sobota, 12 września 2015

Wakacje!

...a myślałam, że w tym roku nie będziemy ich miały. Jednak ze względu na choróbska Mi... po kolei (z góry przepraszam za chaos, ale za dużo się działo, gdybym miała opisywać wszędzie kontekst notka byłaby dużo dłuższa, dlatego gdzieniegdzie pojawiają się zdjęcia "znikąd");
 
Papużki, twierdzą że są siostrami i są do siebie podobne, a w przedszkolu dzieci na widok Małej Mi, krzyczą, że Ali jeszcze nie ma (bo jak to; One osobno?!)
 

W Mi włączyła się samochodziara, często chce mieć zdjęcie przy jakimś aucie


Dostałyśmy od cioci "jengę", myślałam że to gra raczej dla starszych, a tu proszę; Zabawie długo nie było końca




Szalałyśmy na koncertowym otwarciu lata z A. Chylińską, a wcześniej Pawbeats. Chłopcy wzięli knypka z publiczności i zaproponowali duecik na szybko, był ubaw.



 
video
 
video
 
...a następnego dnia na okładce codziennej gazety ujrzałam to zdjęcie :P 
 

Po zmroku błyszczymy
Ps. Te ludziki są super, piorę kurteczkę co jakiś czas, a odblask nadal trzyma się nienaruszony- polecam

 
Przebranie na przedszkolne powitanie wakacji Meow
 

Na zakończenie swojego pierwszego roku przedszkolnego Mi dostała nawet dyplom :)
 
Zaraz po przedszkolu przytrafił nam się shopping- nadal w przebraniu









Ten Pan z tyłu to mim, chodził za dziewczynami i kiedy Ala się odwracała plecami zaczynał ją przedrzeźniać



To było lato pod znakiem lodów, Mi zjadła ich niezliczone ilości, a Ala często jej w tym towarzyszyła :)




Plażowanie z ciocią Marysią, nawet nad jeziorem przypadkowo spotkałyśmy Alę


Odbijamy słonko





Powrót pociągiem, bo żeby dostać się do autobusu trzeba być dużym i silnym, ogromny tłok



Następnego dnia też z ciocią, ale już na plażę w mieście






I szybki powrót, żeby zdążyć na przedstawienie. Mi miała w nim nawet swój mały udział





Lalki i w drogę do prababci



Kolejne przedstawienie, o podróżnikach, Basia i Kasia (lalki) też muszą widzieć!





Padało w trakcie przedstawienia, nawet nagłośnienie się buntowało. Nie wiem czy nie jako jedyne nie pobiegłyśmy schować się pod dach. Nam deszcz niestraszny, aktorzy też wytrwali do końca- szacun


Mały podróżniczek


Lenistwo u dziadków


Mają nowego pieska! Mi mówi, że "Luna gryzie, bo jeszcze jest głupotkiem". Poprzednia sunia (ten wielki wodołaz) niedawno zeszła z tego świata, dobrze, że Mi ma z nią jakieś zdjęcia na pamiątkę.


A tu już Lunka





Lunka zastąpiła Funię (Funky) w wypijaniu wody z basenu Mi, zdążyła go też pogryźć, tak że do niczego się już nie nadawał


Nie ma jak u babci


Efekt zawziętej pracy psiny- basen rozporowy



Na łódkę. Wujek bardzo nie chciał dać sobie pstryknąć fotki, stąd ten człowiek bez twarzy ;)




Razem wracaliśmy autobusem do domu w nadziei, że zdążymy na przedstawienie. Jak tylko wysiedliśmy, zaczęło lać. Była to jedna z trzech największych burz jakie pamiętam. Ściana wody, przez którą trzeba się było przedzierać, rwąca rzeka zamiast chodnika (porywało mi buty i ledwo trzymałam się na nogach), a z plecaka który miałyśmy ze sobą po powrocie do domu po prostu wylałam wodę. Zalane wszystkie dokumenty, pieniądze, ciuchy... komórkę i modem zdążyłam wsadzić do kaloszy Mi, więc przeżyły choć też trochę zmoczone. Nie wiem czy przedstawienie się odbyło, ale my z ulgą dobrnęłyśmy do domu i to prosto do wanny, żeby tam zdjąć z siebie cały mokry balast i wszystko to wyżymać.
Po tym wszystkim Mi zasnęła na stojąco
 
 
Kilka dni później Mi złapała pierwszą w życiu anginę. Temperatura utrzymywała się powyżej 39 przez prawie cztery doby. 39,4/ 39,6/ ...


