czwartek, 20 marca 2014

W poszukiwaniu skarbu...

... trafiły się dwa.
Czekam na tą dolną dwójkę, wypatruję, a dziś Mi tak się szeroko śmiała, że zauważyłam dwa tylne ząbki u góry i na dole po lewej stronie :D

W skrócie

W ciągu tych 5 dni mamy wielki postęp zabaw z użyciem wyobraźni. Mi gotuje dla mnie fikcyjne dania, zaczęła też odgrywać role za pomocą maskotek, coraz częściej służą do zabawy, a nie tylko tulenia.
Odmienia wyrazy, np. mówi że coś jest moje "to mamy".
Czasem zamiast mama mówi na mnie "mummy". Mam nadzieję, że nie ma na myśli mumii, ani nie kojarzę jej się z mummy pig ;)
Zaczyna używać imion ludzi spoza rodziny.
Znacie wiersz Tuwima o Panu Tralisławie? Mi po lekturze chodzi i gada "trala, trala" od tygodnia ;)
Bez trudu skupia się już na książeczkach, które mają dużo tekstu, a mniej obrazków.
Nauczyła się sama wchodzić na swój rowerek, opracowała technikę wdrapywania się od tyłu.
Wciąż rośnie!
Nadal też próbuje się sama ubierać.

Ta próba nieudana, ale przynajmniej jest się z czego pośmiać ;)


Piękna pogoda, lecimy na dwór, bo Mi tęskni do dzieci i placu zabaw, a przede wszystkim "zium" oczywiście. Przyjemnego dnia wszystkim życzymy :)

sobota, 15 marca 2014

Pogodnie

Mała Mi w wersji "cukiereczek"

 
Ostatnio upodobała sobie chodzenie po domu w moich butach, a wygląda to tak:
 
 
Znów nie pisałam ponad dwa tygodnie, pogoda wygoniła nas na dwór.
Te dwa tygodnie temu, Mi zaczęła dopowiadać część książeczek podczas czytania. Bardzo szybko zapamiętuje i uczy się nowych rzeczy. Nowe słówka sprzed tych dwóch tygodni: "taj"-tańczyć, "mam"- mandarynka, osiołkowe "OO"- zamiast IO, na rajstopki zaczęła mówić, jak na skarpetki "kliaklia".
Zęby idą i idą, widoczne już od jakiegoś czasu (zwłaszcza dolna dwójka), a przebić się nie łaska. Dobrze że Mi od początku znosi ząbkowanie bezproblemowo, poza ponownym wtykaniem paluchów do buzi.

W zeszłą środę Mi z Olim rządzili na placu zabaw.

 
 
A po szaleństwach w piachu trzeba się wykąpać. Kot jak zwykle pełni kąpielową wartę.
 

W czwartkowy wieczór pstrykałam fotki do ogłoszeń, Mi najwyraźniej znudziła ta "zabawa"
 
 
Na placu zabaw od zeszłego piątku Mi bardzo chciała zjechać z dużej zjeżdżalni, takiej z której zjeżdża się w rurze, jak w aquaparkach. Niestety nóżki za krótkie, żeby wdrapać się samemu, a namówić mamy się nie udało. W końcu wczoraj zlitowała się nad nią starsza dziewczynka i wzięła Mi na górę, żeby mogła sama zjechać z dużej "zium". Ja się bałam, Mi aż kwiczała z uciechy.
W sobotni Dzień Kobiet Mała Mi skończyła 17 miesięcy.
Od niedzieli Mi nie woła mnie po przebudzeniu, tylko sama przydreptuje do sypialni, na ogół z książeczką w ręce i hasłem "tą", co oznacza mniej więcej: Nie spać, nie spać, czytać, czytać ;)
W niedzielę poszłyśmy karmić ptaki, trafiłyśmy akurat na Pana Twardowskiego w oknie i jego szyderczy, diaboliczny śmiech. Do Mi podszedł chłopiec Leon: "Pójdziesz ze mną na plac zabaw?"- czyżby nadszedł czas umawiania się na randki? Na plac zabaw poszłyśmy. Mi po raz pierwszy zjechała ze zjeżdżalni zupełnie sama, bez trzymania, rączki itd. Nauczyła się też przedstawiać i jak ktoś pyta: Jak masz na imię?, odpowiada "Mimi! :) ". Mówi też "choć tu" do zabawek i kota.
W poniedziałek spotkałyśmy koleżankę z jej cudnym amstafem, Mi głaskała psiaka i dała się wylizać, chichocząc przy tym. Uwielbia zwierzaki.
We wtorek zaczęła mówić "cześć", do tej pory tylko podawała rączkę, albo mówiła "hey, hey".
W środę byłyśmy na szczepieniu. Mój dzielny dzieć waży 9,9kg i mierzy 73cm, ciuszki nosi głównie na 68/74, ale nadal mamy jedną półeczkę 56/62 które są na nią dobre. Byłam bardzo dumna z jej reakcji na szczepienie. Objawów poszczepiennych nie miała żadnych, jeszcze nigdy nam się nie przytrafiły na szczęście. Po szczepieniu nie chciała wracać do domu, tylko iść do dzieci. Poszłyśmy na plac zabaw, jeden dwuletni chłopiec miał hulajnogę, byłam pod wrażeniem tego, co na niej wyczynia. Zdziwiłam się bardziej, kiedy Mała Mi, widząca taki sprzęt po raz pierwszy, dosiadła go i się przejechała, choć kierownicę miała nad głową. Kolejna rzecz wskakuje na naszą listę "Wanted". Zaczął się sezon na piaskownicę. I znów mam powód do dumy, bo Mi pięknie bawi się z innymi dziećmi i jako jedyna nie wyrywa zabawek, nie zabiera, a wręcz kiedy widzi, że dwoje dzieci tłucze się o łopatkę, sama z siebie zanosi im swoją, nie sypie w innych piaskiem, lubi się dzielić, nie jest zaborcza. Polubiła piaskownicę, kolejny stały punkt do zaliczania. Środowa pogoda była tak piękna, że Mi nie potrzebowała kurtki, ani bluzy.
 
