mu łapy i stwierdziła że on stoi na rękach- tak miało być ;)



19.11. Literobrazkowe warsztaty
O rekordach; Mi w zgodnym duecie z Mayą






Morskie opowieści


Nasze statki i meduza



Poszłyśmy jeszcze na inne warsztaty prowadzone przez moją koleżankę, która wraz z synem napisała książkę, więcej o projekcie możecie przeczytać o TU, polecamy!

A po powrocie do domu zabawa w morze trwała jeszcze długo
Mi stwierdziła że nie będzie mówić meduza i nazywa ją "ta co parzy"


Rodzinny rozleniwiony selfiak z moimi Tulisiami <3


Łąka dla babci i cyrk dla dziadka



Po olejowaniu


Jamniczek




W drodze na trening jesteśmy z daleka widoczne


A przed treningami mamy okazję podglądać bardziej zaawansowanych kolegów np. przy przygotowaniach do zawodów





Mi treningi nakręcają, nie może ustać spokojnie ani chwili, cały czas ją nosi

video

A tak się śpi po treningu rano, kiedy powinno się być już w drodze do przedszkola


22.11. i urodzinowa impreza Ali. Ala na urodzinach Małej Mi pokochała (jak każdy) naszą Pippi i zaprosiła ją także na swoje urodziny. Mi przeszczęśliwa, no bo... PIPPI! :D




Nasza Pandzia na konkurs z okazji Dnia Pluszowego Misia, Mi stworzyła też Paddingtona ale nie mam zdjęcia :/


A takie prace Mi robi w przedszkolu




Tu pewnie mieli wskazać ulubionego misia, u nas nie ma wątpliwości


A tu wystawka i uhonorowanie za stworzoną przez nas pracę



Po przedszkolu poszłyśmy obejrzeć tegoroczną wystawę misiów. Cały dzień Mi spędziła z Coli.










Mała Mi i jej dywan z puzzli, sama takie robiłam nie raz


26.11.- to był dzień pełen emocji! Poszłyśmy do kina, które mieści się w galerii handlowej, a że Mała Mi takich miejsc nie odwiedza (ja też), to wszystko było tam dla niej takie wow, takie wielkie, kolorowe, magiczne, wszystkiego tak dużo itd.


Lody, myślałam że nas nie wpuszczą z nimi do kina ale panie nie mruknęły nawet przy wejściu z nimi na salę kinową, więc Mi mogła dokończyć na spokojnie.




Piękna animacja i historia+ chwytliwe kawałki, które Mi cały czas śpiewa, mi przypadło do gustu zdecydowanie bardziej niż Kraina Lodu, Mi pokochała= polecamy :)



Przy tych stanowiskach kreatywnej zabawy spędziłyśmy baaardzo dużo czasu



Aż Mi zgłodniała...


Swoim urokiem zarobiła od Pani lizaka w gratisie


Sklep zoologiczny





Urzekło mnie to małe wejście do sklepu z zabawkami tylko dla VIPów (dorośli wchodzą obok) taki prosty pomysł, a jaki wpływ na samopoczucie małego klienta ;)


Kolejnego dnia również nie odpuściłyśmy i od rana działałyśmy na warsztatach najpierw plastycznych, później taneczno-aerobikowych (był wycisk), a na koniec rytmicznych










Zostanie fałszerzem?


Popołudniu poszłyśmy na koncert chórów


video

video

video


Kiedy wyszłyśmy po nim, okazało się że "spadł śnieg"


W tych zaspach brnęłyśmy na impro, przed którym miałyśmy jeszcze czas na książki i klocki


Za to w nocy i nad ranem:


Po obiedzie w barze mlecznym Mi na hasło "ubieraj się":


video

video

30.11.- andrzejkowe zajęcia w Szaflandii


Lanie wosku dla Małej Mi



Wyszedł ewidentnie smok/pegaz- na bank coś z Kucykami Pony ;P



Ile rysunków można narysować na bazie jednego kształtu? My zarysowałyśmy... ileś kartek i skończył nam się czas (bo pomysłów nadal mamy dużo)- do kontynuowania kiedyś.