Mój choruszek zawsze uśmiechnięty- spacer do lekarza






Ach ta duma; Sama :D



Bo nie ma lepszych klopsików niż zrobione samodzielnie, nawet następnego dnia na śniadanie Mi zażyczyła sobie suche muesli i klopsy Xd
Nie oddam!
 

Bałaganić też umie samodzielnie... ostatnio po sprzątaniu powiedziała mi, że mam jej nie kupować więcej zabawek :P


Wspólne chodzenie do lumpka polega na tym, że ja szperam, a Mi chowa się pomiędzy ciuchami i straszy ludzi ;P


Mi zaśnie, gdzie się położy, czasem nawet w trakcie zabawy.



Jeziorkujemy :D



A w najgorętszą sobotę, mimo jeziorkowej propozycji, którą uznałam za niebezpieczną, "Idziemy do zoo, zoo, zoo, idziemy do zoo, zoo, zoo, idziemy do zoO, zoo, zoo, zoo..." ukryć się w cieniu lasu bo "użyczą nam chłodu tylko drzewa, tylko liście".


Zdjęcie, jak to sprzed roku










Kania


To ten, co łowi myszy


"Jak żuraw i czapla, jak czapla i żuraw..." 



Pierwsze podejście do nowego lokatora zoo, w końcu go dojrzałyśmy, schował się pod daszkiem








Mały muflonik i Mała Mi





Koati aż się nastawiał i prężył do miziania








Załapałyśmy się na karmienie wydr podrobami







Trafiłyśmy na małe prosiaczki




Długo obserwowałyśmy niedźwiadka, który najpierw się wyspał, później wykąpał wyławiając i pałaszując ryby


Nareszcie! Powrót się opłacił, trygrys w pełnej krasie wygrzewał się na słonku




Po całej tej trasie czas na schłodzenie się w wodzie i odpoczynek pod zadaszeniem


Kolejnego dnia też czekała atrakcja, bo nie ma to jak przedstawienie!
 


Koncert na cztery łopatki
 

Prababcia przybyła na plac zabaw z wałówką (bo przecież dziecko na pewno wygłodzone ;) ), a Mi jedzonkiem nie pogardzi!


Dziadek kupił Małej Mi saszetkę, dostała też pierwsze kieszonkowe- płacenie okazało się frajdą, a Mi chce wszystko wszystkim stawiać ;)
Co więcej Mi chce płacić nawet mi w domu np. za szklankę mleka zarządziła cenę trzech groszy i liczy: "jeden groszek, dwa groszek...", oczywiście na razie trzy pieniążki to trzy pieniążki, ich wartość nie gra roli.



Pożywne oczekiwanie na przedstawienie teatru Małe Mi o Julku Tuwimie, czyli młodzieńczych pomysłach naszego wieszcza.
Ps. Jak będziecie kiedyś mieć okazję, polecamy Małe Mi (rewelacyjne scenografie), Buratino (teatr lalkowy, a przedstawienia częściowo muzyczne) i Wymywammy (impro z ironią dla dorosłych i dla dzieci), na ich pokazy chodzimy najchętniej.


















Mi karmi


...się ("tościki")


Pisałam Wam, że Mi pogarsza się słuch i musi mieć operację. Od tego czasu nie próżnowałyśmy, szukałyśmy jak najszybszego rozwiązania sytuacji. Nieocenioną pomocą okazała się nasza ciotka i Pani doktor, do której trafiłyśmy...
Mi w trakcie kolejnego badania słuchu, po tak krótkim czasie niedosłuch już w granicach 50db :/




Nasz nowy nabytek, Mi mówi że ma łóżeczko jak Peppa (bo na piętrze) :)


Przedstawienie o tym, że i człowiek i kot mogą zaprzyjaźnić się z myszą









video



...Pani doktor uznała że nie ma na co czekać i w ten sposób 26.08. Mi trafiła do kliniki


Rysowała słonie, humor dopisywał, a Pan anestezjolog bajkowo opowiedział o pachnącym wietrzyku, który będzie wąchać.
Tu Mi chwilę przed wyjściem na blok operacyjny


