czwartek, 9 kwietnia 2015

...a czas ucieka

Wyszperałam w necie zdjęcia z warsztatów, o których pisałam dwa posty temu;

7. lutego


8. lutego



A teraz szybki przegląd tego, co działo się u nas od lutego:
 
Mi podkreśla zasadę "Musimy się dzielić" i faktycznie nadal bezproblemowo jej to przychodzi.
Pięknie sprząta swój pokój, już nawet nie muszę jej mówić co ma po kolei zrobić, czy co gdzie wkładać, po prostu sama idzie do pokoju posprzątać.
Przejęła też na siebie obowiązek karmienia kota, który od razu kocha ją jeszcze bardziej i słucha! ;)
Mała Mi świetnie radzi sobie z nożyczkami, bez trudu umie pociąć kartkę.
Umie się przedstawić (z nazwiskiem), powiedzieć, jak nazywa się mama, podać adres.
Coraz pewniej pływa na basenie i z zajęć na zajęcia ma z tego większą frajdę.
Układa sama puzzle do 50 elementów, takie dla trzylatków. Umie bez podpowiedzi, choć nie zawsze wystarcza jej cierpliwości.
Podobno jako jedyna w przedszkolu zjada warzywka do obiadu.
Z cudów językowych:
ciabać- kwadrat
na kangulynie- tamburynie
"żeby my nie zapomniałyśmy"- żebyśmy nie zapomniały
"Muszę iść do lusterka zobaczyć jak ja się wyglądam."
"Łoc ic dys? Is ..." (w miejsce kropek wstawia dowolne POLSKIE słowo)
Włożyłam paluszki do zabawkowej miseczki, a Mi na to: "Ale to jest miska! Paluszki nie są zabawne!"- nie są do zabawy
Nadal śpiewa zimowe hity, np. "Jaka pyszna sanna, po maluśku goń" :P
Do mnie przez dłuższy czas mówiła "mamko".
Niedawno po raz pierwszy siedziała w przedszkolu na karnym krzesełku pod chmurką za rzucanie książeczkami- o czym nie omieszkała mnie z entuzjazmem poinformować jak tylko po nią przyszłam ;)
Kwitnie przyjaźń z Alicją, dziewczyny nie mogą bez siebie żyć, tęsknią kiedy się nie widzą, tulą się, pocieszają. Mi nie wchodzi do sali bez Ali, Ala nie wypuszcza Mi do domu bez płaczu, w związku z czym przynajmniej co drugi dzień bzikują razem jeszcze po przedszkolu. Kiedy przychodzę po Małą Mi, to Ala pierwsza przybiega się przytulić i z ekscytacją pyta, czy może do nas przyjść/Mi może przyjść do niej/pójdziemy na spacer. Obie mówią "mama" do obu z nas (mnie i mamy Ali) i najchętniej zamieszkałyby razem (Mi nie rozumie czemu Ala nie może u nas spać ;) ). Hitem była sytuacja sprzed tygodnia, kiedy Mi wymiotowała w przedszkolu, a Alicja cały dzień siedziała przy niej. Kiedy udało mi się dotrzeć, oczywiście padło standardowe "Czy Mimi może przyjść do mojego domu?", zaczęłam tłumaczyć, że Mi się źle czuje itd., a Ala na to: "Ale u mnie w domku też można wymiotować." XD


Nierozłączne wspólniczki na zimowych spacerach włamywały się do fontanny


Chwilowe zainteresowanie lalkami





25.02.- pierwszy raz na sali zabaw (oczywiście z Alą)







Nie sposób było nadążyć za Mi wzrokiem, jest szybka i zwinna. Raz uciekła i zamknęła się w tym fotelu- trochę musiałam się naszukać, żeby wpaść na tę kryjówkę.


Pomiędzy WIELOMA zabawkami dojrzałam tę małpkę, miałam taką samą w dzieciństwie :)




W tych piłkach Mała Mi zgubiła papcie... czy muszę wspominać, że odszukanie ich nie było proste?








