środa, 22 czerwca 2016

Wycieczka, Imprezy, Szpital, Końcówka Roku... Nasza Codzienność

Ostatnią notkę skończyłam na oczekiwaniu na powrót Małej Mi z wycieczki, a tak było:





Mi wróciła pełna entuzjazmu z własnym chlebem


Tego dnia "upiekła" mi też muffinę


Odkroiłyśmy kawałek chleba i ruszyłyśmy na przedstawienie- kolejną improwizowaną komedię.
Przed rozpoczęciem Mi obejrzała bartniczą wystawę i zjadła swój chleb z "dżemikiem" pomidorowym ;)


Cóż począć z tak przyjemnie rozpoczętym weekendem? Miasto zafundowało nam Powrót do Dzieciństwa (z poprzednich pokoleń) :)
Mała Mi pierwszy raz skakała w klasy.





Kran zawieszony w powietrzu? ;)

 


Dinozaury, amonity i inne wykopaliska- Mała Mi dostała nawet nagrody za największą wytrwałość :D


<3 <3 <3 Miałam, grałam, a tym razem Mi też mogła spróbować, prawdziwy smaczek dzieciństwa; Commodore i Amiga, były też stare konsole i gry na PC



A tu już jak najbardziej współczesne spotkanie z realistycznym dinozaurem



Szybki powrót do domu i przebranie, bo Mi została zaproszona na urodziny koleżanki Oli



Po powrocie poprosiłam, żeby posprzątała, chyba nie wyraziłam się jasno, mówiąc, że wszystko ma zniknąć z podłogi. Przybiegła do mnie zdecydowanie dumna z szybkiego zaradzenia problemowi ;P


W poniedziałek wywiało nas do szpitala


Miałyśmy pokój z widokiem na mewy, których obserwowanie było jedną z największych atrakcji. Jedna z nich zdawała się nie żyć, bo nie poruszyła się przez cały dzień skulona w kącie dachu ze zwieszonym łepkiem i zamkniętymi oczami. Następnego dnia Mi woła, że ona żyje, zdziwiłam się ale podeszłam i faktycznie, żyła w dodatku wysiedziała w tym czasie trójkę bobasów.



Mi uwielbia szpitalne obiadki, prezentują się pysznie, ale chyba nikt poza nią nie prosił o dokładkę brokułów, bo dostała bez gadania.


Kto czyta, ten wie że do szpitala poszłyśmy na umówioną biopsję. Od razu napiszę, że właśnie odebrałam wyniki i kosmki mają się dobrze, więc to zdecydowane nie ukryta celiakia, za to Mi ma niespecyficzny stan zapalny z naciekiem w dwunastnicy. Przy okazji wyprosiłam też ponowny test na SIBO i wyszedł negatywny, więc udało nam się je wyleczyć.
Ponownie dobrze zniosła narkozę mimo naszego wyłamania się z regulaminu; Szybko po wybudzeniu podałam jej obiad bo aż płakała z głodu (była oczywiście na czczo). Biopsja trwała kwadrans, a Mi obudziła się po 25 minutach od niej, nie wymiotowała.
Mała Mi przed wybudzeniem z narkozy po pobraniu wycinków z przewodu pokarmowego.


Po kilku godzinkach wypisali nas do domu, co za ulga! Po czterech dniach zamknięcia w pokoju z dwójką niemowlaków Mi wypuszczona na dwór zaczęła szaleć, biegać, skakać, wariować i musiała iść na trening (pewnie gł po to żeby poopowiadać o wszystkim dziewczynom)



Festiwal nauki:
 
Roboty
 


Żyjątka


Wydruki 3D



I znów roboty



Żelki z labolatorium


Własne konstrukcje





Puzzle- Mała Mi wybrała godło


PRL-owskie memo- truuudne, dużo podobnych obrazków, trzeba było ograć pana, żeby wygrać nagrodę, Mi udało się bez mojej pomocy


To stanowisko najbardziej zafascynowało Małą Mi. Poszczególne etapy rozwoju płodu i lalka treningowa- noworodek o naturalnych rozmiarach, wadze i innych właściwościach na długo przyciągnęły uwagę Mi. Oglądała dokładnie każdy model, patrzyła czym się różnią, kiedy co się wykształca, z trudem trzymała dzidziusia i była oczarowana.


Klinika pluszaków


Jako że świętujemy w tym roku 670. urodziny miasta, Mi przyłączyła się do rysowania laurki


A tak wyglądała po tym przedsięwzięciu


Co to by była za impreza bez baniek i balonów?!