I moment po zjechaniu z niego, wybudzająca się z narkozy




Za jednym zamachem wycięli jej trzeci migdał, podcięli języczek i wykonali myringotomię. Przez 11 miesięcy ciągiem Mi cierpiała na nietypowe przewlekłe nieropne zapalenie ucha środkowego w obu uszkach, wyraźnie pogarszał jej się słuch a z nim również dykcja, do tego przez ogromny przerost migdała w ciągu całego tego czasu była chora. Od urodzenia bardzo głośno chrapała, w ciągu dnia oddychała z otwartą buzią. Po zabiegu jeszcze w narkozie, pierwszy raz zobaczyłam ją śpiącą z zamkniętą buzią bez chrapania. Po jakiś dwóch dniach (pewnie po zniknięciu obrzęku) zauważyłam zdecydowaną poprawę słuchu, jest wręcz wrażliwy. Pierwszy raz od tych 11 miesięcy jest zdrowa, żadnego kataru, kaszlu, nic. Mi wszystko zniosła super, poddała się narkozie, dwa razy kopnęła nóżką i odleciała a po 30-paru minutach się obudziła już po wszystkim, wypuścili ją na oddział żeby sobie odpoczęła, a jak się wyspała po trzech godzinkach od zabiegu sama o własnych siłach wyszła z kliniki i z zapasem lodów zakupionych przez ciocię Lu pojechałyśmy do domu. Leki jak zwykle przyjmowała chętnie, (nawet z połykaniem tabletek nie ma problemu) najmniej przyjemne z tego wszystkiego było masowanie żelem rany pod językiem. Teraz odstawione leki, dostała szczepionki i została oddelegowana do grupy wyleczonych :)

Korzystając z wolnych dni na nabranie odporności, zabrałyśmy się za dalszą diagnostykę gastroenterologiczną. W tę środę i czwartek Mi miała zrobione 6 rentgenów (lekarz się pomylił, wystawił skierowanie nie na tą część i trzeba było powtórzyć), pobieraną krew i kał, czekamy na wyniki.
 
Mi ma bujną wyobraźnię, np. dwie poduszki mogą przecież być komputerem- dlaczego nie? (albo dwa klocki/ zgięta kartka...)
(a na ścianie i suficie naklejki od cioci za bycie dzielną dziewczyną)




Pożegnanie lata


Rockowa księżniczka


Koncert DeMono z ciocią Marysią



A tu już kolejny dzień i koncert Meli Koteluk na Babim Lecie






Nowy plac zabaw przy filharmonii z instrumentami, odkryty przez Alę przypadł Małej Mi do gustu






Ostatnim rzutem na taśmę załapałyśmy się jeszcze na tydzień u dziadków. Po drodze dziadek wymyślił dla Mi atrakcję :)



Mi dostała ten rower rok temu po wnuczce sąsiadów dziadków, do tej pory leżał i czekał gdzieś w garażu. Wujek przyniósł go Mi, a ona wsiadła i pojechała tak po prostu, choć nigdy wcześniej nie pedałowała :)
Ps. Ma fazę na Kubusia, który w ostatnich dniach często jej towarzyszy.


Pamiętacie Mi w tym wdzianku? W końcu wyrosła



Gimnastyczka

 
A propos; 8.09. Mała Mi dostała się do drużyny gimnastyki sportowej! Mi jest w grupie 4-6lat bo młodszych nie przyjmują. Co oznacza, że jest jedyną dwulatą na sali. Treningi ma dwa razy w tygodniu. W przedszkolu też została jedyną dwulatką w Słoneczkach, reszta została przerzucona do młodszej grupy, ale Pani uznała że Mi nie ustępuje czterolatkom i została z nimi :D Jestem z niej dumna na każdym kroku i chwalę ile wlezie :D :D :D
 
