środa, 4 listopada 2015

Wyrywki z ostatnich trzech tygodni

Komedia pomyłek, czyli Mi kelnerką:
Bawimy się. Chyba w restaurację :P
1. Mi pyta czy chcę bułę czy rybę, mówię że rybę z bułą.
2. Przynosi mi samą rybę, pytam gdzie buła.
3. Przynosi z kanapką, odsyłam ją bo do ryby miała być sucha buła.
4. Przynosi bułę, pytam:
Ma: A gdzie ryba?
Mi: Spadła, zaraz Ci przyniosę.
Ma: Ale ja nie chcę z ziemi!
Mi: Ale nie jest brudna.
Ma: Ale ja nie chcę jedzenia z ziemi.
Mi: No to będzie tak malutko (wcale) rybki, bo się zgubiła.
... i żebym się już zamknęła zaczyna mnie karmić widelcem tą bułą.
5. Po posiłku pyta czy posmarować mi brudną buzię pomadką. Widząc moje spojrzenie dodaje: "Bo wtedy będzie czysta"- no proste!
Podsumowując: Polecam lokal U Małej Mi, jak widać kompleksowa troska o klienta ;)
 
Nowe hasło do słownika: gołędź- łabędź (chyba w którymś pokoleniu wstecz doszło do mezaliansu z gołębiem)
 
Na naszej klatce schodowej wiszą kartki informacyjne, Mi pyta:
Mi: A co tu jest napisane?
Ma: Żeby nie palić.
Mi: A ty palisz!
Ma: JA?! ...a co ja palę???
Mi: NOO! ...światło
[padłam]
 
Jeż Julek zrobiony przez Małą Mi
 

Dzień Edukacji Narodowej, Mi cała podekscytowana wybrała kwiatki i podreptała do przedszkola wręczyć je swoim paniom, a tam... zmieniła się cała kadra przedszkola i zamiast ukochanej Pani Kasi, Mi zastała w progu panią Eugenię (wychowawczynie wszystkich grup przebrały się za... nauczycielki) :D
 
16.10. wybrałyśmy się na dwa spektakle teatru Winda na podstawie dzieł Mrożka "Serenady" i "Na pełnym morzu".
A dwa dni później wróciłyśmy na barkę, na kolejny niedzielny poranek z panem Piotrem. Tym razem motywem przewodnim były owoce jesieni, uczyliśmy się do jakich celów kiedyś wykorzystywano żołędzie (np. kawa) i jak oprócz ludzików można wykorzystać kasztany.
 
Pan Piotr to skarbnica ciekawych zabaw i nietypowych gier ;)
Gra w pastuszka (były też m.in. ciupy)


Druciana tęcza


Oswajamy pająki


Nasze dzieła: Rączy kuń, Złotowłosa i dwa pająki 


 
Misie dwa, misie dwa... xP


Bo ciocia fajna jest i poczyta i powygłupiać się razem można, taka ciocia to skarb! (i straszny zmarźlak ;) )


Jako, że od niedawna mam w domu pannę w poważnym wieku, przyszedł czas na "poważne biurko" z widokiem na ;) Mi dumna z siebie wszystkim się nim chwali (ostatnio generalnie dużo się chwali). Jeszcze tylko porządne krzesło (polecacie jakieś?), lampka i będzie sekretarzyk marzeń.


23.10. konkurs teatrów dziecięcych




 
Mała Mi już sama (ja tylko poprawiam gdzie nie sięgnie) myje swoje włosy- jakże ja się cieszę! Jak widać nawet mycie włosów może sprawiać radość, choćby się miało busz na głowie :D




Wspominałam, że po urodzinkach trzeba będzie odkopać nowy rozmiar ubranek. Znów nas zasypało. Pamiętacie "Wally zwiedza świat"? To kto mi powie gdzie jest Mi?

 
To już chyba stało się tradycją, że kiedy ja przekopuję sterty ciuszków (tak, to wszystko tylko jeden rozmiar), ona wśród nich zasypia.

25.10.- Koncert laureatów 35. Ogólnopolskiego Konkursu Młodzieżowych Chórów a Cappella. Kiedyś to ja na nim śpiewałam, tym razem zabrałam Małą Mi na ten koncert. To było jej pierwsze wydarzenie w Filharmonii, trzy godziny cudownej atmosfery, czystej, pięknej muzyki osnutej w świetnie wyreżyserowany spektakl. Wspólnie z publicznością wyśpiewane Gaude Mater. To było Coś! Tegoroczne Grand Prix zdobył chór Fantazja ze Słupska, patrząc na radość chórzystek siedzących w rzędzie przed nami trudno było trzymać się w garści (chyba jeszcze nigdy nie widziałam, żeby ktoś się aż tak z czegokolwiek cieszył!) Gratulujemy i życzymy najbliższego sukcesu w Międzyzdrojach i gdziekolwiek Was później poniesie!! :D Mi udało się przesiedzieć trzy godziny w ciszy, jestem z niej dumna, bo mogę się tylko domyślać jaki to wysiłek dla żywiołowej trzylatki ;)


Prosto z filharmonii na wybory (cóż za podniosły dzień :P )
Trzeba było chociaż spróbować, żeby sobie nie pluć w brodę :/



26.10. pojechałyśmy na nowoodkryte zajęcia dla przedszkolaków. Było czytanie, kolorowanie i luźne zabawy.
Za to w środę z racji odwołanych zajęć na basenie, ponownie trafiłyśmy do szaflandii, żeby poznać Ignatka




Za to na treningu królowały przewroty



 
Pisałam Wam, że Mi ma na gimnastyce kumpelę?
Rozciąganie z Manią (i Mani) 


W piątek Mała Mi zmieniła się w pirata- umarlaka i w takim image'u pomaszerowała do przedszkola
Kiedy zrobiłam jej te zdjęcia stwierdziła: Mamusia, pirat jest już zmęczony straszeniem, muszę odpocząć.


W zeszłym tygodniu na ceramice dzieci robiły drzewa. Cała grupa zamontowała korony pionowo, tylko Mi nie poddała się sugestii. Panie chwaliły ją za oryginalność, ja się tylko cieszę że myśli inaczej (ciekawe po kim to ma hmmmm). Zapytałam ją, usłyszałam że drzewa wyglądają jak grzybki, więc zrobiła na leżąco (koronę). Grunt to samemu rozumieć własny zamysł ;)


Wczoraj:
Mi snuje filozoficzne wywody, znad obiadu kwituję komentarzem: "Coś w tym jest.", Mi zagląda do mojego talerza: "Co tam jest?"

Ostatnio Mi ciągle nuci nową piosenkę:

video

Wersja ze zmienionym tekstem: "ja jestem niedźwiadek, a to jest mój dziadek" bardziej mi się podoba;  W końcu Mała Mi ma dziadka Misia!

2 komentarze:

  1. Ach, Mia! Jaka rezolutna panna! U nas też ostatnio króluje zabawa w kawiarnię/restaurację. Fajna sprawa. Lila za każdym razem jak coś zamawiam, mówi: NIE MA.
    Moja Elizka też takie pająki robiła :)
    A co do wyborów- dobrze napisane :)
    Cóż, dajmy się wykazać wygranym, ale... raczej wiele się nie spodziewam.
    Fajowy ten pirat. A że szybko się męczy? No cóż- zdarza się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spodziewam się wiele... niestety! Nie w stronę, w którą bym chciała, ehh :/

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)