wtorek, 15 kwietnia 2014

Mała Mi chcieć mówić

Wczoraj doszła nam kolejna garść słówek: "tutaj", "dija"-duża, "myś"-miś, "żaba", "tala"-koala, "pinpin"-pingwin.

niedziela, 13 kwietnia 2014

Kiedy to było?!

Nie pisałam od 3,5 tyg, dużo się nazbierało do spamiętania. Zacznę od nowych haseł do naszego słowniczka, bo Mi rozgadała się na dobre:
sprzed trzech tygodni: "bu"- jabuszko, "oczo"- oczko, "Mia", "ojoj!", "oj Ty"(również do rzeczy), "moje", parskanie- zebra, koń to nadal kląskanie, albo "haha", na żółwia nie mówi już "toto", tylko "totoś", albo "tortoj" (od tortoise), rozmawiając przez telefon zaczyna "Hajo, kto tam?", kiedy wracamy po spacerze do domu i kot wymknie się na klatkę schodową, Mi goni go i krzyczy "Do dom!", odmienia wyrazy, zaskoczyła sama, zaczęła od powtarzania sobie "moja mama, mamy Mimi" <3
Później doszły nam jeszcze: "dAda"- woda, "mniam mniam", "buuu"-bujawki, "poja" a potem "płoja"- piona, "bije bije", które nie rozszyfrowałam jeszcze co oznacza, ale Mi często powtarza, "jeść", "je", "pi pi"- myszka, "buja"- buzia, "sam"- słońce, "sama", "tutam"- tam/ tutaj w zależności od kontekstu, "Bajaja" a teraz już "Basia" na swoją lalkę, "chliam chliam"- pijący kot, już nie "zejś" tylko "zejść", "masz", "tram"- tramwaj, "hop"- skoczył, "posie"- proszę, "wow"- kiedy jest zachwycona albo zaskoczona, "puupa"- piłka, "pła pła"- splash splash (chlapanie wodą), "bajaja"- balona, "abuda"- czytaj
Oprócz tego coraz częściej używa zdań typu: "Daj socek pij aja. Aja choć pij tu."- kiedy wylewa picie i chce żeby kot je zlizał, "Do dom haua, zejść tu."- zapraszając suczkę sąsiadów do nas ("hau"- pies, "haua"- psica) itp. itd., słowotwórstwu nie ma końca.
Na placu zabaw mamy dwulatek zwróciły uwagę, że mówi więcej od ich córeczek.Chyba faktycznie jest zauważalna różnica, bo dużo osób komentuje ze Mi bardzo dużo mówi jak na swój wiek.
Tak, czy inaczej, Mi gada nawet przez sen... i to jest najsłodsze.
Przerabiamy aktualnie etap "moje" i "sama", jest to odpowiedź na każdy przedmiot i czynność. Do tego Mi jest dyrektorem, królem i komendantem, jednym słowem rządzi. Rozkazuje Kotu, chodząc za nim, wydając polecenia i palcem wskazującym wytykając, co ma robić ( tu, tam, choć, idź, jedz, pij, wracaj, trzymaj, usiądź, połóż się...). Nie powiem, żeby Kot bardzo się nakazami przejmował ;) ale Mi nie traci animuszu. Próbuje również nauczyć go wszystkich nowonabytych umiejętności. Nic dziwnego, pewnie dostała gen nauczyciela w spadku po kądzieli. 
Mi do wszystkich dzieci biegnie z wyciągniętą ręką na cześć. Chętnie się dzieli, ale też bardzo lubi się zamieniać i odmieniać zabawkami z innymi dziećmi. Super buduje z klocków, świetnie sobie radzi z łopatką w piaskownicy. Koordynację ruchów ma już na tyle dobrą, że opanowała oprócz kopania, nasypywanie (trafianie) piasku nawet do mniejszych foremek. Zaczęła rzucać; piłkę, chleb ptakom itp., wcześniej kładła zamiast rzucać. Bez problemu wchodzi sama na 3 piętro (nie muszę trzymać jej za rękę), od kilku dni nawet po dwa stopnie (jedną nogę stawia stopień wyżej, a drugą na kolejnym, a nie tym samym). Sama potrafi się ubrać i rozebrać (bluzka, bluza, kurtka, spodnie, rajstopy, skarpetki, buty, czapka) zapina i rozpina zamki. Sama się podciera po załatwianiu. Sprząta po sobie; zbiera zabawki, wyrzuca śmieci do śmietnika, wyciera rozlane picie szmatką, nie muszę jej mówić żeby to zrobiła. Włosy urosły jej do połowy pleców (po zmoczeniu), wyszedł kolejny ząb (ostatnia dwójka).  Mi milknie na gest wskazującego palca na ustach, sama też go używa.
Poraża mnie wyobraźnia Małej Mi, ostatnio zrobiła sobie scenę z miski, weszła na odwróconą do góry dnem i tańczyła, za to swój jeździk zaczęła wykorzystywać jako hulajnogę i stopień, kiedy coś jest za wysoko. Zaczęła tańczyć z obrotami i innymi szaleństwami. Kiedy dostaje do rąk flamastry rysuje po wszystkim, kartce, stoliku, ostatnio najchętniej po podłodze, wesoła twórczość nie zna granic. Na szczęście te mazaki łatwo się zmywają. Polubiła żółty ser, wcześniej nie bardzo jej smakował, a dziś wykradła i zjadła swój pierwszy kawałek kabanosa.
Wszystko zmienia się z dnia na dzień, tyle się nauczyła w ciągu tych trzech tygodni, teraz kiedy to piszę, wydaje mi się jakby to było wieki temu, przecież samodzielne wchodzenie po schodach, "nowe" słowa itd. to dla nas już codzienna normalka, a niby jeszcze niedawno tego nie umiała? Zamierzchłe czasy.
8.04. Mi skończyła półtora roku. 
 
Nie jestem skromna
...i vice versa córeczko, jesteś najlepsza na świecie :*
 
Tym razem na SWAPie pomyśleli o dzieciach i komforcie mam, Mi miała towarzystwo i zajęcie
 

 Relacja dziecio-kocia jak widać ma się dobrze


Mi nie przestała mierzyć moich rzeczy- Edwarda Nożycoręka
(Ty! Co mi cykasz fotki?!)


"Sama" niesie za sobą różne efekty... 


Ciekawe ile kg jest w stanie utrzymać ta szuflada... eksperyment trwa 


Tak Mi wygląda przy olejowaniu włosów


Miłość do Basi od zeszłego tygodnia przybiera na sile. Basia musi być w zasięgu wzroku, jest karmiona, pojona, tulona, Mi troszczy się nawet o to, że Basia musi przecież zrobić siusiu. Wczoraj nawet zabrałyśmy Basię na spacer, choć do tej pory była domatorką.


 A to moja piękna szopka po rozpleceniu kręciołków


Wchodzę sobie do łazienki, a tam:


I jeszcze trochę przymiarek. Mała Mi świetnie chodzi na obcasach.


"If you think, I'm gorgeous, you should see my granny."


Wczoraj przyjechała Baba z Wujem, Wuja nawet został u nas na noc. Się działo.
 
Koala karmi ptasiory (debiut w dwóch kitach)



To drech FCB rozbudził w Mi piłkarza, czy ma to we krwi?


Może Pippi Langstrumpf faktycznie nie miała drutów w warkoczykach?... Mi po rozpuszczeniu kitek


"Daj bajaja"- pidżama mecz


U nas wiosennie kwitną żonkilki, które Mi dostała od Pana na ulicy.