Obecnie Mi ma 90cm, waży 13kg, nóżka też wyrosła już z butów r. 21,5. Liczy do 17 po polsku i do 10 po angielsku (opuszczając ósemkę). Potrafi wykonać proste działanie na palcach (np. 3-1=2). Sensownie "czyta" książeczki, układając historyjki na podstawie obrazków. Rysuje już nie głowonogi, a postaci z tułowiem. Równo przykleja naklejki w ćwiczeniach. Bez problemu obsługuje ekran dotykowy np. grając w Pou. Pou ("Połek") stał się jej wirtualnym przyjacielem, wieczorem opowiada mu jak minął dzień, czasem nawet bawi się z nim w chowanego XP. Jakiś czas temu zauważyłam, że Mi świetnie radzi sobie ze spaghetti. Już dawno nie używa i nie ma nocnika. Mi ma dobre poczucie humoru, wyczuwa ironię. Zaliczyła po drodze krótki okres bycia na nie. Jest komplemenciarą. Zaczęła bardziej zwracać uwagę na wygląd, często pyta czy jest ładna i nie zgadza się na ubieranie ciuszków które do siebie nie pasują (w jej rozumieniu; np. nie są w tym samym kolorze). Zażyczyła sobie, że chce nosić kolczyki, na szczęście przypomniałam sobie że istnieją kolczyki-naklejki, obeszło się więc bez przekłuwania uszu uff. Bardzo istotnym okazuje się fakt, że mam na imię tak, jak siostra Elsy ;) Na pouczenia Mi zwykle reaguje: WieEm. Chciałaby polecieć samolotem i mieć psa- marzenia kiedyś do spełnienia.
 
Na koniec słownikowo. Niektóre sformułowania na stałe goszczą w wypowiedziach Mi, inne złapałam w locie raz chlapnięte. Z góry przepraszam, jeśli już o niektórych pisałam, ale nie sposób zapamiętać te wszystkie smaczki:
 
poszczebuje- potrzebuję
od lalków- od lalek
"zamykamy oczki", ale "otworzamy oczka"
dwa nóżki
Zjadłam już jedno warzywko i urosnęłam, teraz będę na tym jeździć, ten rower jest zawiększy dla mnie.
Kto chce piciu, dostanie ten.
nasiknę-naleję
lejeń-jeleń
mielonek- jelonek
ocelan-ocean
cioćka-o cioci Marysi
zdejmnęłam-zdjęłam
Kiedy za kotka się przebierzę?- przebiorę
hipopon hipopon ihaha- patataj patataj ihaha
za chwilukę- chwilkę
rozdawam- rozdaję
zaraz pozbiorę- pozbieram
przewróca-przewraca
Dora dora di przeczkola- Dora the explorer
chciałaś by? - chciałabyś?
mój auto zabrakował- zaparkowało
zabrakuje-zaparkuję
kakało (bo kakałko)
Pieski jedzą koście, to jest piesek i chce jakiegoś kościa.
Ten jest podobny OD tego.
Ja jeszcze nie dorosnęłam a ty już dorosnęłaś.
łemboj- tęcza
ja umiem się ścinać- wspinać (pomyliło jej się)
Mama wygrzebasz mi? Wygrzebaj mi. - zawsze tak mówi, jak ma końcówkę jedzenia
woliłam- wolę, chcę
odpinę- odepnę
samochód pokręcił- potrącił
dla dziewczynów- dziewczyn
podrapał kotek maj (my)- mój
cymanon, z cymanoem
urwiąć-urwać
przewróca-przewraca
buła cząstkowa- czosnkowa
Gdzie to mieszka?- gdzie jest tego miejsce
Się oblizam- oblizuję się
na niebie- na niby (mój faworyt, bo Mi często robi rzeczy na niebie)
wyjmiło się- wyjęło
wyjmniłam- wyjęłam
wytrzęłam- wytarłam
wiesi- wisi
wytrzej- wytrzyj
Mi się zgnieciło.- zgniotło mi się
bembena- bębna
poderwało się- podarło
Już nie pada deszcz, ale padał deszcz mocno, wszystko jest popadane.- mokre
Mama, a gdzie jest ten on, co grałyśmy w go? - i dojdź tu człowieku o którego onego chodzi
Proszę mama, ja mam babole.
łełł done- well done
misie plusie- jadą jadą misie
słoneczka- słomeczka
jagnonęć- jagnię
 
Przy tym wszystkim (i pewnie więcej) czepia się każdego słówka i cieszy, kiedy się pomylę.
Wdała się w mamusię.
 
