sobota, 12 lipca 2014

Wakacyjnie- atrakcyjnie

W sobotę dwa tygodnie temu poszłyśmy na improwizowany spektakl dla dzieci, Wymybaję. Cała zabawa polega na tym, że dzieci wchodzą na scenę, same tworzą historię odgrywaną przez prowadzące, są jej częścią, same również są angażowane w różne role. Nigdy nie wiadomo co się zdarzy, o czym będzie bajka, ani jak się zakończy. Wydaje mi się, że Mi była najmłodszym uczestnikiem, ale i tak miała dużo frajdy. Nasza opowieść skupiła się na urodzinach smutnego niedźwiadka, organizowanych przez tańczącą żabę. Był też latający prosiak, żywy gotowany kurczak, wrona, stara pszczoła i tajemnicza szkatułka, wyprawa po prezent, a na koniec wspólne pieczenie tortu z zerwanych wcześniej jabłek i oczywiście Misiowa impreza. Było się z czego pośmiać, a dzieciaki miały niebywałe pole do wykorzystania wyobraźni.
 
 





Polecamy.
 
Mi nauczyła się mówić, jak ma na imię jej mama :)

Deszczem wyszywane dni :)

 
Mi wymyśliła, że będzie mnie czesać. Nawet nieźle radzi sobie szczotką, nie wyrywa, nie boli, a faktycznie czesze.
W piątek poszłyśmy na jogę śmiechu. To ćwiczenia (fizyczne) śmiechem, przeponą, ale też zabawa i dużo wygłupów.
W niedzielę ciocia przybyła do nas na wakacje. Od razu weselej, z ciocią można robić tyyyle rzeczy :D
np. ubabrywać ;) wszystko łącznie z sobą farbami



Ogólnie ciocia jest "naj naj" i Mi kocha "naj naj ciocia".

8.07. Mi skończyła 21. miesięcy.

Kicuś już się z nami oswoił, Mi z nim też


Laleczka


Odkryta na nowo harmonijka

video
 
W ciągu tych dwóch tygodni, w słowniku pisanym przez Mi, pojawiły się: kjopy- kropy, si so- si so (rodzaj huśtawki), cisiam- naciskam, szysia- szyszka, iszisi- słyszy, dzira- dziura, tent- namiot, chimać/ślimać- ślimak, toszam- kocham, sipo- hipopotam, seess- smurf, apple (-Skąd znasz to słowo? - "Apple jać Peppa"... aha ;) )- jabłko, ship- statek, kiji- kręcić (na karuzeli), toło- czoło, jąti- rączki, jobał- robal <3, ser- ser, tędy- tędy, dino- dinozaur, chipa- nie wiem jeszcze co oznacza. I powtarzane przy każdej okazji "może" np. "może tędy", "może czaszę"...
Mi wyszła prawa dolna trójka.

Wczoraj zaraz po wakacyjnie-letnim śniadanku...


ruszyłyśmy na podbój prehistorycznego świata




Karbon


Wszystkim tym stworzeniom towarzyszą dźwięki przez nie wydawane, nieraz przerażające.



 


Perm



Trias





Jura

Mi tuli dinusia, a co?!








Kreda
 
Mój ulubieniec

 
przystojniak powala miną
 

"Mi, spójrz do góry"


Chodu Gienek, nie dajmy im się złapać!


Albercik


Ówczesny wielbłąd?



A to prehistoryczny kundelek- Rexio



...i wróciłyśmy do czwartorzędu
 
Kochana hiena jaskiniowa, zabiorę Cię do domu i będę tulić i pieścić.
 

Pogromczynie- lew nie wygląda na zadowolonego


Teddy



Ten "pan" mało ostrożnie bawił się zbyt ostrymi przedmiotami...


Po lekcji historii, czas podbić jakiś zamek









Odnalazłyśmy skamielinę z parku jurajskiego ;)


"szubienica"



Po drodze spotkałyśmy mnóstwo postaci z bajek, m. in.:




Kiedy Mi się wybawiła, weszłyśmy w inny zakątek lasu, świat makro
 
szerszeń


mrówa


śrubokręt


biedronelka


"bzzz"


mały paź


dewotka


helikopter


komarrr


te, co nas przeżyją


kowal


tego pana nie trzeba chyba przedstawiać


słonik


jelonek



ten się faktycznie spasł


kwiatki dla cioci



Na koniec odwiedziłyśmy muzeum


kamloty, skamieliny stworzeń, muszli, zębów, a nawet liści







I pożegnałyśmy zaginiony świat, aż do następnego razu.

8 komentarzy:

  1. Matko u Was jak zwykle tyle siędzieje, źe w kompleksy można wpaść. Maleńka niczego się nie boi i super! A ciocia naj naj to Twoja siostra?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie kompleksy, a Wasz wyjazd do babci to co? Dziewczyny na pewno mają frajdę!
      Mi czasem pyta, czy coś jest "ała", ale jak mówię że nie to się ośmiela.
      Co do cioci, to tak prawie ;P

      Usuń
  2. To przedstawienie to super sprawa- pierwszy raz słyszę o takim czymś. Myślę, że jest dużo ciekawsze niż taki "zwykły" spektakl, który dzieci oglądają wyłącznie jako widzowie. Ten park z dinozaurami to niezły "czad", byliśmy w podobnym z Elizą w Szklarskiej Porębie i kawałek od Skierniewic (nie pamiętam nazwy miejscowości)- była zachwycona, teraz czas zabrać Lilę :)
    A powiedz- Mi sama wchodzi na placu zabaw po takich cienkich prętach?! Boże, Wow! To ja muszę chyba wyluzować,
    Ściskam Dziewczyny i jeszcze masy atrakcji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi to mała zwinna małpka, wchodzi sama na wszystko i po wszystkim. Przy tym jest ostrożna, więc nie boję się że spadnie. Jak byłyśmy na tym zamku, byli też rodzice ze starszymi dziećmi, Mi właśnie wchodziła po prętach, a ja czekałam pod tą zieloną rurą aż zjedzie. Mama tych dzieciaków ściągnęła Mi z drabinki i dopiero potem, jak mnie zobaczyła powiedziała, że myślała że ona jeszcze za malutka żeby tak sama wchodzić XD Odkrzyknęłam, że sobie poradzi. Nie takie rzeczy już pokonywała.

      Usuń
  3. Atrakcji macie co niemiara! :)

    Wiem, ze piszesz, ze z Mi kruszynka, ale na zdjeciach wyglada bardzo powaznie! Robi sie z niej duza dziewczynka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciach zawsze wyglądała "starzej". Przez włosy, bo one rosną ponad normę ;) Ja też patrząc na nią samą, widzę dużą pannę, dopiero waga, miara, ciuszki i przede wszystkim inne dzieci w jej wieku, pokazują jakim jest okruchem.

      Usuń
  4. kocham Twoją Córkę!!!! ten śmiech, ta słodka buziunia, rozpłynęłam się na klawiaturze :))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. XD Dasz radę się z powrotem skupić, czy przyjechać wydłubać Cię z między klawiszy?

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)