poniedziałek, 21 lipca 2014

Wakacjujemy!- w końcu jakieś zdjęcia z mamą :)

Samej dla siebie nie zawsze chce się gotować. Ostatnio mnie wzięła ochota na rarytasy.
 
sobotnia zapiekanka łososiowa 


 poniedziałkowa tarta


poniedziałkowy kot 

...i Mała Mi
 
 
We wtorek Mi zaczęła rozróżniać rodzaje pieczywa. Do tej pory wszystko było "buła", teraz bywa też "chlieb".
W środę zamiast dotychczasowego "abudaj", pojawiło się "citamy". Mi powyrastała z niektórych ciuszków, kiedy zakładamy każdą kolejną zbyt małą koszulkę, Mi mówi: "Za mała, to dzidzi." (to oddamy młodszej dzidzi). Kiedy w końcu udaje nam się trafić na odpowiedni zestaw, wybywamy. Tego dnia na owocowy piknik z ciocią :)
W piątek przytrafiło się nam pierwsze zdarcie kolana, tylko kropeczka i nie bolało, ale plasterek się należy, koniecznie z misiem :)

 
Mi wdrapała się na bocianie gniazdo. Bałam się odejść i zrobić zdjęcie obejmując całość, jest na tyle wysoko, że nie byłam w stanie jej asekurować, ani zdjąć. Skubana wcale się nie bała.

 
Wracając po drodze znalazła duży liść, umie pięknie wymówić to słowo.
W sobotę zapakowałyśmy się z naszą ciocią do samochodu i wybyłyśmy na cały dzień na plażę w Chmielnikach.
 

                       Stich
 



 
 
 
 
"Koło" napompuj, stroje włóż!


...i do wody :D

 
Było pływanie w kole, bez koła, z piłką, bez piłki, na płyciźnie i głębinach, samodzielne, z mamą, wujkiem i...
 
...z ptakami


Najpierw były kaczki, a później te łabędzie przypłynęły za nami z głębokiej wody, aż na tę płyciznę między ludzi.
Dziecko wypluskane, to dziecko głodne. Mi niezmiennie "kanapki" je w formie rozdzielnej.


Zmiana dekoracji, stroju i trzeba się trochę wygrzać na słoneczku, a później znów do wody.


Nie bez powodu rozłożyliśmy się przy samym placu zabaw ;) 







Po kolejnej kąpieli, kolejna porcja plażingo-zabawingu

 
Achhh to bycie gwiazdą, wszędzie dopadną Cię fani i Twój wierny paparazzo.





Po kolejnym pluskaniu dzieć się nieco zmęczył, ale bynajmniej nie na tyle, żeby zasnąć, to tylko zabawa z ciocią w ku-ku. "Koło" jak widać wielofunkcyjne.

 
 W drodze powrotnej Mi nie udało się już utrzymać fasonu XD Samochód usypia.


Z plaży przegoniła nas ulewa, jadąc po raz pierwszy widziałam podwójną i potrójną tęczę.

 
Następnego dnia wyruszyłyśmy z domu skoro świt o 11:30 ;)


zatrzymanie i poza pod fotografa


Spacer pokierował nasze nogi na wyczekany przez Małą Mi statek. 

















Po rejsie my schładzałyśmy się lodami, a Mi kurtyną wodną.



W oczekiwaniu na przedstawienie




 
video
 














Spektakl był świetny, podobały nam się rekwizyty i było się z czego pośmiać. Aktorsko też super, zwłaszcza Matołek. Trwało ponad godzinę i nie dało się nudzić :)
 
Mi była cierpliwa, poczekała aż wszyscy pójdą...