czwartek, 7 stycznia 2016

Nasze święta, szpital i świeżo zaśnieżony rok

18.12.- przedszkolne spotkanie wigilijne


Miało nie być występów, bo w ostatnim czasie chodziła ok 4 dzieci, reszta w domach z zapaleniem oskrzeli i tylko się wymieniali, więc nie było z kim robić prób. Jednak dzieci nalegały i na spotkaniu był nas prawie komplet, więc kiedy Pani zapytała "to kto chce zaśpiewać?" wszystkie Słoneczka stanęły przed rodzicami i wyszedł im całkiem zgrabny spontan.

video


Prezencior dla mamuchy


Zbiorowa produkcja ozdób choinkowych


Z wizytą u koleżanek



W tym roku Mała Mi dorosła już do wszystkich świątecznych obowiązków najmłodszego w rodzinie. Zrobiła pierniczki, udekorowała choinkę, rozdawała prezenty...


"Wieszając jabłka na twych gałązkach, życzymy wszystkim WESOŁYCH ŚWIĄT!"


Efekt


Całe miasto przybrało Mikołajowe barwy. Wracając z treningu dwa dni przed świętami...


23.12. po przedszkolu poszłyśmy z Alą i jej mamą na Wigilię na Starym Rynku, na scenie gospelowy zespół, pan pyta czy jakieś dziecko chciałoby zaśpiewać, Mała Mi jak zwykle do takich wyzwań pierwsza. Weszła na scenę, ale kiedy okazało się, że nie może zaśpiewać tego, co chce, tylko ma powtarzać za panem, to walnęła focha XD


Leniwy wigilijny poranek


Mi produkuje choinki




Twój karpik Martuś też zagrzał u nas miejsce- oczywiście ;)



Z prababcią


Rozdawanie prezentów nie jest łatwym zadaniem. Trzeba dźwigać ciężary i domyślać się który jest dla kogo, kiedy zna się tylko poszczególne literki, nie umie jeszcze za bardzo składać ich w słowa, no i w rodzinie jest tyle osób na M. ech...


Za to dziadzia za każdy prezent płaci całusem, a wujek męskim uściskiem ręki ;D


Swoje prezenty można otworzyć dopiero na samym końcu, po rozdaniu wszystkich, ale ile się ich nazbierało :D



 
video
 
video
 
Tańce, hulanki, swawole
 
video
 
Zamek Elsy ;)
"A może ja będę Elsą, a Ty będziesz Anną?" - słyszę to kilka razy dziennie tak, jakbym nie była :P
 

Pierwszego dnia świąt przyłączył się do nas tata Mi.
Trzeba jeszcze skręcić domek


...powstawiać mebelki


Tak bardzo mi się podoba ten domek


Będę go tulić


Mi dostała też szablony do odrysowywania, nie myślałam że już tak świetnie sobie z nimi poradzi, tworzy ładne, zmyślne prace :)
Zabawa prezentami zdawała się nie mieć końca.


Ostatni dzień świąt


Święta to wykańczający okres ;)


28.12. zwlekłyśmy się nad ranem i pojechałyśmy na planowane przyjęcie do szpitala





Kurczę, w zeszłym roku się jeszcze mieściła... :P


Test, który zmienił wszystko.


