środa, 24 czerwca 2015

Deszczowy weekend

...ale nas deszcz nie odstrasza. Obie lubimy. Mała Mi zakłada kalosze i ruszamy w poszukiwaniu kałuż! Akurat trwał u nas żeglarski festiwal, więc im więcej wody tym bardziej adekwatna sceneria ;)
 
Wszędzie bańki :)





"ZiMnee :D" - rzeźbienie w lodzie


Zaczyna padać


Najwytrwalsi pozostali przemoczeni na placu boju w oczekiwaniu na koncert. Mała Mi jak widać przetrwała wygodnie i stosunkowo sucho


Support- Jey Jey i Ania Deko


Swoją drogą niezły saksofonista (Kacper Duraj)


W oczekiwaniu na


Koncert Brodki- na tym, na którym byłyśmy w zeszłym roku, zrobiła na mnie ogromnie (zaskakująco) pozytywne wrażenie, to było prawdziwe muzyczne wydarzenie, dlatego i tym razem nie odpuściłyśmy. Było warto, polecam brodkowe koncerty, bo cały zespół daje z siebie wszystko, grają świetnie, z duszą i bawią się dźwiękami. Nie trzeba być fanem, żeby docenić kunszt :)

Oczywiście jak zawsze pod samą sceną. Wycwaniłam się, samochód daje pewność, że Mała Mi nie zostanie zgnieciona, gwarantuje jej miejsce siedzące odciążając moje plecy i umożliwia szybki powrót do domu po koncercie :D


No...może nie aż tak szybki ;)
Są kalosze, jest zabawa!



A już następnego dnia w samo sobotnie południe, zabawiłyśmy się na prawdziwej dyskotece :)
Była DJska muzyka z głośnika, masa dzieci, balonów i zabaw.



Głupio się przyznać, ale nie miałam pojęcia że te kinowe fotele się tak składają! :P


Balony, balony, gdzie są jeszcze jakieś balony?! 

Przechodzenie pod linką


Coraz niżej i niżej...


Co to dla Małej Mi? XD


Kapelusznik- podaj dalej



W tym momencie padło: "Moje nóżki są głodne." No tak, po takich tańcach hulańcach...

Mmm ale pyszne, ciekawe z czego je robią


Kącik do odpoczynku też został przewidziany; "Chcę troszkę pośpić."


Żałujcie, że nie widzieliście mojej "kreacji" :P Zwłaszcza, że prosto z Baby Disco pognałyśmy na przedstawienie, bo szkoda przecież siedzieć w domu, kiedy tyle się dzieje.


Pozostałości po wczorajszych rzeźbach


Spektakl zabrał nas w podróż od źródła do ujścia Wisły















Ślub Kujawianki z Pomorzakiem



Nawet zaprosili nas na wesele!
(Mi pognała, zanim zdążyła założyć buty, czy podciągnąć getry i spódniczkę)







Po energicznych pląsach czas się schłodzić i wyrównać bilans energetyczny


Ostatnio pewien żebrak (sądząc po aparycji, bezdomny) gra niedaleko naszego domu na sprzęcie z nagłośnieniem, to okazuje się być niczym przy tym panu. Oprócz tego, co widzicie na zdjęciach, w futerale miał swoje płyty na sprzedaż i ogłoszenie, że chętnie zagra chałtury. Niestety nie zapamiętałam nazwiska, a szkoda, bo ma dobry głos, może jeszcze o nim usłyszymy.


Teraz coś dla ludzi o mocnych nerwach, tak przynajmniej cała sytuacja wyglądała w rzeczywistości; Zmęczone wróciłyśmy do domu, ja siedzę na kanapie w pokoju Mi, ona się bawi, najpierw obok, później poszła w rejony kuchni/łazienki. Nagle cisza! Pomyślałam że pewnie z tego wszystkiego odpadła gdzieś na podłodze, więc poczekam jeszcze chwilę, aż głębiej zaśnie i zaniosę ją do łóżeczka. Po dłuższej chwili idę... i nie widzę, szukam. Ok, jest na moim łóżku, zakopała się w pościel. Podchodzę bliżej i widzę... TO:


Indianin, tak, to flamastry, gł. czarny. Następnego dnia byłyśmy umówione na wczesny obiad u prababci... na szczęście mój płyn do demakijażu oczu jakoś dał sobie radę (plecam Niveikę), chyba makijaż był jeszcze świeży. Mimo tego, na policzku został zielony pręg, wyglądający jakby doszło do rękoczynów, prababcia nie omieszkała zapytać, co się dziecku stało ;)


 Po drodze do prababci, wystawa konkursowych łodzi z recyclingu








Tym razem zamiast stromej ulicy, wybrałyśmy zawiłe schody (chyba 6 pięter) 



Po obiadku, wybrałyśmy się na kolejne przedstawienie





Tym razem o chłopcu, który marzył by być prawdziwym piratem


Z częścią edukacyjną, o różnych nadbrzeżnych oznakowaniach i o tym, co robi ratownik na "szczerzonej" plaży (o dziwo nie chodziło o szczerzenie się O.O)



Mała Mi i jej plaża


...magiczna plaża


Regeneracyjne klopsiki (trzydaniowy obiad nie wystarczył)




Moja Żabula!



Żaba wskrobała się na żabę


Panowie właśnie wynosili te łódki, mimo protestów zdemontowali oczyska i wręczyli Małej Mi
"Dlaczego panowie zniszczają?"


Tak, doniosła je do domu, tak nadal je mamy, bo w końcu zdobyczne= skarb
Prababcia dziwiła się, że ludzie robili Mi zdjęcia, my przywykłyśmy, a w tym wydaniu... nie ma się co dziwić.



Mi też umie puszczać duuuże bańki :D


Magia dzieciństwa

 
Odnotowane: 
 
Pięknie buźka od gorąca.- piecze, jedzenie parzy
nadepcziłam/nadepczyłaś- nadepnęłam/nadepnęłaś
rozepnąć- rozpiąć
piątki- pionki do gry
Jak się wyspają.- wyśpią
jeden schod, drugi schod
nie wyjmowamy- nie wyjmujemy
popachnąć- powąchać
Wiesza sobie na szyi rzemyk z matrioszką i mówi, że to "dzidzia, którą ja sama urodziłam". Tematyka prawdopodobnie zaczerpnięta z powiększającej się rodziny jednej z przedszkolnych przyjaciółek, dziś mnie pytała jak i czemu ją urodziłam.

2 komentarze:

  1. A mówią ze podczas deszczu dzieci sie nudzą. :) Moim tez on nie przeszkadza. Kalosze na nogi, kurtki przeciwdeszczowe i nie ma zmiłuj matka, idziemy na dwór! :D
    Przeraziły mnie zdjecia " makijażu" Mi! Chowam swoje kosmetyki jak mogę, ale o flamastrach nie pomyslałam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schowaj, schowaj, u Ciebie jak jedno wpadnie na pomysł pomalowania drugiego, to będzie lament.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)