wtorek, 30 sierpnia 2016

Wyróżniana

13.08. w Szaflandii odkrywaliśmy tajemnice zakamarków naszego miasta


Mi zrobiła dla nas torby. Ja swoją noszę często i z dumą.




14.08. Czerwony Kapturek zrobiony tak, jak lubię najbardziej. Muzycznie, rytmicznie z rymem i humorem 


video



Mi wystroiła się jak na odpust ;)



Po przedstawieniu, jak co tydzień wybrałyśmy się na koncert. Tym razem wokalem raczyła nas N.Świerczyńska (kojarzycie ją z The Voice of Poland?)


video

video

video

video

video

video

video

video

video

Kolejny dzień spędziłyśmy na zawodach pływackich


video

video

video


W przerwie, dla zregenerowania sił Mi zażyczyła sobie tadżin




Przed ogłoszeniem wygranych i wręczeniem nagród, pudła stały puste. Mała Mi wykorzystała moment, czym rozbawiła i zmusiła do oklasków publiczność



Zawodnicy nie zdołali pochłonąć wszystkich przygotowanych dla nich posiłków regeneracyjnych. Mi załapała się na dwie porcje budyniu jaglanego


Następnego dnia w końcu udało nam się zaliczyć długo oczekiwany wyjazd do dziadków


Pajączek- babcia ma dużą kolekcję lakierów


Spacer do gospodarstwa sąsiadów


I wygłupki na huśtawce, która nie chciała być na zdjęciu


Z wujaszkiem



Pierwszy w życiu samodzielnie znaleziony i zebrany grzybek. Babcia usmażyła, a Mi zjadła maślaka do obiadu.


Wróciłyśmy po trzech dniach, babcia odprowadziła Mi do przedszkola, a po powrocie w skrzynce czekała na Małą Mi wakacyjna pocztówka od kumpeli z treningów


Przebrałyśmy się szybko i ruszyłyśmy na wernisaż


To była absolutnie wyjątkowa, magiczna wystawa pokazująca, że w nieużytkach jest moc, potencjał i morze możliwości. Cudowne miejsce, które powstało tylko na jeden weekend. Bardzo się cieszę, że mogłyśmy uczestniczyć w tym niezwykłym projekcie.



Mi z łatwością odnalazła swoją pracę :)


Wszystkich eksponatów można było dotykać i UŻYWAĆ


Magiczna instalacja metaforyczna i dająca do myślenia
<3


Goście współtworzyli każdy zakątek, stając się poniekąd współautorami 




Przeczytałam pytanie na głos, odpowiedź Mi była natychmiastowa. Aż mnie zaskoczyła, rozsądne mam dziecko



Przybiłyśmy też kubeczek, bo z każdego nieużytku, może być jeszcze użytek


Humusy, krakersy i inne specjały


Projekcja na temat


Tęsknię za tym miejscem i atmosferą


Sobotni wieczorny koncert przy fontannie

video

video

video

video

video

...a po nim nie mogłyśmy odmówić sobie powrotu do galerii


To jest pies. (Tak, przyznaję że nie pojęłam geniuszu twórcy, sądząc że to kot ;) )


video

video

Za to niedzielny wieczór to świetny koncert, który na długo zapadnie nam w pamięć, szczególnie wokal w najlepszym wydaniu (Stanley Breckenridge). Mała Mi udawała grę na każdym z instrumentów, co nie zostało niezauważone przez zespół ;) A Stanley nawiązał z Mi interakcję, naśladując jej taniec i podając jej mikrofon do odśpiewania kawałka piosenki. Mi do teraz to przeżywa i mówi że pan był miły.


video

video

video

video

video

Szłyśmy na koncert w deszczu, z workami do podłożenia pod pupy, a w trakcie koncertu wyszła piękna tęcza


W poniedziałek po przedszkolu Mi miała sesję zdjęciową, o której zrobienie została poproszona. Wrzucam kilka zdjęć z zza pleców fotograf. Mi co prawda nadal chce być przede wszystkim marynarzem i pilotem, ale po tej sesji stwierdziła że chce być też modelką "Tak, ale już w życiu, na zawsze.". Spodobało jej się odgrywanie ról.