...po jego wynikach w końcu uzyskałyśmy diagnozę. TO (na zdj) jest SIBO (przerost flory bakteryjnej w jelicie cienkim) w skrócie bakterie które normalnie bytują w jelicie grubym, u Małej Mi skolonializowały się w jelicie cienkim i zaczęły pasożytować na jej przewodzie pokarmowym zabierając sobie dostarczane z pożywieniem wartości odżywcze. Jak wykazały wyniki badań odebrane w poniedziałek, brak krwi utajonej, a więc bakterie nie naruszyły jeszcze ścian jelit. SIBO to test zrobiony na odczepnego, bo już wszystko było i nie wiedzieli co można jeszcze zlecić, to badanie, o którym lekarz wypowiedział się że to się bardzo rzadko zdarza, ale spróbujmy bo nie mamy z zespołem więcej pomysłów, to badanie którego normalnie nie przeprowadzają i musieli się przy nas uczyć jak to się robi, to dobra wiadomość w dobrym momencie, bo dzięki niej odwołali nam biopsję (przynajmniej na razie) i dlatego, że powinno wystarczyć 10 dni przyjmowania leku i po chorobie. Zobaczymy. Na razie za nami tydzień na diecie FODMAP (żadnych owoców, nabiału, glutenu itd. prawie nic nie może, żyje na białym ryżu i mięsie) i metronidazolu.


Oczywiście szpital= infekcja, a że katar uniemożliwiłby biopsję, kiedy jeszcze była w planach, to poprosiłyśmy o inhalacje, w końcu Gwiezdne Wojny w modzie



Dziecko pierwszy raz widziało mikrofalę


To jest mina (otwarta buzia z językiem przekręconym na bok), którą Mała Mi przybiera żeby się nie roześmiać, kiedy coś ją gila... (to dziecko gila wszystko, nawet lewatywa przy której inne dzieci się darły, albo zakładanie wenflonu)


Tu są gwiazdki, ja też jestem Gwiazdą 



Przed pójściem do szpitala Mi była na połączeniu diety wysokobłonnikowej z wysokożelazową (ma lekką niedokrwistość- co prawda nie widać u niej anemicznej bladości, ale w badaniach wychodzi za każdym razem ;) ), kiedy nas wypuszczali była wersja że nie musimy trzymać żadnej diety, więc poszłyśmy na zakupy i... pierwszy banan od dawna :)
...a pół doby później rano pani doktor obudziła nas telefonem, że przy tych lekach ma przejść na FODMAP, więc poszłyśmy na zakupy i... bezglutenowy makaron, bezlaktozowe mleko i wafle ryżowe ;)

 
Dzięki odwołanej biopsji Sylwestra spędziłyśmy w domu, bez planów. 10 min przed północą Mi przecknęła się i słyszałam jak podreptała do toalety, powiedziałam jej że zaraz północ i wyczekała ze mną. Taki ma się widok z okna mieszkając w środku miasta.
 
video
 
Dalszy ciąg toku myślenia trzylatki
 
video

I Noworoczne selfiaki (rękawiczka już tylko do zabawy na pamiątkę)


Mama chodź zobacz, jaki wielki dom zbudowałam


Wczorajszy Orszak Trzech Króli, Mi udało się namówić ciocię i wujka Adama żeby z nami poszli


Osiołek stał w zimnie cały oklejony śniegiem, konie ślizgały się i bały, wielbłąd też nie był zachwycony, a owieczka miała wszystko pod ogonem i głośno beczała zagłuszając słowa. Coś chrześcijańska tradycja nie w smak zwierzętom ;)


Za to śnieg sypał pięknie od rana, a dla dzieci na pewno było to dużym przeżyciem


Przyjacielski wielbłąd kilka razy otarł się szyją o moją głowę, a parskając nas opluwał 


Był wielki, wysoki, a Mi nie bała się go dosiąść, zdecydowanie jest bardziej brawurowa ode mnie!


Niestety "stałam" przygnieciona z każdej strony, za blisko, żeby zrobić zdęcie z odpowiedniej perspektywy.


