czwartek, 13 października 2016

Urodziny! (i czarny protest)

Dla widzów o mocnych nerwach


Nie, nie wiem o czym to było, ale mina kota mówi wszystko


18.09. na barce czytaliśmy i oprawialiśmy nasze książki i notesy








Później tradycyjnie były gry i zabawy


Padłam, jak zobaczyłam to zdjęcie XD



Stamtąd przemieściłyśmy się do Szaflandii, gdzie czekała na nas tego dnia moc warsztatów i koncert







Na warsztatach typograficznych z autorem Typogryzmołów tworzyliśmy własne książki






Tusz drukarski wcale nie jest prostu w obsłudze. Projekt książki należy do Małej Mi








Po zmyciu z siebie tuszu:


Warsztaty naukowo-doświadczalne




W trakcie całej imprezy były losowane nagrody, My też przygarnęłyśmy, o taką :)




Kolorowa masa solna, która po imprezie cała zawędrowała z nami do domu



Wszystko zakończyło się koncertem Ani Brody



Mała Mi oczywiście pierwsza do tańczenia





Po nim jeszcze długo posiedziałyśmy w Szaflandii, Mi szalała z koleżanką, Mayą; A wracając do domu załapałyśmy się jeszcze na koncert piosenek o naszym mieście.



W pn z Małą Mi do przedszkola poszła między innymi zdobyczna masa solna i wygrana książka


Słoneczka zaliczyły jesienny spacer









Echh


Kurczaczek przed treningiem


Kolejna środa w Szaflandii, było dziko i tygrysio




To jedna z moich ulubionych prac, a Mała Mi nie chciała jej zdejmować, szła w tej masce po ulicy i weszła tak do marketu adekwatnie rycząc, ludzie mieli ubaw xd


W czwartek po treningu Mi "jadła" zupę aż zasnęła na siedząco

Za to piątkowe popołudnie spędziłyśmy zabierając koleżanki Małej Mi na plac zabaw.

Baby kasztanek



W sobotę odwiedziłyśmy prababcię, po drodze zaliczając zlot starych autobusów








A u prababci dziecko po raz pierwszy zobaczyło, jak wygląda piwnica (my niestety nie mamy, nad czym niezmiennie ubolewam)


U prababci latają samoloty, dużo i często, nisko i blisko


Nie ma to jak pograć w piłkę na dużym boisku


Wracając przystanęłyśmy jeszcze na chwilkę, żeby przyjrzeć się wyczynom breakdance'owców 


Niedzielny poranek w drodze na zawody jeździeckie:
Wóz strażacki




Tego dnia odbywały się różnego typu zawody, na różnych zasadach, były też egzaminy. Nie obyło się bez strąconych tyczek, czy upadku z konia






Plenerowy posiłek regeneracyjny- kiełbacha z grilla









26.09. przedszkolaki wybyły na wycieczkę do świata dinozaurów


Wykopaliska- udało im się odkryć szkielet dinozaura 






Przygotowania do wejścia na ściankę wspinaczkową 





A wieczorem Mi grała (naprawdę!) z kotem w planszówkę. Mała Mi jest chyba dobrą trenerką, albo mamy genialnego kota, w każdym razie puszysty czeka na swoją kolej, kula kostką i przesuwa łapką pionek, nie umie tylko wyliczyć odpowiedniej ilości pól, więc Mi po nim poprawia :D


Nasze przedszkole daje dzieciakom mnóstwo atrakcji, tym razem odwiedził je strażnik miejski i pokazywał na przykładzie ich samych jak trzeba się zachować, kiedy np. zaczepia cię obca osoba




W środę Mi pomaszerowała do Szaflandii z Alą







Kolejny spacer dla przypomnienia zasad bezpiecznego poruszania się po mieście



Tego Mała Mi nie mogła się doczekać, po przedszkolu a przed treningiem byłyśmy zaproszone do babci Mani


Nie mamy wielu zdjęć, ale dziewczynki (we trzy, jeszcze z Lusią) szalały i pięknie się razem bawiły, zgodnie i wesoło


Nie ma to jak ukryć się przed mamą w sklepie... 



Zaczął się październik, nasz ulubiony miesiąc.
1.10. poszłyśmy na warsztaty czerpania papieru
Warunki były wręcz ekskluzywne, Mała Mi była jedynym dzieckiem i miała ogromne pole do popisu.



Najpierw przygotowywała pulpę



Po czym czerpała papier i sama ozdabiała kolejne kartki










Przy okazji obejrzałyśmy świeżo otwartą wystawę Marty Frej
(poniżej jeden z najbliższych mi memów) 


Niedziela i Poranek na barce






Mi na rowerze Ali



Czarny poniedziałek. Mała Mi podejrzała wcześniej, jak oglądałam coś w temacie protestu i zaczęła dopytywać dlaczego ludzie będą się ubierać na czarno. Po wyjaśnieniu stwierdziła, że ona też chce się ubrać na czarno, bo ona "chce sama myśleć i decydować czy chce mieć dzieci, czy nie". W poniedziałek założyłyśmy więc czarne ciuchy (Mi koszulkę miała co prawda grafitową ale z napisem "Think Big" ;) ) a po przedszkolu poszłyśmy protestować. Na proteście przechodził koło nas czarny pies i Mi stwierdziła, że on też się ubrał na czarno bo chce sam myśleć czy chce mieć małe pieski czy nie. Cała sytuacja stała się u nas przyczynkiem do rozmowy między innymi o aborcji. Mi rozumie temat, choć oczywiście trochę po swojemu, z dziecięcą logiką.