Brzuszki


Foczki


Przedostatni basen w tym roku przedszkolnym


Z wizytą u cioci, niestety Mi się pochorowała, plany następnego dnia zawisły na włosku, ale oddała ziemi, co jej należne, odespała i powróciła do świata żywych

W związku z ów odsypianiem, do domu wracałyśmy w okolicach północy, na szczęście nie mijał nas żaden patrol


Następnego dnia raniutko- test kręcalności kiecki wypadł pozytywnie


I Mi uznała że sukienka nadaje się na imprezę urodzinową Zosi


Na sali zabaw dzieciaki i tak wybrały sobie przebrania. Mi jako Peppo- Anna z solenizantką


Po urodzinkach i obiedzie zabrałyśmy psiapsiółę Mi, Laurę na rodzinno-letnią imprezę i na plac zabaw


Udało nam się odstawić L. do domu przed burzą, nas jednak ulewa po raz kolejny nie oszczędziła


Jaglanka z sosem szpinakowo-gruszkowym


Dzień Dziecka i Mi z częścią swoich prezentów, a niespodzianek było tego dnia wiele


Po przedszkolu ruszyłyśmy w niespodziankowym kierunku- do prababci


Lody i truskawy



Później nieoczekiwanie przez Mi dołączyli do nas dziadkowie i Bubu, był rodzinny obiad, a później ruszyliśmy do Szaflandii, gdzie obchodziliśmy Dzień Czekolady






Wracając już same, poszłyśmy na koncert egzaminacyjny studentów jazzu i muzyki rozrywkowej naszej Akademii Muzycznej, czyli między innymi K. Iwaneczki. Bardzo nam się podobały aranżacje i energia występujących.


Sezonowa kolacja


Czy Wy też się już tak opaliliście? My bardzo, a Mi ma na stopach paski po sandałach


Przedszkolaki wybrały się do manufaktury słodyczy i same zrobiły lizaki dla siebie i dla mam. Ja dostałam białego tulipana, a Mi w drodze do cioci Madzi i z powrotem wciągnęła całego ślimaka


Dzień Dziecka w przedszkolu
Zezol



Pierwsze podrygi w worku, jak się okazało przydały się kolejnego dnia


Lepiej nie liczyć ile Mi zjadła tego dnia kawałków drożdżowy i smakowych wat cukrowych






Jak zwykle dzieciaki miały do wypełnienia zadania, za nie zbierały pieczątki, a kto uzbierał wszystkie, mógł wrzucić swój kupon do urny, po czym nastąpiło losowanie. W tym roku Małej Mi udało się zarówno zostać losującą sierotką, jak i wygrać :) wejściówki do zoo




Prawdziwie jamnikowaty jamnik


Mi nie miała dosyć po kilku godzinach zabawy i wybyłyśmy jeszcze z domu wypróbować nowy sprzęt bańkowy



U nas sezon truskawkowy już wtedy był w pełni, więc na koniec dnia wyczarowałyśmy lody truskawkowe


W niedzielny poranek były jak znalazł


Więc z lodem w dłoni pomaszerowałyśmy na ostatnie w tym roku spotkanie na barce. Robiliśmy własne magnesy



Chwilę po wyjściu już zasiadałyśmy w muzeum wśród galerii prac Ociepki i oczekiwałyśmy przedstawienia






Autoportret Teofila Ociepki


Zabawa w teatrzyk smokami inspirowanymi obrazami Ociepki

Alegoria Męczeństwa Bydgoszczy


Zwiedziłyśmy przy okazji pozostałe zakątki muzeum



Zaraz po wyjściu Mi zagościła na dłuższy czas na Dniu Dziecka zorganizowanym po drugiej stronie ulicy



Elsa ;)


Były różne konkursy z nagrodami i tu przydał się trening w worku z poprzedniego dnia




Na chwilę odłączyłyśmy się od zabawy, żeby przejść przez odbywający się na Starym Rynku Jarmark Świętojański. Mi stanęła przy jednym ze straganów, a ludzie zaczęli robić jej tam zdjęcia, biorąc ją za formę reklamy.



Poza straganami były też występy


Te jeże spodobały się Małej Mi najbardziej i poprosiła żebym jej chociaż zrobiła z nimi zdjęcie


Po obejściu całego kiermaszu, wróciłyśmy skąd przyszłyśmy, w międzyczasie zniknął pan, a pojawił się zając ;) Mi była nim oczarowana, choć wiedziała że to pan się przebrał i nawet później zapytała go wprost.









Kiedy zając wrócił do swojego poprzedniego wcielenia, Mi zażyczyła sobie żeby jej zrobił z balona biedronkę :P Przywiązałam potem tę biedronkową koronę włosami do głowy, żeby jej nie zwiało.


Dołączyła do nas ciocia Marysia, poszłyśmy na spacer, a wracając załapałyśmy się jeszcze na performance.



