czwartek, 5 czerwca 2014

Święta, święta i okazje

Za nami najdłuższa przerwa bloggerowa. Dużo się dzieje, a nawet kiedy mamy wolny dzień, to pogoda wygania nas na dwór. Już wszystko nadrabiam...

Nasz słoneczny widok z okna- koty na dachach, koty na parapetach

 
19. kwietnia pojechaliśmy (z kotem) do baby na święta. W Wielkanoc po śniadaniu szukaliśmy prezentów (a kot z nami).
 






Te gałązki nie wyglądają przyjaźnie, opłaca się tam wejść?


 
Z daleka w ogóle nie było widać zielonej hulajnogi w tej trawie.
 



Budowanie zamku z piasku- było

 
 
łatanie dziur w drodze- było
 

jazda na zdezelowanej kosiarce- odhaczona :D

 
Zabrałyśmy się też z babą i podwiozła nas w drodze do pracy na plac zabaw. Byłyśmy tam wcześnie rano, Mi miała cały plac dla siebie. Tak się wybawiła, że zmęczona wtuliła się we mnie i zasnęła. Spędziłyśmy sporo czasu leżąc w słoneczku na hamaku.

Magnesowa książeczka to dużo zabawy, niekoniecznie zgodnej z przewidywanym zastosowaniem.

 
Hulajnoga też może posłużyć do czego innego, np. jako wózek dla lalki.

 
Jak czesze się taki gąszcz włosów?
-na raty ;)
 

Uczesana...


...i można iść na spacer do gospodarstwa sąsiadów (a kot za nami)




Kaczuchy



Królewny nie chodzą, królewny są wożone. Kochany wuja wszystkim przewiezie.


Nawet tu się ta mała dupka zmieściła.


Świeżo urodzone Tuptusie


Pisklaki grzeją się pod lampą


Tą myszkę uratowałam z łap kota, który zamiast ją po prostu zjeść, traktował jak zabawkę. Niestety chwilę później i tak zginęła w tragiczny sposób pod butem wnuczka gospodarzy :(



Ogromny sprzęt


...i Mała Mi

 
Ujarzmiona egzotyka


Speedy Gonzales ;)


Nieodrodna wnuczka babci

 
Nie, to dziecko nie jest wykorzystywane, ona po prostu lubi pomagać.
Gen nauczycielski też jak widać odziedziczyła, w każdym razie Basia już wie, jak się wyciera podłogę.
 
 
Opalona chica
 


kukułka

 
Kapitan!
 
 
 
Dziadek srogi, ale Mi i tak zapatrzona.
"Płoja"


Po 10 dniach wróciłyśmy do domu.
W ciągu tego pobytu u dziadków i później przybyło Mi mnóstwo słów (na pewno o czymś zapomnę, nie będzie też po kolei):
liapam-lampa, Dżosz/Dzić-George, łef-lew, cita-czyta, oci/otiśt-otwórz, siam-słoń, dzisia-gruszka, okijaja-okulary, łapa-łapka, bije/bile- bilet, tap/ptać-ptak, ptaci/paci/pati- ptaki, dziabi/dziaby-grabie, łotata- łopata, pole-pole, pi- coś do pisania/rysować, hija-hulajnoga, dzi-drzwi, ziama-zamknąć, ziamaj-zamknij, pyć-pić, picie-picie, dźwięk żaby, kle kle- bocian, jak- rak, jeż- jeż, czasia/casa/ciasia-kasza, dziób-dziób, zjedz- zjedz, jiś-ryż, chim-film, biś-bus, train- pociąg, leci plane- samolot leci, kymimi-kamienie, ciep/ciap-kwiat, siadaj-siadaj, iś/iź-idź, otej-OK, zejś-zejdź, kljeti- kredki, nos-nos, usio/ysi-ucho, uu-małpka, płaczie-płacze, piła-piłka, Bubu-Bubu (mój brat), didam- drugą. Oprócz tego rozbraja mnie swoim "aj lowi"- I love you, albo gdy coś chce i mówi "posię mamusiusiu moja", robiąc po tym łobuzerski uśmiech... i jak jej nie kochać?! <3
Czasem z przekąsem robi coś, czego wie, że nie powinna, po czym daje mi wielkiego buziaka. Sprytna i cwana, to + jej urok i jestem pewna że będzie sobie radzić z ludźmi.
 
Czas ugotować coś po mojemu!


Mucha
 

Mi dostała tego misia od pani w sklepie, pokochała miłością wielką, zarezerwowaną do tej pory tylko dla Basi. (dostała wtedy jeszcze dwie inne maskotki w dwóch innych miejscach, bo Mi już tak ma, że gdzie nie wejdzie, to dostaje prezenty ;) )


Kumple


8. maja Mi skończyła 19 miesięcy.
 
Układanie puzzli to ciężka praca


Hit- siedzę na tronie i jeszcze mi czytają
Bo ciocia dzieci nie lubi, ale Mię kocha (Ciii).
Sorry Maryś, właśnie popsułam Ci reputację tramwajowego postrachu istot niższych.


Zmokła kurka

 
wersja z przedziałkiem
 

Dziecię niewinne niczym z obrazu.