Po takiej przygodzie poszłyśmy rozgrzać się do pracy wujka. Mi zamówiła dwie miseczki ogórków i wodę :P


Rano, kiedy wychodziłyśmy, jakaś starsza pani na ulicy ofukała mnie że jak można z dzieckiem na taki mróz (chyba -9)! Kiedy wracałyśmy do domu mijała nas para, która nie omieszkała skomentować że chociaż jedna mądra matka wychodzi z dzieckiem na zimowy spacer, w tak cudną pogodę i zarekomendowali do którego parku powinnyśmy pójść. Ludzie (niezależnie od poglądów) serio?! echhh
Swoją drogą pogoda była piękna, przyjemna i idealna na spacer. Lekki orzeźwiający mróz i świeży śnieg <3 tak bardzo żałowałam że nie mamy ze sobą sanek... a dziś rano oczywiście wszystko już odśnieżone :/


Tradycyjnie na koniec ze słowniczka:

-Ja będę niechcieć dać rączki.

-Jedną mogę ponakleić.

ramiono-ramię

Mi: Ja już nie będę chciała.
Ma: Ale smakuje Ci
Mi: Tak, jest dobre i smakuje mi, ale nie wiem jak smakuje.

ominujemy- omijamy

- A ja chcę tam w choinkach kupić.
-? ... Aaa:
nawlekuję- nawlekam
nawlekować-nawlekać

Jesteśmy razem na zakupach, chcę kupić Mi prezent na zbliżające się imieniny, niestety zauważyła, więc tłumaczę że schowamy i dostanie dopiero za miesiąc.
Mi: To będzie niespodzianka, bo na niby mam zamknięte oczy.
XD

Widziałam małego nietoperza, powiedziałam o tym Mi, chciała zobaczyć na obrazku jak wyglądają, ale nie chciała iść tą stroną, żeby nie zobaczyć tego prawdziwego. Następnego dnia rano:
-Ja nie chcę zobaczyć żurku.
-Nietoperza. (domyśliłam się) Nie chcesz zobaczyć nietoperza?
-Tak.
-Żurek to zupa Kochanie.
-Wiem, lubię żurek.

4 komentarze:

  1. Skupię się dziś tylko na kwestiach medycznych, bo wiadomo- jak to u Was- zawsze aktywnie i zawsze ciekawie. Ufff, czyli W KOŃCU wiecie, co jest Małej Mi. I jak to czasami wszystko jest kwestią przypadku. Jak dobrze się złożyło, że jednak wykonano Małej ten test. Ciekawa jestem min lekarzy, kiedy zobaczyli wyniki :) W medycynie, jak widać, zawsze wszystko jest możliwe.

    Co do mrozu, my wychodzimy, ale już przedszkolanki nie zabierają dzieci. Dziś wyszli po raz pierwszy, bo było -4, a nie -10 :)
    Buziaki i wszystkiego dobrego dla Was. Niech to będzie dobry rok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas dzieciaki wychodzą i w mróz, ale i tak (niezależnie od pogody) rzadko są na dworze. My mimochodem prawie codziennie zaliczamy jakiś spacerek, jakoś przecież trzeba na te wszystkie zajęcia dotrzeć, a nie jesteśmy zmotoryzowane ;)
      Co do diagnozy sama już nie wiem, jesteśmy po kuracji, czekamy na wizytę i badania, ale jakiś wielkich zmian za bardzo nie widzę niestety :/

      Usuń
  2. Czyli Mala Mi jest przypadkiem jednym na million! No przeciez wszystkie tu od dawna wiemy, ze to wyjatkowa panienka! :)
    Dobrze, ze macie diagnoze i dobrze, ze leczy sie to bezinwazyjnie. Ten biedny, wzdety brzuszek Mi na jednym zdjeciu - to musi byc strasznie nieprzyjemne, zeby nie powiedzec - bolesne. :(
    Zazdraszczam sniegu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... wyjątkowa pod każdym względem, bez dwóch zdań!
      Bezinwazyjną bym tej kuracji nie nazwała, co prawda nikt jej nie kroił, ale lek+ bezwartościowa dieta wyniszczyły organizm (chropowata skóra, popękane usta, obniżona odporność...). Ten brzuch właśnie nie sprawia jej dyskomfortu, sam wygląd skłonił mnie do badań. Na tym zdjęciu i tak nie jest za duży :/

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)