czwartek, 27 lutego 2014

A ja rosnę i rosnę...

Niespodziewany pierwszy prezent walentynkowy Małej Mi, obie dostałyśmy kwiatki

Zabawa w chowanego
 



Od ponad tygodnia Mi sama myje swoje włosy i ciałko. Poprawiam, ale świetnie sobie radzi.
Złapała wirusa z rozrywką żołądkową, więc nocnik poszedł w kąt i pieluchy wróciły. A tak dobrze już nam szło...
Przez chorobę kilka dni nie wychodziłyśmy z domu, Mi tak stęskniła się za zjeżdżalnią, że w sobotę zrobiła sobie zjeżdżalnie z poduszek i "ziumała" bez końca.
Nowe słówka: ciocio- kura, me- koza, be- owca, hop- skakanie, baja- bajka i wczorajsze "zejś"- kiedy chciała zejść z huśtawki na placu zabaw.
Zaczął nam się kolejny skok wzrostu, Mi nabrała też innych, już nie niemowlęcych kształtów.

5 komentarzy:

  1. Oj rośnie ta Twoja królewna. Jej zawadiacki uśmiech jest powalający :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bystrzak maly. :)

    Nik tez juz przestal byc bobaskiem i wyglada bardziej jak chlopczyk. Az czasem tesknie za malym, okraglym bambaryla. :)

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)