W poniedziałek w przedszkolu świętowaliśmy Dzień Rodziców, dzięki wychowawczyni Małej Mi na długo będę miała to w pamięci. Mi poszła wcześnie rano do przedszkola, bo już nie mogła się doczekać.
Reakcja Mi na obecność taty, z zaskoczenia że jednak przyszedł i zawstydzenia, na chwilę zapomniała że ma w buzi język.



Niestety drzwi były otwarte i hałas z korytarza zagłusza na nagraniu mówione wierszyki, więc nie będę ich tu wstawiać, ale nadmienię, że tym razem Mi mówiła swoje wersy w pojedynkę :)



Na koniec wychowawczyni miała dla rodziców niespodziankę, przygotowała prezentację ze zdjęć Słoneczek z całego roku, przeplatanych cytatami o przyjaźni, z takim też podkładem muzycznym, a na końcu był wiersz do rodziców, napis "Dziękujemy za..." i zdjęcie każdego z naszych dzieciaczków trzymającego serce z napisem za co dziękują rodzicom. Łzy się lały, nawet teraz jak to piszę, uparcie cisną się do oczu. Mała Mi trzymała napis "cierpliwość", której często mi brakuje, a ostatni slajd to były nasze panie, trzymające serca z napisem "zaufanie"... i weź człowieku zachowaj makijaż




Po ostatnim basenie w tym roku, Mi po basenie ma zapotrzebowanie na mięso, tak jak nie zdarza nam się właściwie nic takiego kupować, tak po basenie prosi czasem żebym jej kupiła kawałek kiełbasy/szynki/kabanosa


Przez ostatnie dwa tygodnie w naszym przedszkolu trwał remont, w piątki było krócej otwarte, więc razem z Małą Mi odbierałam też Alę i dziewczyny miały czas na wspólne popisy.



Koncert orkiestry dętej

 
Niedzielny piknik organizacji pozarządowych


Tu również można było powykonywać różne zadania, Mi wracała z dużą ilością nagród





Nasze przedszkole też wystawiło tam swoje dmuchańce


Pokazy psów do zadań specjalnych




Show


A Mała Mi była tak wystrojona, bo prosto stamtąd wybierałyśmy się na dyskotekę. Tym razem kameralnie, na świeżym powietrzu.


Najciekawszą zabawą było wejście wszystkich dzieci pod chustę trzymaną przez dorosłych i wysuwanie rączki przez otwór na środku. Rodzice mieli zgadywać, kiedy to ich dziecko pokazuje łapkę, jak myślicie, jak mi poszło? Wszyscy wybuchnęli śmiechem ;P









Mamuśka w drodze do przedszkola


A po przedszkolu przez plac zabaw (bo remont) i na chwilę na koncert


Mamo, zrób mi zdjęcie z otwartą buzią
Proszę.
 

Rozciąganie przed treningiem


Cytrynowa Szaflandia, tego dnia wszystko łącznie z książką pachniało cytrynami







 
 Mi rysuje ostatnio bardzo sugestywne rysunki, tu np. pionowo jestem ja, a poziomo tata Małej Mi
 


Długaśne


Ster na Bydgoszcz


Mi znów powygrywała różne konkursy np. zabawkowe walkie talkie w quizie z j. angielskiego, albo maskotki za rzut do celu, czy za wykucie żetonu z lodu.


Klopsiki, pierwszego dnia zjadła ich przy jednym posiedzeniu kilkanaście, a drugiego już dwadzieścia-pare


Rzeźbienie w lodzie


Przedstawienie "Morskie Opowieści", bardzo podobał mi się ich pomysł na statek zrobiony z krzesła na kółkach


 
Pokaz jednostek pływających, które spłynęły do nas na Ster z całego kraju. Na zdjęciu nasza barka, na której odbywają się wszystkie zajęcia <3 Kiedy płynęły tramwaje wodne Mi zaczęła skandować "SŁO-NE-CZNIKI! SŁO-NE-CZNIKI!" rośnie kibic? Aż się ludzie zaśmiewali, bo jakoś tylko ona zaczęła dopingować. Ma rację, swoich trzeba! Bardzo jej się podobało i chciała przyjść następnego dnia, bo pamiętała butelkowe łodzie z zeszłego roku.


Nagle z nikąd (spod wody) pojawił się latający Batman, po chwili dołączył do niego 70-letni Spiderman i zaczęli latać i robić ewolucje na flybordach


Jak widać ostatnie zdjęcia z pierwszego dnia Steru nie są moje, bo padł mi telefon, dlatego też nie ma na nich Mi, ale między innymi to właśnie robiłyśmy. [w skrócie] ,
[od 4:45 parada jednostek pływających]


A to już drugi dzień i wodowanie łodzi butelkowych przed wyścigiem, znów siedziałyśmy w samym centrum wydarzeń.


