sobota, 1 lutego 2014

Imieninowo

Nocnikowe sprawy idą naprzód. Mi już nadąża wołać i lecieć do nocnika, udaje jej się nawet z "sisi", choć jeszcze nie zawsze. Temat ją ewidentnie kręci, nie zniechęca się i jest z siebie taaaka dumna, kiedy się udaje :)

Obstawiona
 

Ząbki, które idą nam już od "przedświąt" zaczęły nieco prześwitywać pod dziąsłami.
Ostatnio pisałam, że Mi widząc się w lustrze wskazywała na siebie. Sprawdziłam, ona naprawdę już wie, że odbicie to ona! Zapytana, gdzie dzidzia ma jakąś część ciała, wskazuje ją na sobie, jak zobaczyła w lustrze ubabraną buźkę, to też wytarła ją sobie, a nie odbiciu.
Kolejną zadziwiającą mnie umiejętnością, odkrytą dzięki lataniu Mi bez pieluchy, jest szpagat. Próbowałam strzelić fotkę, ale jednocześnie wolałam ją asekurować i nie udała mi się żadna, na której nie byłoby za wiele widać. A Mi robi "szpagat" na dwa sposoby. 1) Staje przy łóżku bardzo blisko na jednej nodze, a drugą zadziera do góry 2) Na leżąco jedną nogą dotyka czoła, a druga leży. Nie będę próbować, czy potrafi zrobić prawidłowy pełny szpagat, ale coś mi się wydaje że mogłaby dać radę. Za pierwszym razem zaliczyłam szok, potem już tylko podziwiałam.
Nie pisałam chyba jeszcze nigdy, że Mi rozpoznaje na obrazkach różne zwierzęta, produkty spożywcze, części ciała i ubioru, niektóre sprzęty. Każdego dnia coś dochodzi.
Wśród nowych słówek w pojawiło się: "soczek", "bike", "pig".
Wczoraj Mi została troszkę z ciocią Marią. Zdarzyło się to dotychczas zaledwie kilka razy w jej życiu, ale zupełnie nie ma problemu, żeby zostać bez mamy, co dobrze wróży niedalekiej przedszkolnej przyszłości.
Po moim powrocie, poszłyśmy na zabawę karnawałową. Wierny towarzysz Oliwier, pojawił się i tym razem. (Kolejne dwa zdjęcia są autorstwa mamy Oliego) Mi robiła za ogrodnika :)
 
 
Zrobiło się romantycznie, prawie doszło do pocałunku, ale jednak się Młodzi zawahali. Z imprezy na imprezę...
Czy Królewicz skradnie serce tej damy? Nie przegapcie kolejnych odcinków!
 
mój kwiatuszek
 
 
 
Nawet wpisałyśmy się do księgi
 
 
W tym tygodniu doszła do nas przesyłka z nowym fotelikiem samochodowym, cudny jest.
 
(Kiddy Phoenixfix Pro 2)
 
 
Ostatnimi czasy kotek kąpie się razem z Mi
 


A na nasz parapet przylatują ptasiory
 

Standardzik- Mi wywala moje łaszki z szafy, tym razem pokładała się na nich z chlebem w rączce.
 
 
Mi lubi komplementy
 
video
 
...zwykle odpowiada "Tak!" ;)

A już za chwilę, 2.02. imieninki Małej Mi! :)
 
Mam dla Was niespodziankę. Robiłam te zdjęcia dziś przed zaśnięciem Mi. Jako pierwsi (nie licząc mnie) zobaczycie Małą Mi w jej pierwszej kitce! :D
 



...a tak wyglądała po ich rozpuszczeniu ;P
 

8 komentarzy:

  1. Jak słodko w tej kitce! Oliwier już się zakochał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oliwier jest dość niepewny. Podrywa inne, nawet na jej oczach. Będzie musiał się poprawić i o nią zawalczyć, bo zdradliwemu kobieciarzowi nie oddam! ;)

      Usuń
  2. Kitka jest świetna! Lila niestety ściąga gumki, które pakuje potem do buzi :(
    Fotelik faktycznie prezentuje się zacnie :)
    Lila rozpoznaje w książeczkach zwierzątka i... banany, a potem leci do kuchni i domaga się bananka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, kitka to nasze wybawienie od wiecznie rozchełstanego wyglądu, w niej nie wygląda jakby od tygodnia nie była czesana.
      Fotelik świetny, montowany dwoma ruchami, ładny, bezpieczny, już go uwielbiam.
      U nas w książeczkach z owocami strona z bananem zawsze ma pierwsze miejsce. Mi musi pokazać, gdzie jest "banam" (a mówiła poprawnie) i dopiero potem zajmie się jabłuszkiem, pomarańczą, truskawą, cytryną, morelą, cherry i gruszką (bo te jej najłatwiej było zapamiętać) i innymi.
      Banany Mi uwielbia i najchętniej jadłaby po trzy jeden za drugim, rozwiązałam to tak, że banana zawsze dostaje na śniadanie i wie, że potem już bananków nie ma, może dostać co innego.

      Usuń
  3. No i szacun za szpagat :) Ja do dziś nie umiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie :P Może nie w tym wieku się za to zabieramy ;)

      Usuń
  4. Slicznie Mi w kiteczce! I te jej lokasy wydaja sie w niej niemal "ujarzmione". Az do rozpuszczenia... ;)
    A jak zobaczylam kotka na brzegu wanny, wyobrazilam sobie jak zeslizguje sie prosto do wody. To by dopiero bylo! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz kot jest bardzo psi, również pod tym względem, bo nawet lubi wodę. Jak jeszcze mieszkaliśmy w kawalerce i mieliśmy prysznic, to lubił ze mną włazić jak się kąpałam.
      W dzieciństwie miałam innego kociaka, lubił spacerować po brzegu wanny, jak się kąpałam i kiedyś się ześlizgnął. Wyskoczył jak z procy i rozpostarł łapy po obu brzegach wanny, jak na kreskówkach XD

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)