piątek, 18 grudnia 2015

Wynik wizyty i pierwszy śnieg

W poniedziałkowe popołudnie poszłyśmy na spacer. Na starówce takie widoki:

video

a Mała Mi na to poważnym tonem z westchnieniem: -To znaczy, że już zaraz święta.
Szopka też już stoi

 
We wtorek obudziliśmy się, a za oknem sypał pierwszy śnieg
 
 
Poszłyśmy na zapowiedzianą wizytę i... po świętach idziemy do szpitala, Mi będzie miała robioną biopsję (z narkozą), test SIBO, lewatywy (w celu pomiarów pustego brzucha) i inne przyjemności. Niezależnie od wyniku na tym diagnostyka się zakończy, bo Mi miała już zrobione wszystkie badania, jakie w tym zakresie wymyślili. Nad jej "przypadkiem" debatuje kilku najlepszych u nas gastrologów... i jeszcze nie wiedzą.
 
Pruszyło cały dzień, ale śnieg od razu topniał. Jednak w drodze na trening trochę go wypatrzyłyśmy.
 
 
Kilka krótkich wstawek z przykładowych ćwiczeń na treningu
 
video
 
video
 
video
 
Mała Mi i Mania- papużki nierozłączki
 
video
 
video
 
Mi ostatnio bardzo wyrosła, ma 93cm :)
Kwiatki z ostatniego tygodnia:
 
poleździany- powieszony
 
A ja się nie pociącię.- nie potnę się
 
Śnieg się roztopuje.
 
-Ale mnie boli półkolanek.
-Kolanko.
-PÓŁ kolanka!
(analogicznie do: półdupek, dupka, pół dupki???)
 
wytrzęłam się- wytarłam (to już klasyk)
 
Z dżemem truskaweczkowym.
 
Stanę z boczeczku.
 
Rozróżnia już dni tygodnia po tym, co w poszczególne z nich robimy, albo (z dzisiejszego ranka):
-Ja chcę chlebek z dżemem.
-Zobaczymy, może będzie na śniadanko.
-Nie, bo we WTORKI jest dżem w przedszkolu!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Listopadowo i Mikołajowo (trochę więcej mamy ;) )

4.11. na wizycie u gastroenterologa dostałyśmy wyniki rentgenów, a z nimi 6 dawek leków przepisanych na stałe i ścisłą dietę, której Mi ma się trzymać. Okazało się, że Mi ma pozatykane jelita. Leki nie przyniosły oczekiwanych rezultatów, więc najpierw po konsultacji z lekarzem odstawiłyśmy część, a później przestałam podawać też resztę. Nadal trzymamy dietę. Jutro Mi idzie do szpitala. Chcą ją uśpić, zrobić lewatywę i pobrać wycinki z przewodu pokarmowego, bo nadal nie wiedzą co jej jest i skąd taki stan rzeczy. Mam poważne wątpliwości, bez porządnego uzasadnienia i potrzeby nie dam kolejny raz uśpić dziecka. Na pewno czeka nas jutro kolejne pobranie krwi i badanie brzucha, a co po tym, zobaczymy.


6.11. wybrałyśmy się na recital fortepianowy Erica Lu (zdobył IV nagrodę w tegorocznym konkursie Chopinowskim) z okazji 155. rocznicy urodzin Paderewskiego.


[KLIK TU] - nawet nas widać przez moment ok 0'40" :P

Siedziałyśmy w pierwszym rzędzie. W drugiej części koncertu Mi spadł kolczyk, zaczęła do mnie mówić, żebym go podniosła. Chciałam ją uciszyć, mówiąc że jeśli będzie gadać, to będziemy musiały wyjść. Nie podziałało... Mi ryknęła na całą salę, płacząc, że ona nie chce stąd wychodzić (koncert jej się podobał), wobec czego oczywiście wyjść już musiałyśmy. Muzyka zamilkła, a my przemierzyłyśmy całą salę, Mi topiąc się we łzach, a ja we wstydzie. Szkoda mi tej utraconej końcówki, bo koncert był przepiękny. Polecam Wam wybrać się kiedyś na koncert Erica Lu bo jest pianistą niezwykłym, wybitnym, gra wyjątkowo pięknie, poruszająco i przejmująco, wręcz intymnie. I skubaniec ma 18 lat god damn it! Pracownicy Akademii potraktowali nas bardzo wyrozumiale. Jeden (dzieciaty) pan złożył dla Mi żurawia z orgiami, drugi dał jej magnesy, żeby miała się czym bawić... i tak doczekałyśmy końca recitalu. Dzięki mojemu dziecięciu miałam jedyną w swoim rodzaju okazję porozmawiania z Erikiem i powiem Wam, że pozostaję pod jego urokiem. Ciekawe czy on też zapamięta ten koncert :P


Dwa tygodnie później pojawiłyśmy się na kolejnym koncercie w Akademii, tym razem zagrali Krzysztof Książek i Michał Szymanowski. Na wszelki wypadek usiadłyśmy przy wyjściu, ale na szczęście nie musiałyśmy z niego korzystać ;)
 
7.11. byłyśmy na trzech warsztatach rodzinnych





Dzieci budują ule dla pszczółki


Myślicie, że Mi narysowała uśmiech?