Mi śpiewa:
 
-po jedzeniu kręć się żabo o o o
-do lalki w wózku: kochanie, jeśli śpiewam, dostaniesz (a śpij kochanie)
-karuzela czeka wyza nas z daleka
 
Rozmówki i logika Małej Mi:
 
oglądam film, to były chyba "Dzikie historie";
Mi: kto to tak płacze?
Ja: pani
Mi: a dlaczego?
Ja: bo jest smutna
Mi: a czemu?
Ja: bo jej się życie rozpadło :P
Mi: na ziemię?
 
Mi o planach na przyszłość:
-Ja chcę na ślub tort myszkowy, bo ja lubię pana od pizzy.
(ważne żeby mężczyzna zapewniał rodzinie wyżywienie ;) )

Mi: serce boli
Ja: dlaczego boli
Mi: bo bije
 
Mi od dłuższego czasu załatwiała się na toaletę, a nocnik służył tylko do siusiania w nocy:
-Zrobiłam kupę na nocnik, ale taką nieśmierdzącą.
 
Mi: o czym znasz piosenkę?
Ja: o lokomotywie
Mi: to o kolymo... o ciuchci zaśpiewaj
 
Mi: Zaśpiewaj o panu budowniku
Ja: Bob Budowniczy zawsze da radę! Bob Budowniczy nie jest sam
Mi: No nie, bo ma jeszcze kolegę.
(nigdy nie widziała bajki, zna tylko piosenkę)
 
Mi widzi homara: O! Jaki pająk dziwny.
 
Mi jest chora, ma 39,6st ale chce bawić się z Alą. Tłumaczę że chora nie może iść do Ali:
-Ale mamusia, ja nie chcę iść na dwór do Ali, ja chcę iść do Ali domku, bo jak się jest chorym to się siedzi w domku.
 
Mi: Niee, temperatura nie jest zła, bo nie ma buzi.
No tak, jak można być złym bez groźnej miny??
 
W przychodni nie było naszej Pani doktor, tylko jakaś z innej placówki na zastępstwie. Poszłyśmy tylko odebrać wyniki, Mi nie była nawet osłuchiwana. Wychodzimy, a Mi do niej z wyrzutem: A naklejkę?!
 
Ja: Idź do Lumpka
Mi: A co to jest lumpek?
Ja (zdziwiona): No Hefalump
Mi: A na dworze też jest lumpek!
Ja: ?
Mi:...bo szłyśmy do lumpka (secondhandziara rośnie)
-:D
 
Mi: Kocham mamusie, a kałuż nie kocham, lubię kałuże.
 
Mała Mi tłumaczy świat: Uciekać to tak iść mocno.
 
Mi: Którego? Tego co jest troszeczkę daleko a troszeczkę blisko?
To uniwersalna konstrukcja, Mi często pyta, albo mówi że coś jest takie "trochę duże, a trochę małe" itp.
 
Mi gada: veły slołi veły slołi
Ja: Co to znaczy?
Mi: To po angielsku, tak się śpiewa.
Ja: No. ...ale co to znaczy?
Mi: To ślimak
;)
 
Mi: Ja położę wszystkie twoje skarpetki i będzie wesoło.
...aha
 
Na spacerze, Mi: Wieje mi w torebkę.
 
Na hasło "palec pod budkę" Mi wkłada go pod but.
 
Mi: Tak mocno Cię kocham, że aż!
 
Zadaje pytania:
-A co to jest świat?
-A dzieci to też ludzie?
Kiedy zobaczyła w sklepie chłopca z samym tatą, okazało się to niezrozumiałe, pytała gdzie jest jego mama i czy się zgubiła.
 
Teraz zostawiam Was z tymi materiałami do nauki nowej lingwistyki ;)

2 komentarze:

  1. O, to wkraczacie na nastepny level: Mi zaczyna zadawac pytania filozoficzne. ;)

    Patrz, musialam ominac jakies posty, bo nie pamietam zebym czytala o tym, ze Mi pogarsza sie sluch (alternatywnie, moglam po prostu zapomniec. :D)! Dobrze, ze juz po zabiegu i mam nadzieje, ze teraz juz bedzie wszystko ok oraz ze chorobska tez odpuszcza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, to było w tym długaaaaśnym poście:
      http://mamazpowolania.blogspot.com/2015/06/festyny-koncerty-imprezy-podroze-mae-i.html
      nie wiem czy ktokolwiek przez niego przebrnął ;)

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)