To zdjęcie Mała Mi przypłaciła groźnym upadkiem. Siedziała na miejscu woźnicy- przodem do renifera. Kiedy próbowała zejść, nie wiem czy zahaczył jej się płaszcz, czy się ześlizgnęła, ale widziałam jak leci i nie zdążyłam jej złapać. Spadła najpierw tyłem na bark na ten okrągły podest, a potem dalej robiąc przewrót w tył ze schodów na bruk na kolana. Jak się podniosła widziałam tylko okropną czerwoną opuchliznę (pół twarzy) i krew (po chwili doszłam że to rozwalona warga, zęby są wszystkie). Nic to- kierunek Biedronka (widać ją między nogami renifera, więc kilka kroków), Mi przyjęła mrożone truskawki na twarz i tak poszłyśmy do apteki. W aptece, kiedy zapytałam czy mają coś na "to" prezentując Mi, pani wyciągnęła płytę z bajkami, piłeczkę, puzzle i kolorowanki, dała Mi i powiedziała że tylko to, na pocieszenie, bo wszystko co można z tym zrobić (zimny okład), już zrobiłam. Mi wyglądała jak po walce bokserskiej: guz na czole, duża opuchlizna na cały polik, zadrapania na poliku, przy ustach, na brodzie i ciemny krwiaczek na wardze. Poszła spać, rano zostały tylko małe zadrapania. Ja nie wiem jak, ale na moim dziecku wszystko goi się ekspresowo, to samo z choróbskami, wystarczy jej sen i problem znika. Uff. Rano w przedszkolu pani co prawda zauważyła, ale to było już takie nic. Grunt że głowa cała!


3.12. pojechałyśmy do zoo







Powąchał i coś musiało mu ewidentnie nie przypaść do gustu, bo później chodził z taką miną... jak nasz kot kiedy powącha kefir :P




video


Po całym zoo panoszą się koty, mnoga mnogość kotów



Maleństwo stało samo wypatrując towarzystwa, jak mogłabym się oprzeć? Przelazłam przez błocko i chaszcze :)



Miziaj mnie, miiiziaaaj


Mi się w to błoto przewróciła, ale co tam ;)








E?




Żywa szopka




Miałyśmy tego dnia szczęście do kotów, irbisek też nam pozował



video





"Poległem." XD


W holu dało się wypatrzeć Mikołaja, a on wypatrywał dzieci, poczęstował Mi cukierkiem, ona go paluszkiem...


Ruszyłyśmy realizować mikołajkową misję. W całym zoo pojawiły się tabliczki z literkami, trzeba było odnaleźć wszystkie (nie wiadomo było ile) i uważać na tabliczki-zmyłki i podobnymi, ale nie takimi samymi obrazkami. Do tego odpowiedzieć na kilka pytań i ułożyć z tej łamigłówki hasło. Nam pierwszym udało się wykonać zadanie, biegałyśmy po zoo jak szalone, to + współpraca i nasza kartka trafiła do kury (legendarny już pojemnik na losy).


Mogłyśmy spokojnie usiąść i odsapnąć przy pracy (ktoś przecież musiał udekorować tą olbrzymią choinkę stojącą w holu)


Losowanie nagród (Mi wygrała zabawkę, wybrała sobie hipcia)


I nasze ozdoby


To czy poprzedniego dnia było dużo wrażeń, ewidentnie widać po Małej Mi rano (już samo to że śpi dłużej ode mnie...)


Jak tylko wstała, zebrałyśmy się na Mikołajki w Pałacu. W zeszłym roku było magicznie, więc szłyśmy podekscytowane.

video




video


video

I ten moment...

video

video

Bardzo lubię tego Mikołaja, umie się bawić i ma luz :D

video

video


Idąc na zajęcia zamówiłyśmy torcik, wracając go odebrałyśmy, bo już po chwili miała zjawić się u nas rodzinka żeby świętować moje urodziny. Według kasjerki z Auchan, która nie chciała mi sprzedać szampana dla dzieci, pewnie 18-te ;)

Zdjęcia autorstwa Bubu




Małej Mi też dostały się prezenty awansem na Mikołajki. Dostała między innymi świninkę, którą pokochała miłością wielką, nazwała Asią i odtąd z nią sypia. Kiedy goście opuszczali nasze włości, stwierdziłam że jeszcze się wyrobimy na koncert. Mi zabrała świninkę ze sobą, z koncertu wzięła kartki z nutami, Asia nauczyła się czytać nuty i odtąd mamy w domu uczoną świnkę. Jako że jest ona muzykalna, zabieramy ją teraz na wszystkie koncerty, bo świninka to lubi, zobaczcie jak się uśmiecha