A to...
brzuch!


Nasze kukiełki; Drech i pajączek (zrobiony w 100% przez Małą Mi)

 



Gimnastyka- kto dłużej wytrzyma

Brawa dla Małej Mi!


11.11.- Pieczemy pierniczki! Tzn... w tym roku najwięcej z nas zrobiła Mi




video

W sumie robiła wszystko poza wyciąganiem gorącej blachy z piekarnika


Późniejszy relaxing- co tam, że nie dosięgam do pedałów, zagrać zawsze można ;)


W międzyczasie wrócił do nas pan domu i miłość zakwitła



Mi narysowała ciocię Marysię, moim zdaniem całkiem trafnie. Podoba mi się zwłaszcza odwzorowanie fryzury, jest też duży kubek z gorącą herbatą, z którego ciocia zawsze pije, a te ciemne plamy na policzkach Mi wytłumaczyła że to słuchawki, które ostatnio widziała na ciociowych uszach.
 
 
16.11. byłyśmy na koncercie pieśni patriotycznej
 
Nowy przysmak Małej Mi. Zażyczyła sobie jakiś czas temu chlebek z ogórkiem posmarowany dżemem. Zrobiłam jej, bo niby kto powiedział, że nie jest to dobre połączenie?! Przyznam jednak że nie spodziewałam się, że zje całą i poprosi o kolejną taką samą. Odtąd wypróbowała już ogórka kiszonego na różnych smakach dżemu i zawsze jej smakuje. Zamiłowanie do dziwnych połączeń po mamusi?
 


Strojnisia przed imprezą urodzinową przyjaciółki





W związku z dietą której pilnujemy Mi nie może jeść między innymi nic z cukrem, tłuszczem, kakao, białą mąką, ani zamulającego (banany, chrupki kukurydziane itp. itd.)- to tylko mały wycinek zakazów. W każdym razie na tę imprezę dostała dyspensę i biedna jadła jakby nigdy ciasta nie widziała.


Funfele :)








Następnego dnia skoro świt spotkaliśmy się na kolejnym poranku rodzinnym :)
Tym razem robiliśmy naprawdę świetne pudełeczka. Mi zrobiła swoje jako prezent na moje urodziny :*




Trudny wybór i końcowe dzieło 


Polskie animacje z czasów dzieciństwa dziadków Mi. Jedna z wyświetlonych bajek to wykapane ówczesne Toy Story XD


Po szaleństwach na barce, tego samego dnia poszłyśmy jeszcze na koncert piosenek z lat 20. i 30.


W holu leżały takie broszurki; Mi patrząc na nią zapytała: "Gdzie wpadła czekoladka?" (nie mogę jej oduczyć tego "gdzie", tłumaczę za każdym razem bez skutku), jak przyjemnie byłoby patrzeć na świat oczami trzylatki XD

 
Moja hipisowska Mercedes :P
 

Wybrane prace Mi


25.11. w szaflandii z okazji Dnia Pluszowego Misia, zajęcia dotyczyły miodu. Przynieśliśmy swoje pluszaki (z nami poszedł Alcest, którego Mi odziedziczyła po mnie :) ), rozmawialiśmy o miodzie, jedliśmy miód, słuchaliśmy piosenki i wspólnie namalowaliśmy dla pszczół kwiecistą łąkę.


Zrobiliśmy też własne pszczółki i plastry miodu. Ten wyszedł spod naszych łapek


Trening czasem potrafi dać w kość, Mi zdarza się wychodzić z sali całej spoconej. Pada wtedy w locie i wcale nie przeszkadza jej to, co robi w danym momencie (np. jedzenie, jak na filmiku)

video
29.11.- poszłyśmy z Alą i jej mamą na wystawę pluszowych misiów, a później dziewczyny wpadły do nas.









Dziewczynki wpisały się do pamiątkowego zeszytu


Zgadzamy się z Mi co do ulubionego misia z wystawy, bo kto nie kocha Paddingtona?


Mała Mi polubiła selfiaki i jak tylko mamy wolną chwilę (np. przed treningiem-trybuny chyba już jej się kojarzą z robieniem zdjęć), to chce pstrykać. Dobrze, w końcu mamy jakieś wspólne zdjęcia :)


Mała Gwiazda i jej bodyguard


Mikołajki w przedszkolu
W tym czasie ja byłam w sądzie na rozprawie apelacyjnej dotyczącej kontaktów, gdzie uchylono dotychczasowe postanowienie, co oznacza, że tą jedną decyzją cofnęłyśmy się o dwa lata i zaczynamy od nowa. Niedobrze, a tata Mi poza tym dniem nie pojawił się od 1,5 miesiąca i pewnie nadal nie będzie się pojawiał.