24.08. w końcu udało nam się dotrzeć na kreatywny port, zajęcia na naszej ukochanej barce. Było budowanie z klocków i różne dyscypliny okołomarynarskie. Kapitan bardzo lubi Małą Mi (ze wzajemnością) i zaprosił ją po znajomości na prawdziwy rejs barką nazajutrz (barka zwykle stoi zacumowana i służy za coś w rodzaju muzeum)



Nowy zabytkowy zakup jednego z pracowników barki i klockowe dzieło Mi


Po dzikich wyczynach w porcie, w napięciu przed jutrem, zawitałyśmy do Szaflandii, tym razem było o praniu i szopiętach, które mogą czegoś nauczyć także rodziców


Robiliśmy własne ubranka, później segregowaliśmy je kolorami do prania i rozwieszaliśmy



...i nadeszło jutro (skoro świt). Pogoda bajeczna, widoki sami zobaczcie... to była wielka frajda i świetna przygoda. Barka ma ponad 60m długości, wyobraźcie sobie poczucie sprawczości, kiedy samemu nie ma się nawet metra, a steruje się tak masywnym statkiem... bo kapitan Małej Mi pozwoli na wszystko ;)













Płynęło z nami też mobilne studio radiowe, nadawali audycję na żywo ze szlaku


Mała Mi i jej marynarskie tatuaże



Wcale niełatwo wydmuchnąć ostrzeżenie

video

video


Chwila schronienia przed słońcem z klockami lego



Nowa dziara na pamiątkę


Pożegnanie- tym płynęłyśmy


Wyobraźnia nie ma granic, to np. są "Dwie podusie i kocyk. Śmieszne, prawda?" Prawda?


Piątkowy shooting modowy i po raz kolejny Mała Mi modelką




Ta sukienka spodobała się pani na Małej Mi najbardziej, więc Mi dostała ją w prezencie 








Prosto stamtąd biegłyśmy w kierunku barki, a tam ostatni w te wakacje koncert orkiestr

video

video

video

video

video

Sobota rano, w oczekiwaniu na spektakl o Pippi


Nie spodziewałam się takiego przedstawienia. Odbywało się w namiocie cyrkowym. Jak się okazało, nie bez przyczyny. Było to widowisko teatralno (świetna gra aktorska), muzycznie (ostre brzmienia i chwytliwe piosenki), cyrkowe (trapez, szarfy, instalacje). Dużo się działo, widowisko trwało 2 godziny ale było dynamiczne i wciągało bez mała. Jestem pod nieustającym wrażeniem, a Mi nadal zakochana w Pippi.


W przerwie


I znów miałyśmy szczęście; Pippi na początku przedstawienia podeszła właśnie do nas przywitać się i przybić "pi", później jak "widać" na zdjęciach wzięła Mi na kolana



Po wszystkim zakradłyśmy się (za zgodą) na tyły namiotu, bo Mi bardzo chciała zaśpiewać dla Pippi piosenkę. Główną rolę grała przemiła dziewczyna, Mi zaśpiewała jej (Hej Pippi Langstrumpf), a ta się chyba naprawdę wzruszyła, przytuliła Mi i chwilę z nią porozmawiała :)


Spektakl organizowany był jako część festiwalu Radosnych Serc. Nie był on bynajmniej jedyną atrakcją. Po niedługim czasie przybyłyśmy w inne miejsce, tym razem na Piotrusia Pana

video



video


Po przedstawieniu były występy dzieciaków z placówek opiekuńczo-wychowawczych.

video





Za co mogła się chcieć pomalować Mała Mi?


Występ Malwiny Bihun (z Aplauz Aplauz)

video



video

video

video


video

video

Na koniec dnia i festiwalu- koncert Ani Rusowicz


W niedzielę Mi spała do 16 w różnych miejscach i konfiguracjach


Kiedy doszła do siebie (ma tak kiedy ją rozkłada, jak prześpi cały dzień to jej przechodzi), wybrałyśmy się na ostatni koncert RM


I tym razem było dla nas wyjątkowo. Ponieważ był to ostatni koncert tegorocznej edycji, prowadzący na wstępie podsumowali wszystkie muzyczne spotkania, podziękowali tym, którzy do zaistnienia i sukcesu RM się przyczynili i... padły słowa: Chcielibyśmy podziękować jeszcze jednej wyjątkowej osobie [...] ujęła nas tym, jak przeżywa muzykę [...] Na pewno już wiecie Państwo o kogo chodzi bo tej osoby, a właściwie osóbki (tu zerwały się brawa) nie dało się nie zauważyć [...]; Po czym wywołano nas przed scenę i na oczach ogromnej widowni wręczono Małej Mi wielki zestaw Lego jeszcze nam dziękując za to, że bawiłyśmy się na ich koncertach :D Mi stała się maskotką tych koncertów już po pierwszym ludzie zaczepiali nas na ulicy i mówili że widzieli jak tańczyła i że podziwiają. A Mi ma w sobie coś z gwiazdy bo im większa publiczność i więcej obiektywów na nią zwróconych, tym lepiej się odnajduje. Ja idąc z nią przed tą scenę po raz pierwszy miałam okazję odwrócić się i zobaczyć jaki tłum na nią co tydzień patrzył (zawsze przychodziłyśmy wcześniej, jak jeszcze było niewiele osób i siadałyśmy z przodu, więc nie miałam aż takiego wrażenia), można pozazdrościć Małej Mi beztroski i braku jakiegokolwiek lęku przed oceną (potrafi rzucić jeszcze z satysfakcją tekstem "Wszyscy podpowiadają sobie do ucha, jak ja tańczę.").