Dziecko krzyczało z innymi, choć nikt jej nie namawiał




Spotkałyśmy dużo znajomych, co bardzo mnie cieszy.


W zeszłą środę w Szaflandii uczyliśmy się o drzewach i robiliśmy lampiony. Moim zdaniem wyszły super, my swojego używamy :)









Mała Mi bardzo sprawnie obsługuje komputer, zarówno touchpad jak i klawiaturę


W czwartek odebrałam tort i po cichu schowałam w lodówce


...bo w piątek zaczęłyśmy świętować najważniejsze święto w roku
tym razem w klimacie marynarsko-pirackim



Rano udekorowałam salę.
Była dwudziestka dzieciaków, na początek Mi zabrała kolegów na barkę, żeby pokazać im jedno ze swoich ulubionych miejsc, tam mieliśmy warsztaty.




Na koniec kapitan wręczył Małej Mi bukiet kwiatów- miły gest :)


Po takiej rozgrzewce zabrałyśmy dzieci do przedszkola. Kiedy wchodziliśmy, u góry zabrzmiały głośne, wylewne powitania. "Okazało się", że Pippi Langstrumpf podsłyszała, że Mi ma urodziny, szukała jej po mieście, aż jej powiedzieli, gdzie Mała Mi chodzi do przedszkola, więc przyszła i dłuuugo na nas czekała ;) Mi wniebowzięta, bo to jej ukochana bohaterka, zresztą Mi też była na urodzinach Pippi (tej samej), pamiętacie?
Nie mam wielu zdjęć, bo było dużo gawiedzi do ogarniania, ale dałyśmy we dwie radę i było super!



Tu już niecała ekipa


Oj, czego ich ta Pippi uczy?!


Mi dostała tyle prezenciorów, że sama bez samochodu nawet ten kawałeczek do naszego domu bym ich nie uniosła.


Kiedy zamknęli nam przedszkole, urządziłyśmy z ulubionymi kumpelami afterek w domu (niestety zabraklo Mani, bo musiała jechać już do domu). Pippi też poszła z nami! Była pizza i szaleństwa! 
Tylko spójrzcie na tą miłość!


Laura powiedziała że chciałaby zostać u nas na noc, po telefonie okazało się, że jej rodzice nie mają nic przeciwko. To była jej pierwsza noc u koleżanki, ale obu szalenie się podobało. Wariowały do późna i koniecznie chciały spać razem.


Rano Laurka nadal nie była stęskniona za domem, więc mama puściła ją jeszcze z nami na warsztaty. To była już sobota, 8.10.16r.- prawdziwy dzień 4. urodzin Małej Mi


Były to warsztaty z autorką m.in. Cecylki Knedelek i Lamelii Szczęśliwej. Robiliśmy jadalne filiżanki, były super. Prowadząca nie wiedząc o naszym święcie, powiedziała że to super pomysł na urodzinowe filiżanki. Mi nie omieszkała się pochwalić ;)




Na Literobrazkach wszystko kręci się wokół książek, aż toniemy w rozkoszy



Były bajki czytane i slajdy z rzutnika, na które połasiłyśmy się w przerwie pomiędzy warsztatami



I wróciłyśmy na kolejne zajęcia z Panią Krzyżanek


Tym razem stworzyłyśmy poniższą sowę i od razu ustaliłyśmy, że będzie to prezent dla dziadków, który lubią otaczać się sowami maści wszelkiej, ale takiej jeszcze nie mieli. Po wyschnięciu kleju moim nieskromnym zdaniem jest naprawdę ładna.


Tego dnia musiałyśmy jeszcze kupić urodzinowe ciasto dla rodzinki na niedzielę, a jako że w urodziny pozwalam na więcej, Mi załapała się jeszcze na lody.


Przyszła ciocia Marysia i przyniosła Małej Mi taki prezent:

Niedziela


Od samej rodziny naliczyłam ponad 30 prezentów i jakimś cudem mimo ogromu już posiadanych zabawek, te również znalazły swoje miejsce. Tak, zdecydowanie ją rozpieszczamy. Dostała wszystko o czym wspomniała i jeszcze dużo więcej.


Lego zamek z Arendelle (Kraina Lodu), Mi przepięknie bawi się klockami, bardzo kreatywnie buduje i wymyśla całe historie do odgrywania postaciami


A tak zbudowała żyrafę, uważam że rewelacyjna, ja bym na taką nie wpadła


We wtorek Mi rozdała jeszcze urodzinowo cukierki na treningu i tak skończyły się świąteczne dni. No to już oficjalnie mam w domu czterolatkę.


Wczoraj w Szaflandii robiliśmy ptaki, Mi wybrała bociana


Tadżin
Uwielbiam patrzeć jak Mi zajada z takim apetytem, najadam się samym patrzeniem na nią. 


Słówka i półsłówka:

osoba niewidująca- niewidoma

"Zawalona jestem od tego placu, czyli się spociłam"

Miałam nutę na marudzenie, więc nadaję jęczącym tonem że to i tamto, kończąc pół żartem pół serio:
-... Stara jestem.
Mi (kpiącym tonem): Nie żartuj.

"Babcia służy do dziadka. To znaczy, że babcia potrzebuje dziadka."

zakrzyżam- zakreślam krzyżykami

Ma: Chyba się nie wyspałaś po tych urodzinach, co?
Mi: Wyspałam, ale nie dobrze.

Pomaluj sobie ust.- usta

magika- magia

jojki- nie mam pojęcia co to jest, ale Mi bardzo lubi (nad)używać tego słowa ;)