Mała Mi traktuje komórkę jak Skype'a "Zobacz jak ułożyłam"



Pojawiły się wymogi co do fryzury; Jednego dnia ma być kita, innego warkoczyk, albo dwa i koniecznie dzisiaj te gumki, takie same, jak ma Ala ;)


Kolejny włam


Nie miałam styczności z tą zabawką od dzieciństwa, a tu trzy dni po harcach na sali zabaw, w lumpku odnalazła mnie kolejna taka małpka- ok robi się creepy...


Mi też zawsze znajdzie coś dla siebie ;)


Spacerek po świeżutki BIK (informator kulturalny) :D


Tarta i zapiekanka przygotowane na szybko w domowym niezaciszu



Mała Mi zwykle sama kładzie się spać, po prostu wchodzi do łóżeczka i odpływa. Jakiś czas temu (po męczących zajęciach) też nagle zrobiło się cicho więc pomyślałam że zasnęła. Robiłam akurat porządki w innej części domu. Do jej pokoju zajrzałam dopiero po godzinie, a ona spała... ale na nocniku. Nie wiem jakim cudem przez ten cały czas z niego nie spadła XD
 
Włóczęga prosto ze spaceru :)


Tak lwia grzywa prezentowała się miesiąc temu



Moja (samo)dzielna córeczka, obowiązkowa i odpowiedzialna ;)


I wyrosło mi dziecię... na tyle że trzeba było poprać nowy rozmiar ciuszków (tak te wszystkie łaszki po samo okno, to jeden rozmiar), bo Mała Mi osiągnęła 86cm :)

 
Cwaniara najpierw znajduje obiekt, a dopiero później mówi kolor- nigdy nie wygram w tę grę
 
video
 
Coś tu nie gra, tylko od którego momentu poszło nie tak?? :P
(zwykle mówi ten wierszyk bezbłędnie, dlatego taka zaskoczona)
 
video
 
14.03. i kolejne warsztaty, tym razem byliśmy w studiu nagraniowym. Pan Jędrek odsłonił przed nami tajniki reżyserki dźwiękowej i podzielił się efektami niedawnej współpracy z Mają Gawłowską, a dzieci nagrały własną muzyczną bajkę. (Mi odegrała rolę ducha/zjawy ;P) Poznawaliśmy też różne instrumenty, niejeden z nich został wykonany własnoręcznie przez Pana Piotra... bo instrumentem może być niemal wszystko.
 
 










To była dla Mi trudna lekcja, jak nie dać sobie wejść na głowę i przepchnąć się starszym dzieciom.
 

Po pięciu miesiącach nareszcie pozbyłyśmy się pozostałości po urodzinowych balonach


Poddaszowe okno, słońce i magia cekinów


17.03. nastały niebezpieczne czasy- Mała Mi nauczyła się otwierać lodówkę.
 
Idąc w któryś wtorek do cioci Marysi wstąpiłyśmy do lumpka, w którym Mi zakochała się w Barney'u. Od tego czasu dinozaur towarzyszy jej w oglądaniu programu o nim samym, śnie, zabawie i jedzeniu, a nawet pojechał z nami na święta.

 
 
Kolejny etap uzupełniania garderoby


21.03. wybrałyśmy się z Alicją i jej mamą do Pałacu w Ostromecku. Mała Mi przyglądała się, jak malowałam rano rzęsy i koniecznie chciała też. Pierwszy make-up (dwa maźnięcia tuszem) ma za sobą- efektu zero, bo jaka maskara mogłaby się równać z tym:


 

Okazało się że trafiłyśmy na zajęcia, na których zadaniem dzieci było obudzenie Pani Wiosny :)


Tańczyliśmy, graliśmy, tupaliśmy i wydawaliśmy masę innych dźwięków, upiekliśmy nawet wyimaginowane ciasto...