Koncert perkusyjny, poprzedzony warsztatowym wykładem dla dzieciaków



"Żeby lepiej widziała" ;)




video
Alternatywna interpretacja tego czym jest perkusja :)

Malarz






Język flagowy


video

video





Mała Mi choć wie że św Mikołaj nie istnieje, że to tylko tradycja na jego cześć, to i tak w wieczór przed Mikołajkami rzucała hasłami "Myślę że Mikołajowi się spodoba..." itp.. Zapytałam ją jak to, a ona mi na to, że może taki przebrany pan przyjdzie, bo przecież ona jest kochana, bo ja ją kocham (W myśl zasady: Dzieci nie muszą być grzeczne tylko kochane. ;) ). W przedszkolu mieszają im w głowach bo panie nawet dzieciom które wiedzą i pytają wprost, wmawiają że to prawdziwy święty Mikołaj, że je podgląda czy są grzeczne, że pani widziała kawałek płaszcza/ słyszała dzwonki. Później masz człowieku z grubsza do wyboru okłamać swoje dziecko, albo mówić że panie kłamią. Ja ślizgam się po: "Panie tak mówią, żeby dzieciom, które wierzą nie było przykro.". Mała Mi mimo że uświadomiona od początku, ma z tego wielką frajdę, uwielbia świąteczne klimaty, spotyka co rok wielu różnych "Mikołajów" i sama przebiera się za Mikołajkę, wie z czego wynika ta tradycja, a prezenty od rodzinki "na" Mikołaja cieszą ją tak jak innych te "od".

6.12.- patrzcie na ten uśmiech! :D



Wymarzony...




Ciut później, w przedszkolu...





 Mikołajkowy łup



Rozciąganko przed treningiem


8.12.- świąteczne warsztaty w przedszkolu





Prace z przedszkola 


9.12.- koncert "Premiery Płytowe" oczywiście ze świninką



Udawacz!



Kanapka wg Małej Mi: SUCHY chleb+ SUCHY wafel ryżowy + SUCHA pszenica
(nadal nie ma opcji posmarowanego chleba, chyba że samym dżemem albo miodem, ale tak rzadko w domu jemy chleb że ma to znaczenie tylko w przedszkolu gdzie w standardzie kanapki są posmarowane)



11.12.- poważne warsztaty kulinarne w Park-hotelowej restauracji (temat: pierogi)




Szczypta


Pot z czoła XD




Zadowolona



Ciasto Małej Mi za wzór


Czas na farsze



video

Nasze:
(kucharz wyróżnił moją technikę, jako profesjonalną i ekspresową, nie wiedział że przez rok pracowałam w pierogarni :P )




Przerwa na harce


I można zajadać


Dyplomowana kucharka


Trochę pierogów zabrałyśmy ze sobą i zjadłyśmy w oczekiwaniu na koncert chórów (tym razem nieco w tematyce świątecznej)




Moje dzieciaki <3



Koncert twórczości Elli Fitzgerald z jej 50-letniego dorobku artystycznego w wykonaniu Agaty <3


Mi: Po jakim ta pani mówi?

video

video



16.12. poszłyśmy jako publika na rodzinny konkurs kolęd, a skończyło się tak że nieprzygotowane wzięłyśmy w tym konkursie udział, a Mała Mi jak weszła na scenę i złapała za mikrofon to nie chciała jednego i drugiego oddać przez godzinę. A to śpiewała kolejną piosenkę, a to mówiła wierszyk... Niestety nie mam nagranego występu konkursowego, bo jako że był to konkurs rodzinny, wystąpiłam razem z Mi, ale później już śpiewała sama, a wszyscy się dołączyli i wyszła z tego niezła impreza :D





video

A to nasza wygrana :D


A Mi nawiązała nowe znajomości


Po takim przebiegu wydarzeń, wróciłyśmy głodne i postanowiłyśmy upiec pizzę





...i najzwyklejsze zapiekanki- smak dzieciństwa (sobota, 19:00, Smurfy i zapiekanki z opiekacza z ketchupem Włocławskim :) )



Co tam zmalowałaś? (wygranymi farbami)


"Ja mam rysunek dla cioci: muchę która zjadła kupę i kwiatki"


Spisuję wszystko na bieżąco, ale zawsze zanim skończę i opublikuję notkę, to muszę przerwać bo siada nam net/ komp/ coś robimy/ gdzieś idziemy/ coś się dzieje, potem zgrywam najświeższe zdjęcia z tej "przerwy" i doklejam do notki i znów coś przerywa, w ten sposób rodzi się tasiemiec :P

