poniedziałek, 10 lutego 2014

Tygodniowy misz-masz

Z cyklu Panienka z szafy
 
 
Mi kocha kotka

 
Czy Wasze dzieci też chodzą z koc"yki"em?
Mi lubi trzymać cokolwiek z materiału; koc, ręcznik, moją koszulkę,... i ciągnie to za sobą
 
 
Wydłubała co najlepsze, po czym poszła do kuchni po pokrywkę i przykryła swoją miseczkę.
 
Mi zaczęła jeść spaghetti wciągając, jak w Zakochanym Kundlu. Jest w stanie wciągnąć tak całą długą nitkę. Przestaje mnie dziwić, że tyle mówi, skoro ma taki zwinny aparat mowy. 
 
Mamy już niemal suche noce, Mi tylko po przebudzeniu robi troszkę w pieluszkę. Najbardziej w postępach odpieluchowania rozbroiło mnie jednak, kiedy nasikała na podłogę, po czym sama poszła do łazienki po szmatę i wytarła po sobie.
 
Mi zaczęła oprócz dawania "cześć" i przybijania piątek, robi też "żółwiki".
 
Wrzuciłam już temat na fp, ale może ktoś nie widział, a ma pomysł. Mi mówi na rękawiczkę "jaja", to pierwsze słowo, które nie wiem, skąd jej się wzięło. Drugie to "kliaklia" na skarpetkę. Jakieś sugestie?
 
Czytanie Mi przestało sprawiać mi taką frajdę, we wtorek zrozumiałam, że po prostu mamy za mało książeczek. Dzień w dzień czytam jej wszystkie po kolei, niektóre po parę razy, nic dziwnego, że zaczęło mnie to nudzić.
 
Środa --> kierunek biblioteka
 




Nasza biblioteka osiedlowa zaopatrzona jest w komputery, konsolę, piłki do gry itd.- taka świetlica dla dzieci.
Niestety system im się zawiesił, więc po wybrane książeczki pójdziemy dopiero dzisiaj, ale załapałyśmy się na zajęcia plastyczne (wyklejanie bałwanków ze Stumilowego Lasu), głośne czytanie i prezentację multimedialną. Są ferie, więc prawie codziennie organizują różne zajęcia dla dzieciaków.


To bałwanek klejony rączkami Małej Mi. Najbardziej interesujące było oczywiście babranie się klejem ;)





 
Po długiej wizycie w bibliotece, krótki spacerek i zlądowałyśmy u cioci Marii. Fredzioch jak zwykle nieufnie obwąchiwał Małą Mi.
 

Zdjęcie z ";)" w stronę Tosinków- stylówa pierwsza klasa i od razu na czerwonym dywanie ;P

 
Ciotka zrobiła gofry i Mi po raz pierwszy spróbowała dżemu (porzeczkowy domowej roboty, prawie bez cukru), nie chciała się odessać.
Mi wymyśliła sobie nową rozrywkę- jeżdżenie na nocniku. Na szczęście szybko o niej zapomniała.
 
Nowe słowa: brown i odgłos bzyczenia pszczoły.

W sobotę Mi skończyła 16 miesięcy, wyprawiła też zaległe imieniny.
 
Upiekłam drożdżowe bułeczki
 

Mi aż wybiegła na klatkę, witać gości


16



"Co może być w tej kopercie?"


Mi dostała świetne prezenciory: bączka, harmonijkę, piramidę, ubierankowe puzzle...


Ciocia Madzia <3


Biedna kanapa (dwuosobowa) ;P
Wiadomo, każdy chce być bliżej małej gwiazdy ;)


Wujek koocha :)


Od jakiegoś czasu Mi wchodziła i wychodziła górą z krzesełka, w końcu mogłam odkręcić śrubki i zdjąć blat. Bezpieczniej, a dziecko szczęśliwe, że jest takie duże (jak zizia-żyrafa) i może siedzieć na "dorosłym" krzesełku.


Kąpielowi towarzysze Małej Mi


Odkryłyśmy, że piankowe puzzle przyklejają się nie tylko do kafelków i brzegu wanny ;)


Wczoraj byłyśmy w lumpku. Robi się ciepło, więc wracamy do cotygodniowego niedzielnego rytuału. O tym, że chodzę i zachęcam pisałam już nie raz, ale nigdy nie robiłam zdjęć łupów. Jeśli ktoś nie jest przekonany, to może po tych fotkach zajrzy do SH.
 
Tę bluzę (GAP) wyszperałam już kiedyś (jak prawie wszystkie ciuszki, które widzicie na naszych zdjęciach, moje dziecko nie nosi nowych ciuchów, wszystkie używane)


A to wczorajsze łupy; 34 sztuki (w tym firmówki, postaci z bajek, wszystko co na zdjęciach) za 13,85zł





2 komentarze:

  1. Przeslicznie jest Mi w opasce i kiteczce!
    Suche noce... Nie wiem co to jest... Bi miala okres gdzie tez po przebudzeniu pieluszke miala sucha, a teraz budzi sie z pampersem pelniutkim i ciezkim... :/
    Bi tak dluuugo lazila ze swoim kocykiem. Spala z nim i przez caly dzien ciagala za soba po domu. :)
    Kiedy mieszkalam w Polsce tez czesto "polowalam" na perelki w ciucholandach. Nawet tutaj mam ulubiony sklepik z dziecieca odzieza uzywana. Owszem, mozna nieraz dostac w sklepach ciuszki calkiem przyzwoite bardzo tanio, ale w "sieciowkach" ich jakosc pozostawia wiele do zyczenia. A porzadniejsze juz sporo kosztuja. Trzeba polowac na przeceny, a na to nie mam zwyczajnie czasu. A w tym sklepiku mam ladne, zupelnie niezniszczone ubranka, czesto "firmowki" i swietnej jakosci, za grosze. Korzystam wiec ile moge. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją lubię w ujarzmionej wersji.
      Ten pełny pampers Bi to może być jedno siknięcie, w końcu to duża dziewczyna, więc i robi więcej ;) A myślałaś o pieluchomajtkach? Nie przeciekają, a dziecko czuje, że ma mokro, może by pomogło.
      Mi nie ma jednego specyficznego kocyka z którym chodzi, to może być cokolwiek i tylko czasami, jak ma ochotę się tak poprzytulać, pomiziać po buźce nim. Zasypia też tak, trzymając pościel (ja też, może to dziedziczne ;P).
      No fakt, my polujemy na przeceny, ale przeceny w lumpach ;P Są co tydzień, czasem po dwa dni nawet. Wyciągam porządne ciuszki, w dobrej jakości i stanie (na ogół, bo czasem mimo plamki mi się coś tak spodoba że biorę "do piaskownicy" ;)).

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)