Peruki i klapki Kubota wywołały uśmiechy, ale nie zagwarantowały "Marchewom" wygranej



Jak dzieci, jak dzieci! ;P Powrzucali się do wody, poodpychali łódki, nie chcę wiedzieć jak zimna musiała być rzeka.



Klopsidła


Wraz z Profesorem Ciekawskim odkrywałyśmy prawa fizyki i chemii. Był dym, wybuchy, kolorowe ciecze zmieniające barwy, ogień i zabawy ciekłym azotem, przyznam że nawet ja się czegoś nauczyłam :)













Koncert "Zaucha i Przyjaciele"















 
 

Bo mokry dzieć to radosny dzieć

 
Wczorajszy strajk Zawiszy w drodze na trening
 

W końcu udało nam się dotrzeć na nasz ostatni w tym roku trening


 A dziś przedwakacyjne zajęcia w Szaflandii udowodniły, że rodzaje ogrodów nie mają granic. Ogród może zmieścić się w torebce, albo tworzyć wielkie tarasy, może być też pionowy...


 Jak zawsze po czytaniu przyszedł czas na działanie i dzieci stworzyły własny projekt ogrodu





A skoro sprawdziły się w tej roli, mogły przeobrazić się w ogrodników i zasadzić własne rośliny


My wybrałyśmy miętę, która powędrowała z nami do domu


I bazylię, którą zostawiłyśmy do użytku tamtejszej restauracji

 
Słowniczek, rozmówki i takie sytuacje:
 
gałądź- biała kaczka
 
"żeby nic nie śmierdziło"
 
"o kucykach Ponach"
 
zapomnąć- zapomnieć
 
O osobie mijanej na ulicy:
Mi: Czemu takie wielkie buty?
Ma: To są glany, Ty też masz jedne.
Mi: Ale takich butów nie nosi się w taką pogodę
 
"Spójrz jaka tu dziura niż tamta"- była większa
 
"One są zabawkowe niż te." (o okularach)- jedne są zabawkowe bez szkieł, drugie normalne
 
Mijamy muzeum:
Mi: Dlaczego czołg nie może pojechać?
Ma: [...] wtedy byś go już nie zobaczyła.
Mi: To bym zapamiętała, że tu był.
 
umią- umieją
 
Tłumaczę Małej Mi jak powinna była postąpić i co ma zrobić następnym razem:
Mi: Ale ja miałam inne plany.
 
kiłbasa- kiełbasa
 
wodny- przeźroczysty
 
były pioruna- pioruny
 
pomyzł- pomysł
 
na parasorze- parasolu
 
wystało troszeczkę- wystaje
 
Kiedy Słoneczka tworzyły prace "mój przyjaciel/ przyjaciółka" wszystkie rysowały kolegów, a Mała Mi mnie.
 
Kraina narodu- lodu
 
mięsko rybne- paluszki rybne
 
wysypione- wysypane
 
Mi mierzy długość przedmiotów wyimaginowaną miarą po prostu licząc do iluś i opiniując że tyle właśnie ów przedmiot mierzy.
 
Mi: "Koniec świata! ...bo babcia prababcia tak mówi."
 
Ostatnio Mi podniosła poprzeczkę dociekliwości wypytując mnie o rodzaj i sposób wydalania fekaliów przez biedronki.
 
"Ale ja chciałam innego białego koloru. Ciemnego białego."- kobieta
 
skulone ziemniaczki- ziemniaczane kulki
 
Ma: [...] nie ma wyjścia.
Mi: Jest wyjście, tutaj (pokazuje drzwi)
 
Jak się robi żąglerza?- Jak się żągluje?
 
królowe krzesło- tron
 
Kiedy na coś nie bardzo chcę się zgodzić:
Mi: No proszę Cię, mamo.
 
miziutki- puszysty
 
ptasiową- ptasią
 
dżydżownica- dżdżownica
 
Pierwsza deklaracja zawodu marzeń:
Mi: Chcę prowadzić statek żeby płynął, też bym chciała latać.
 
Mamy okna dachowe, więc od wiosny wieczorami jest u nas jasno, a Mi prosi, żeby wyłączyć światło.
 
Pisze od prawej do lewej, tak samo czyta, nawet liczby.
 
"Smakuje mi, ale nie lubię."
 
Czytamy z książki rozdział o zawodach, w którym tłumaczone jest że trzeba pracować bo stąd ma się pieniądze na dom, ubrania, jedzenie. Na koniec rozdziału pada pytanie: "A ty co będziesz chciał robić kiedy dorośniesz?"
Mi: Stłuc świnkę i wyjąć z niej pieniądze.