Mała Mi- czterolatka nadal ma parcie na szkło i publikę. Jako pokłosie Rzeki Muzyki na ulicy, w filharmonii, szpitalu... wszyscy znają ją z imienia, stała się lokalną gwiazdą. Mi bardzo łatwo zaprzyjaźnia się, nawiązuje kontakt, bez trudu wchodzi w obcą grupę. Trenerka nadal ją chwali, jest najlepsza. Bardzo lubi być pierwsza/ najlepsza, drugie miejsce w czymkolwiek niestety odbiera jako porażkę. Umie przegrywać np. w grach, ale tam gdzie coś zależy od umiejętności a nie szczęścia, przegrana ją frustruje. Zadziwia mnie dojrzałymi decyzjami, a raczej argumentacją na podstawie której je podejmuje. Nie ma też problemu z odroczeniem np. woli iść do zoo w inny dzień, kiedy będzie odpowiedniejsza pogoda i czas, albo woli mieć niespodziankę niż wiedzieć dokąd ją zabieram. Coraz lepiej oszukuje np. że niby już zrobiła siku, kiedy jej każę. Rewelacyjnie posługuje się pęsetką łapiąc nią malutkie elementy (ja pewnie miałabym większy problem). Na bilansie czterolatka zaskoczyła kolejną panią doktor swoją wiedzą i umiejętnościami, zdecydowanie ponad normę. Nadal mam same powody do dumy, a przy tym Mała Mi jest radosna i kochana, umie samodzielnie myśleć, jest samodzielna i zaradna. 

Tekstów, tekścików też nam się tym razem uzbierało:

"Już jestem za starsza."
"Dziewczynki mają pipcię, a chłopcy penisko."
"Burza jest jak są pioruna."
"Sztuczny- w sensie, że ze szkła."
"z kucykami Ponami"
"A do czego jest nam wszystko na twarzy potrzebne? Oczy żeby się nie potykać, nos żeby wąchać czy jakaś kupa jest, a buzia żeby jeść i żyć."
"Tak jak ja mam łóżko na wysokości (na antresoli) a pokój na ziemi... a co to w ogóle jest wchała?"
"Mleko nam daje krowa albo banany nam daje małpa."
"A ja wiem jak się nazywa miejsce gdzie robią chleb. Chlebnia."
"Hejże ino dyna dyna, narodził się bukiecina"
"Łąkaty- takie kwiaty, rosną w lesie czasem, wychodzą z liści i rosną na trawie."

wybram-wybieram
wyśleć-wysłać
pozgadywam-pozgaduje
zapomnięty-zapomniany
koń w płaty- łaty
takie kotło- kocioł
nie ma za nic- nie ma za co
sciasnąć-przecisnąć
kullaj się po ziemi- kulaj
przy płuczeniu- płukaniu
takie prątła- ona też nie wie co to

-Masz dużo rzeczy.
Mi: No bo ja mam urodziny czasami.

Mi: Co to są skawy? (konduktorze ła-skawy ;) )

Mi: Ja od dawna czekam na imieniny.
c.Madzia: To wymyśl sobie jeszcze inne imię i będziesz miała dwa razy imieniny.
Mi: Juz wiem: Księżniczka.

c.Madzia: Jakie najbardziej warzywa lubisz?
Mi: Ziemniaka z tego co ja wiem.

prababcia: Muszę przygotować ciuszki, klapki, piżamkę.
Mi: A ty gdzieś idziesz?
pb: Jutro idę do szpitala.
Mi: A myślałam że nad morze, bo klapki się bierze nad morze.

Mi: A czy kot umie łapać ptaki ogonem?
Ma: Nie, takiej sztuczki nie potrafi.
Mi: A ja umiem... ale jakbym miała ogon.

Ma: Taki wielki samochód nazywa się tir.
Mi: To jak dinozaur, bo tir- T.Rex.

Szukam kluczy:
Ma: A dobra mam, w spodniach.
Mi: W spodniach to ty masz pupę.

Mi: Śnieg kruszy.
Ma: Chyba prószy.
Mi: Ale przy chmurze wysoko kruszy.