12. MARCA 2014r.
 
 
Szalała na placu zabaw jak jeszcze chyba nigdy. Kiedy wróciłyśmy do domu po 16, od drzwi poszła prosto do łóżeczka. Powstrzymałam ją bo miała na sobie pół piaskownicy i od kilku godzin nic nie jadła. Przebrałam ją, przy karmieniu otwierała buzię już z zamkniętymi oczami, potem jakby się rozbudziła.
 
Ona je, on się oblizuje (chlebek z makrelką) ;)
 
Poszłam do drugiego pokoju i po chwili uświadomiłam sobie, że słyszę ciszę. Przyszłam sprawdzić, a dziecka nie ma. Zaczęłam szukać i znalazłam...
 
 
Położyła się za fotelem, obok miejscówki kota. Cwana najpierw ułożyła sobie kołderkę, żeby mieć wygodnie. Była godzina 17, stwierdziłam że na tej kołdrze będzie jej dość ciepło i wygodnie, prześpi się chwile i wstanie... o 22 przeniosłam ją do łóżeczka, spała już do rana.

W czwartek wypuściłyśmy się na daleki spacer do leśnego parku, Mi pierwszy raz zauważyła przelatujący samolot, teraz zwraca uwagę na każdy, a słysząc hałas wypatruje na niebie kolejnego.

 
Wczoraj, spotkałyśmy na ulicy Myszkę Micky

video

Kiedy szłyśmy na plac zabaw, Mi sama dopytywała o bułę dla ptasiorów. Na miejscu dosiadła twistery (coś na zasadzie karuzeli), ale miała frajdę! Oprócz tego standardowo zium, piaskownica i bujaki. Wracając przyglądałyśmy się kajakarzom.
Tak się zrobiło pozytywnie, optymistycznie, ciepło... już się nawet opaliłam. Głowy do góry, od czwartku znów ma być pięknie :D

piątek, 7 marca 2014

Sesja Małej Mi ... KONKURS!

 
Mała Mi brała udział w dwóch sesjach fotograficznych... do tej pory. Ich efekty pokazywałam Wam na blogu. Teraz mamy szansę na kolejną sesję, tym razem rodzinną w plenerze. Właśnie tej brakuje nam w albumie, bo rok temu pogoda nie przychyliła się do naszych próśb o ciepły dzień. Asia, która pstrykała dotychczasowe dwie sesje, ogłosiła konkurs, w którym można wygrać taki darmowy plener.
Mała Mi zdobyła już bardzo dużo głosów i utrzymuje się na drugim miejscu, jednak żeby wygrać sesję, musi przegonić rywalkę. Dlatego BARDZO prosimy Was o wsparcie tutaj: KLIK
Wygrać możemy tylko dzięki Wam. Udostępniajcie to info gdzie się da, a my jeśli tylko się uda, odwdzięczymy się pokazując Wam efekty sesji ;) Dobry deal?!