Żółwik


A koncertowali dla nas tym razem Andrzej i Maja Sikorowscy

video

video

video

To tylko malutki wycinek publiczności, ale widać zagęszczenie


video

Po koncercie Mi pozowała do zdjęć razem z prowadzącymi i artystami



Po powrocie bawiła się prezentem do 23, a następnego dnia jeszcze pełna emocji, wzięła klocki ze sobą do przedszkola :)
Po przedszkolu natomiast szybciutko się przebrała i poszłyśmy na przyjęcie urodzinowe Laurki




Parę słówek:

znak- wieszak
cudło- "taka śmieszna rzecz"
burdlu- burdelu
zedrze się worek- przedrze
Wygląda jak nietoperz nieżyty- nieżywy
moje ust- usta
angielskowy i polskowy jest język
obudzam się- budzę
Pełno tu łódzi- łodzi
chłopco- chłopięco/ niedziewczęco
pomyśliłam- pomyślałam
przecałą- absolutnie całą
lista- list

-Leszno
-No kto ma leżeć, no?

Bubu: Mogłabyś być chociaż przez 10 minut cicho? (Mi to gadulec)
Mi: Zaraz

"Poddawkę też chcę mieć. Poddawka, tu się ją nosi (głowa). Poddawka, bo jak będzie padać deszcz, to się poddawkę nosi. Poddawka albo podczapka."- wymyślanki pt. ile razy dasz radę użyć tego samego słowa

Ma: Gdzie jest najfajniej?
Mi: Mi jest najfajniej tam gdzie Ty najbardziej lubisz :)

Kiedy coś nie gra i pytam "Pokłóciliście/łyście się?" Mi odpowiada "Ja się nie pokłóciłam, to..."

Z przyjemnych rzeczy, nie wiem czy pisałam ale ostatnio wygrałyśmy tort jaki chcemy, Mi dostanie go na urodziny, a w zeszłym tygodniu wygrałyśmy bilety do kina też na co chcemy :)

W zeszłym tygodniu miałam spotkanie z wychowawczynią Małej Mi podsumowujące ostatni rok przedszkolny. Przypomnę, że Mi która ten rok zaczynała jako 2-latka, a kończy go jako 3-latka, chodzi do grupy pięciolatków, z którą jest od początku, bo rok temu Pani uznała że od młodszej grupy odstaje emocjonalnie i pod względem umiejętności. W tym roku usłyszałam (i dostałam w tabelce rozwojowej na piśmie), że Mia jest w każdym kryterium rozwoju najlepiej rozwinięta z grupy. Nawet dwa lata starsze Słoneczka nie posiadają tak rozwiniętych zdolności ruchowych, motoryki małej, tak daleko posuniętych procesów poznawczych, logicznego myślenia, znajomości zasad i nie są tak dojrzałe emocjonalnie, ponadto jest bardzo inteligentna. Mała Mi również (już dawno) jako pierwsza z grupy zaczęła domykać figury. Pochwał było wiele i pewnie już nie pamiętam wszystkich, ale mogę i jestem z niej przedumna. Wiem doskonale że gdyby moja trzylatka miała teraz od 1.09. pójść do szkoły a nie przedszkola, to jakoś by sobie poradziła. Zna literki, umie je pisać, dodaje i odejmuje proste działania, wysiedzi godzinę w ławce i jest ciekawa świata. Jednak jeszcze dwa lata w przedszkolu (rok+zerówka) przed nią, żeby mogła nacieszyć się beztroską :)

Pamiętam dobrze, co pomyślałam, kiedy zaraz po urodzeniu Mała Mi wylądowała na mojej piersi. Moja pierwsza myśl brzmiała dokładnie: "Jest idealna. Teraz żeby tylko tego nie spieprzyć." Wciąż się staram.

6 komentarzy:

  1. Ojej ile się u Was dzieje! Jak zwykle piękne zdjęcia, piękne wspomnienia i piękna Mi! https://codziennik-kobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo dla Ciebie, Mama! Nie spieprzylas! :)

    Z malej Mi rosnie sliczna, sprytna i bystra mala Gwiazdeczka! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. ...i nie spieprzyłaś, ani dnia! To dzięki Tobie Mała Mi jest dzisiaj taka, jaka jest. Bądź z Niej dumna, ale i z siebie również. Gratulacje dla Was, Dziewczyny!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)