Okulary:
Mi: Latem jak będę miała te niebieskie do łowienia ryb, z kosmitami.
Ma: Chyba kotwicami.
(są ze sterami)

Zdanie które wprawiło nas w konsternację: "A jakiego lubi babcia misia?" (jakiego misia lubi babcia Misia)

Na pytanie, czy podobało jej się w kinie:
Mi: I to bardzo bardzo, aż chciałam im podziękować, że nam taką ładną bajkę puścili.

Ciocia robi ajerkoniak i tłumaczy co to jest:
Mi: Ble, nie lubię alkoholu, nigdy go nie piję.

Dobrze idzie jej w grze:
Mi: O jejć, jaka ja magiczna jestem.

Przebudziła się w nocy na siku, przyszła do mnie:
Mi: Mamo coś mi się już śniło, ale jeszcze nie całe, powiedzieć ci co? Ty, ale jeszcze Knociu (nasz kot) miał tam być tylko zapomnieli go zrobić.
Rano dopytałam kto robi sny: Sny się biorą z chmury, przychodzą do nas z dworu i są nad głową.

Jakiś czas temu Mała Mi miała zajawkę na flagi, najbardziej spodobała jej się oczywiście tęczowa, więc wytłumaczyłam jej okoliczne hasła, na co Mi stwierdziła, że my jesteśmy lesbijkami bo obie jesteśmy dziewczynami, mieszkami razem i się kochamy <3

Wierszyk przyniesiony z przedszkola: Nie wytykaj języka bo ci krowa nasika, jak nie krowa to teściowa.

Przed moimi urodzinami od dwóch dni Mała Mi powtarzała, że ma dla mnie niespodziankę. Myślałam że zrobiła jakąś pracę w przedszkolu. Dzień przed urodzinami nie wytrzymała i zakładając rano buty do przedszkola, wyciągnęła z ich tajnej kieszonki czekoladową monetę i wręczyła mi jako prezent. Okazało się że moje dzieciątko zakosiło ją z marketu i niepostrzeżenie schowało do ów kieszonki. Myślała że jak się chce coś komuś dać, a nie wziąć dla siebie, to nie jest kradzież. Kiedy ją uświadomiłam pojawił się smuteczek "Bo ja bardzo chciałam dać ci prezent.". Poszłyśmy do tego sklepu, Mi wzięła jeszcze jedną monetę, zapłaciła za nią i oddała pani przyznając się do błędu. A ja jestem happy, że dostałam taki prezent od serducha :)

4 komentarze:

  1. Heh, ja postuluję o częstsze notki, bo przy tych długich zapominam co było na początku i ciężko mi komentować przez to :)
    Czyli ospa już za Wami... Dobrze w sumie, że to o tej porze roku, Eliza miała w maju, akurat zaczęły się upały, strasznie Ją to wszystko swędziało.
    Mnie też Mia bardzo, bardzo zadziwia umiejętnościami i dojrzałością. Jeśli chodzi o Lilę, to mam teraz porównanie do dzieci z przedszkola, w którym pracuję i wiem, że rozwija się bardzo dobrze, jest samodzielna, ma swoje zdanie itd, ale Mia to wyjątkowa 4latka.
    U nas nie było jeszcze ani jednego płatka śniegu i póki co- chyba nie będzie. Pół biedy, żeby jeszcze był mróz i wymroził to wirusy, zarazki, robactwo...
    Trzymajcie się Dziewczynki i wszystkiego dobrego dla Was.
    Ps. Tekst o lesbijkach wygrywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz i masz. Nie minął miesiąc! ;D
      Też się cieszę z tej ospy, że za nami i że tak gładko przeszło.
      Tak, Mi jest wyjątkowa, nieustannie mnie zaskakuje, ostatnio pisaniem i próbami czytania bez żadnego zachęcenia :)
      Tak, teraz jak w końcu przyszedł mróz, to z kolei trąbią o smogu :/
      Również życzymy cudowności w nowym roku :)

      Usuń
  2. Najbardziej usmialam sie z lesbijek, pupy w spodniach i wierszyka z przedszkola! Ciekawe czy te dzieci w ogole wiedza, kto to jest tesciowa? ;) A tekscik o sniegu kruszacym sie z chmury bardzo logiczny. W koncu jakos ten snieg musi sie z chmurki wyrostawac, nie? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz, że Mi swoją logiką zabija co mniej odporne jednostki w przedbiegach, w dyskusji z nią nie wygrasz. (Nie)stety ma to po mnie i niestety pewnie taka postawa utrudni jej życie. Z genami nie wygrasz ;)

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)