...i po przedszkolu w MDKu

Z nowonabytą misią, której Mi dała na imię Coli



Dzieci losowały zadania i musiały je wykonać, żeby dostać prezent

video

Bardzo żałuję, że nie nagrywałam dalej :( Mi pięknie sama zaśpiewała do mikrofonu, a ja niepotrzebnie przerwałam nagranie, żeby do niej podejść i wesprzeć, bo myślałam że sama nie będzie chciała. Było wierzyć w Małą Mi!
 
Obdarowana i dumna



5.12. najpierw zaliczyłyśmy kiermasz książek w bibliotece (10 książek za 15zł <3 )



Później powędrowałyśmy na kolejną zabawę mikołajkową. Było pięknie, wzruszająco, bajecznie, tanecznie, a z góry padał prawdziwy śnieg (z piany, ale wyglądał realistycznie). Nasz Pałac Młodzieży postarał się o cudowny klimat, jak z bajki.


video

Śnieżynki miały dla dzieci mnóstwo zadań





 
video
 
On tu idzie!


Podał Małej Mi rękę


Mikołaj na dance florze

video

Znalazłam ją!

video

Magicznie zapatrzona

video


Stamtąd ruszyłyśmy prosto do domu, przyjechała rodzinka świętować moje urodziny. Kto się doliczy świeczek to jego ;)


Najmłodsi wujkowie zostali u nas na noc, a następnego dnia... Mikołaki!


I wszyscy we czwórkę poszliśmy na poranek :) Data zobowiązuje, więc mówiliśmy o tym skąd wziął się zwyczaj obchodzenia Mikołajek i że dzieci wcale nie muszą być grzeczne tylko kochane! ;) Pan Piotr pokazywał dzieciakom eksperymenty z ekologicznymi środkami czystości, bo przecież idą święta i sprzątać trzeba :P A później zrobiliśmy śnieżynki na choinki i jak zwykle oddaliśmy się dzikim zabawom przy wtórze gitarry.



Nie wiem czemu wyglądam na tym zdjęciu na wkurzoną- nie byłam :P



Mi w końcu doczekała się bycia zabawową krową!

 
Wychodząc z barki natknęłyśmy się na całe stado Mikołajów na motocyklach
 

...bo w taki dzień Mikołaje są na każdym kroku :)



Odwiedziłyśmy jeszcze świąteczny jarmark i ruszyłyśmy do kina. Jako że miałyśmy przed sobą dwa seanse pod rząd (Ekspres Polarny i Wigilijną Opowieść Muppetów), a za sobą spacer, trzeba było posilić się czymś ciepłym. Mi wciągnęła cały talerz do ostatka.


Taki dzień może skończyć się tak:



 
 W zeszłą środę znów odwiedziłyśmy Szaflandię, jak zawsze było czytanie (O Mikołaju, który zgubił prezenty) i działanie, czyli tym razem przygotowywanie prezentów do dekoracji
 

 
 
Te są nasze :)
 
 
 
A to wszystkie prezenty
 

I dekoracja, która z nich powstała (nasz cukieras na pierwszym planie ;P )

 
W ostatnim czasie Mi zrobiła ogromny postęp w kolorowaniu, chyba w końcu zaczyna ą to bawić, bo wcześniej albo kolorowała tylko kawałeczek, albo żeby jak najszybciej skończyć zagryzdywała specjalnie całą kartkę. Bardzo ładnie robi szlaczki, równiutko i starannie. Postępy poczyniła też w... kłamaniu.
Szczytem była ostatnia sytuacja:
Mi po raz drugi odkąd chodzi do przedszkola została skierowana na karne krzesełko pod chmurką.
Przyszłam po nią do przedszkola, a wychowawczyni wręczyła mi podartą książeczkę do sklejenia i powiedziała że Mi po usłyszeniu kary pokopała drugą panią.
Oto wersja Małej Mi, którą twardo utrzymywała przez cztery doby mimo moich różnych zabiegów i podchodów:
Otóż pani Mariola rzucała zabawkami i klockami, potem podarła książeczkę, Pani Kasia kazała pani Marioli usiąść pod chmurką, na co pani Mariola pokopała Mię i powiedziała, że Mia jest brzydka.
I której teraz wierzyć? ;D
Nie pomogła nawet konfrontacja, przy pani Kasi, Mi nadal utrzymywała, że nie sklei książeczki, bo to wszystko Pani Mariola. Przyznała się dopiero po kilku dniach, wcześniej jeszcze przerzucając winę na kolegę.
 
Poza kłamstewkami z ust Małej Mi wyszło też:
 
to się robi na wstaniu- na stojąco
 
bananeczek- coś dla cioci Marysi, która wprost lubuje się w zdrobnieniach
 
-"O matko jedyna!"
-Kto tak mówi?
-Ola i Zosia (koleżanki z przedszkola, rzeczywiście mama jednej z nich się tak wyraża :) )
 
-niezrozumialny znaczek (o plakietce, która co chwilę się odpina)
 
Na urodziny dostałam słodycze, Mi pyta:
-A to dla kogo?
-Dla mnie.
(jak na komendę)
-Trzeba się dzielić!