czwartek, 16 października 2014

Gadanina i bilans dwulatka

Idą nam piątki, Mi ciągle chce myć zęby, męczy ją trochę.
Wygadane to moje Stworzenie;
Po zjedzonym sporym obiedzie, idę odnieść naczynia do kuchni, Mi za mną:
"Chciałam jeszcze drugie danie jeść, mama." [przedszkole]
Mi: -co to?
Ja: -rogal
Mi: -czemu rogal?
Ja: -bo tak się nazywa, jak buła ma taki kształt to się nazywa rogal
Mi: -czemu rogal?
Ja: -bo ma rogi
Mi: -ma rogi?
Ja: -tak, zobacz, tu ma rogi, jeden i dwa
Mi: -co to?
Ja: -no, co to?
Mi: -rogal?
Moja strategia odwracania pytań, jak na razie sprawdza się niezawodnie ;)... przy dziecku człowiek jest zmuszony myśleć o rzeczach, nad którymi nigdy się nie zastanawiał.
Wpływ bycia przedszkolakiem widać aż za dobrze. Przezywa "Ola-fasola" (na razie pieszczotliwie, żartobliwie, ich Pani też tak mówi, Ola się nie obraża ;) ). Wyrwało jej się też "dupa" ostatnio, jak poprosiłam żeby powtórzyła, to złagodziła wersję "pupka"- czyli wie :P
Potrafi być jeszcze słodszym słodziakiem. Pyta o pozwolenie, kiedy chce coś zrobić. Od trzech dni zwraca się do mnie wyłącznie "mamusiu".
Mówi "puzele" zamiast puzzle i "niedziało się" zamiast zepsuło się (w połączeniu z nie działa).

Dorwała moje pastele...



Od urodzinek codziennie serwuję jej jakąś niespodziankę. Uwielbiam to, jak się cieszy nawet z najdrobniejszej. Nowymi naklejkami (uwielbia naklejki) też była podekscytowana.


14.10. byłyśmy na bilansie dwulatka. Mi wg tamtejszej miary ma już 83cm, waży 11,2kg, czyli zrobiła potężny skok w górę w centylach. To też przedszkolne, nie pisałam jeszcze, że w pierwszym tygodniu chodzenia do przedszkola Mi przybrała 1,2kg ... słodycze (których nigdy wcześniej nie miała okazji nawet spróbować), słodkie picie, wszystko z gotowych produktów (żeby się sanepid nie miał za bardzo czego czepić) i ilość pochłanianego przez nią jedzenia zrobiły swoje. Jadłospis przeczytałam raz, do teraz nie mogę się otrząsnąć. Omijam go co dzień wzrokiem żeby się nie denerwować. Waga Mi na szczęście przestała tak gwałtownie rosnąć.
Wracając do bilansu, usłyszałyśmy: "Jeszcze takiego dwulatka to tutaj nie było, żeby się sam rozebrał i ubrał cały." Serio? Zdziwiłam się, wiem że nie każdy maluch to robi, ale żeby żaden? (przecież Mi od tak dawna...)

10 komentarzy:

  1. Przedszkolne jadłospisy... Eh :( Znam ten ból. Eliza przez trzy lata nie jadła słodyczy (bo nie chciała) a tam się jednak nauczyła... Eliza miała 1,5roku jak pięknie potrafiła ubrać się sama i co ciekawe- w przedszkolu Jej się cofnęło :) Znów musiałam Ją ubierać. Może to wpływ dzieci- widziała, że panie Im pomagają? Lila też radzi sobie całkiem nieźle, ale Ona odkąd tylko zaczęła być "kumata" uwielbiała ubierać Elizy rzeczy. U nas dupa jeszcze nie było- aż się dziwię, przy starszej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ubiera się też w przedszkolu, czasem to trwa, czasem się powkurza, bo ma dni, że wszystko zamiast od próby zaczyna od "nie mogę", ale ostatecznie cierpliwość popłaca, bo jest samodzielna we wszystkim, na co jej tylko pozwalam (niestety rzeczy na które nie pozwalam, też potrafi :P). Przedszkole to nie sielanka, wszystko ma dwie strony, tu też widać dobry i zły wpływ na Mi. Lila to strojnisia, więc biedactwo nie miała wyjścia, technikę ubierania musiała opanować. Mój brat poszedł do przedszkola jako dwulatek, a klął "oj fuck" już wcześniej, czekam na nowy zasób słownictwa, będzie ciekawie.

      Usuń
  2. My musimy sie zmobilizowac i na bilans wybrac,ale jakos tak nie po drodze...
    W dodatku Lila odstawia cyrki w przychodzi, wiec wcale mi nie spieszno.
    Buziaki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wszystko jest ok, to bilans tylko do odfajkowania, Zrobić trzeba, więc nie ma co odkładać. Mi lubi chodzić do wszelkich lekarzy, bo rozdają naklejki :)

      Usuń
  3. Mam pytanie jakich kosmetyków używasz do pielęgnacji jej włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim oleju kokosowego i oliwki na rozstępy. Nie znalazłam jeszcze "naszego" szamponu, tymczasowo używamy Johnson's baby.

      Usuń
  4. No prosze co sie z tymi przedszkolnymi jadlospisami porobilo... Pamietam, ze u mojej mamy w pracy mieli wlasna kuchnie i dzieciaki naprawde zdrowo jadly!
    A w ogole jak to sie stalo, ze Mi wyladowala w przedszkolu, a nie zlobku??? Przeciez ona ma dopiero 2 latka?
    Moja Bi tez szybko nauczyla sie rozbierac i ubierac od pasa w dol. Gore opanowala dosc niedawno. Za to Niko nawet skarpetek nie ma ochoty zdjac samodzielnie! :)))
    Probowalam takiej strategii odwracania pytan na Bi, ale niestety za uparte to moje stworzenie. U niej najgorsze jest "gdzie jedziemy?". Wyglada to tak: Gdzie jedziemy? Do sklepu. Mama, gdzie jedziemy? Do sklepu, mowilam przeciez. Gdzie jedziemy? No, gdzie jedziemy? Do sklepu. No wlasnie. Dwadziescia sekund ciszy... Po czym... A gdzie jedziemy?
    Zwariowac mozna! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie podoba mi się żłobek jako instytucja, nigdy nie miałam zamiaru posyłać tam swojego dziecka. Mi chodzi do prywatnego przedszkola, bo w państwowych przyjmują od 3 lat i to jak są miejsca. U nas teoretycznie biorą dzieci od 1,5r mogą być nawet pieluchowe, smoczkowe itd , Mi miała 22miesiące i nie jest najmłodsza w grupie. U nas zamiast "gdzie jedziemy" jest "czemu?" na bardzo podobnych zasadach.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)