Dziecko najedzone, brudne i szczęśliwe :)


Nasz pierwszy głowonóg, Mi powiedziała, że narysowała mamę. Nawet podobna.

 
18. maja- festyn i mentalne wsparcie dla występujących na scenie ukraińskich studentów spod skrzydeł naszej cioci
 
wełniana lala
 

Urodzona w Polsce pół-Kamerunka w barwach Ukrainy


...i o tygrysiej twarzy
 
Polowanie                                                                  ...po robocie myje się, jak na kocicę przystało



Gejzerki, wielka frajda i ratunek w tak gorące dni
Mi wracała do domu cała mokra, łącznie z włosami XD







loczuś


25. maja- wybory do parlamentu europejskiego

Mi wrzuciła głos do urny, obowiązek obywatelski wypełniony.


Ostatnio Mi zalicza każdą bramę, drzwi, schodki, kratki w chodniku...- nasze spacery wyglądają tak:




 
Pierwsza parówka w życiu
 

Mi czekając, aż wyjdę z egzaminu

 
W ostatni piątek pojechałyśmy na jedną noc do baby.
Mi dostała na Dzień Dziecka rowerek, a Bubu skuter.
 
"skuterzystka"
 
 
W tę sobotę pojechaliśmy zobaczyć kózki, lamy i wielbłąda.
 
W samym Dniu Dziecka musiałyśmy już być od rana w mieście, bo zawitała tu Peppa!!!
Mamy wywołane zdjęcie sam na sam z Peppą. Mi wszystkim je pokazuje, bardzo przeżywa (nadal po tylu dniach), że Peppa dała jej cześć, że ją przytuliła, machała. Jeszcze nie widziałam swojego dziecka tak podekscytowanego, najpierw zaniemówiła, wryło ją, a potem wołała do Peppy, machała i się cieszyła. Był ogromny tłum, Peppa wszędzie chodziła obstawiona ochroną (to co wyczyniali rodzice w pełni uzasadnia taką konieczność), dzieci było mrowie, więc te mniejsze rodzice trzymali na rękach, żeby się nie zgubiły ani nie zostały zadeptane. Większość maluchów się bała, a Mi chciała do Peppy, więc puściłam ją na scenę między te starszaki, a ona nawet się na mnie nie obejrzała, podeszła najbliżej do Peppy, przytuliła się, potem zeszła za nią ze sceny (mimo że ja stałam po drugiej stronie i musiałam ją potem gonić w tym tłumie). Jestem dumna i cieszę się, że nie jest strachliwa, do odważnych świat należy, im więcej rzeczy odważy się spróbować, tym więcej fajnych przeżyć będzie miała do wspominania. Ciekawe, czy spotkanie z Peppą stanie się jej pierwszym wspomnieniem, niby za wcześnie na pamięć epizodyczną, z drugiej strony rozwój mowy pędzi jak szalony. Skoro umie o tym opowiedzieć, może zapamięta na dłużej niż parę dni.
 
Widać ją tam w tłumie, szukajcie czerwonej opaski.
 
 


Były też inne atrakcje








Kiedy wychodziłyśmy, Peppa akurat robiła obchód. Mi cieszyła się, że Peppa ją odprowadziła :)


Było nam mało wrażeń, więc pojechałyśmy na festyn na Wyspie
..."sporo" ludzi




Zezolek <3


"Bajaja! :D"


Później zaliczyłyśmy jeszcze plac zabaw. Mi ledwo stała na nogach ze zmęczenia, ale na szaleństwa znalazła siłę. Poszłyśmy też do części dla starszych dzieci (nasz plac zabaw jest podzielony) i nauczyła się przechodzić po ruchomym moście.


Mi załączyła się faza zainteresowania wózkami dla lalek. Ciekawe czemu, skoro nawet nie miała swojego. A jednak dziewczynka! ;) Będzie trzeba jej w końcu jakiś nabyć.
Wczoraj przyjechała baba i spotkałyśmy się z rodziną nie widzianą od mojego gimnazjum. Stryjeństwo ( ;) ) nic się nie zmieniło, spotkanie było przemiłe, a Mi dostała nawet prezent- plecak z Myszką Minnie, teraz wszędzie z nim chodzi. Zabiera nawet pusty na spacer :D Mam nadzieję, że kolejna przerwa nie będzie tak długa.


Tym razem baba znalazła nawet czas, żeby wejść z nami na plac zabaw. Za bramką Mi włącza się motorek w dupce. Pierwszy raz podeszłyśmy do drabinek, a Mi weszła sama na górę, znów mnie zaskoczyła.


Oprócz powyższych rewelacji, cieszy mnie, że Mi sama przypomina o myciu ząbków, świetnie rozumie zależności (dam Ci to, jak zrobisz to), łatwo zgadza się na kompromisy i rozwija się manualnie (np. bez problemu trafia ładowarką do małej dziurki w telefonie, coraz pewniej trzyma sztućce czy kredki).
Mamy już wszystkie czwórki i górną lewą trójkę, to już praktycznie koniec ząbkowania, a nadal w ogóle go nie odczułyśmy, poza ślinieniem się przy pierwszych zębach. I'm so happy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)