...aż w końcu się obudziła i zatańczyła z nami :)




Pogoda cudna, dobra na spacer


Poszłyśmy też odwiedzić fortepiany i pianinka



To w rozmiarze Małej Mi :D


Dziewczyny dały koncert na cztery ręce








Rozsiane wszędzie krokusy we wszystkich możliwych kolorach


i nasze królowe w przypałacowym ogrodzie


Następnego dnia zaliczyłyśmy kolejne warsztaty. Mi bardzo polubiła zajęcia z Panem Piotrem, często pyta kiedy znów na nie pójdziemy :)
Tym razem robiliśmy skakanki


 
Mała Mi sama szlifowała rączki
 
 

Kiedy już wszyscy mieli własne przyrządy gimnastyczne, nadszedł czas żeby ktoś pokazał nam, jak się ich używa. Zasiedliśmy wszyscy w oczekiwaniu na niespodziankę, a był nią pokaz kickboxingu.



...a potem tłumacz człowieku dwulatce, dlaczego panowie się bili, skoro nie można nikogo bić



Później znalazła w domu rękawiczkę i papeć (jako blok) i zabrała do przedszkola, żeby pokazać jak się boksuje.



Tradycyjnie już odbył się też pokaz starszych animacji



A na koniec robiliśmy świąteczne torebki na cukierki (w naszym przypadku tylko do ozdoby)

 
A po zajęciach granda z Alą na placu zabaw :)

Jestem taka ciociowa-Marysiowa


 
I ciociowa-Madziowa teeż
 

Kiedy Mi idzie po chodniku w deszczu, spod parasola sunącego poniżej metra wysokości, widać tylko kaloszki, a ludzie nie mogą powstrzymać śmiechu ;D



Sporo ostatnio ciastolinimy i plastusiujemy


Ostatnie zdjęcie rodzinne przed wyjazdem futrzastego do babci


Do babci pojechałyśmy w sobotę i zabawiłyśmy do poniedziałku.
 
Najkochańsze na świecie odciski stópek na ręczniku


I moja Gwiazda w Wielkanocny poranek


Już my wiemy co z tego zrobić!


A świni na imię dano Tradycja



Z babcią Misią i dziadziem Misiem


Na poszukiwanie prezentów


 
W tamtejszych okolicznościach zabawy pojawiło nam się nowe słowo: "policjajna"- straż pożarna (do tej pory mówiła po prostu fire engine)
W poniedziałek do Małej Mi przyszedł tatuś. Mi oświadczyła "Mam dużo prezentów, sama sobie wszystkie znalazłam."... żadne tam magiczne zające, tylko wiara we własną sprawczość :P

Tradycyjnie już na koniec dzieła wybrane:







Ten zajączek, któremu nie udało mi się  zrobić dobrego zdjęcia, wylądował później na wielkanocnym stole. Nie mogę oprzeć się skojarzeniu silnej inspiracji długouchym z Donnie Darko.


Ps. Mała Mi skończyła 2,5 roku :)

4 komentarze:

  1. U Was jak zwykle intensywnie! Nie wiem kiedy znajdujecie czas na te wszystkie warsztaty i atrakcje! ;)

    Szczeka mi opadla na widok "grzywy" Malej Mi! Juz czesanie wlosow Bi to czasem mordega, jakbym miala uczesac Mie, pewnie siadlabym i zaplakala... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wykorzystywać każdą możliwą okazję na atrakcje. Jak nie ma kasy, to trzeba kombinować żeby coś znaleźć. Szperaczem jestem niezłym, więc terminarz na weekendy zwykle nie jest u nas pusty.
      Co do czesania włosów Mi, to dorobiłam się wprawy, ale komuś kto nie miał do czynienia z podobnymi włosami, nie polecam jako rozrywki ;)

      Usuń
  2. "U mnie w domku też można wymiotować"- ale mnie Ala rozczuliła! Te Wasze zestawienia obfitują w tyle wydarzeń, że potem człowiek ma problem z komentowaniem, bo przy końcu zapomina o czym było na początku :)
    U nas 2,5roku wybije 1maja :) Mała Mi to dla mnie jak 3latka!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety mam problem ze zgrywaniem zdjęć, mogę tylko u kogoś, więc nie daję rady zamieszczać częściej krótszych notek :/

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)