czwartek, 27 lutego 2014

A ja rosnę i rosnę...

Niespodziewany pierwszy prezent walentynkowy Małej Mi, obie dostałyśmy kwiatki

Zabawa w chowanego
 



Od ponad tygodnia Mi sama myje swoje włosy i ciałko. Poprawiam, ale świetnie sobie radzi.
Złapała wirusa z rozrywką żołądkową, więc nocnik poszedł w kąt i pieluchy wróciły. A tak dobrze już nam szło...
Przez chorobę kilka dni nie wychodziłyśmy z domu, Mi tak stęskniła się za zjeżdżalnią, że w sobotę zrobiła sobie zjeżdżalnie z poduszek i "ziumała" bez końca.
Nowe słówka: ciocio- kura, me- koza, be- owca, hop- skakanie, baja- bajka i wczorajsze "zejś"- kiedy chciała zejść z huśtawki na placu zabaw.
Zaczął nam się kolejny skok wzrostu, Mi nabrała też innych, już nie niemowlęcych kształtów.

piątek, 14 lutego 2014

czwartek, 13 lutego 2014

Jest!

Od przerwy świątecznej Mi idą zęby. Dziś się jeden przebił. Piękna dolna mała perełka na drugim miejscu po lewej stronie :D

poniedziałek, 10 lutego 2014

Fajowy dzień

Byłyśmy dziś w bibliotece po obiecane książki, tym razem gościmy:

 
W naszej bibliotece można wypożyczać aż na miesiąc, więc oddamy, jak nam się znudzą.
 
Pogoda była dziś cudna. Na początku słońce tak grzało, że Mi chodziła bez czapki, w samych nausznikach. Najpierw poszłyśmy na spacer.
 
Karmiłyśmy łaboćki
 

 
A później po raz pierwszy w tym roku, odwiedziłyśmy nasz plac zabaw :D
Nie mamy wielu zdjęć, bo zabawa była świetna i bardzo absorbująca.
 
Nowe słowo: zium- zjeżdżanie na zjeżdżalni. Minął rok (niecały), a w tej kwestii nic się nie zmieniło, zium nadal jest ulubionym przez Małą Mi sprzętem na placu zabaw. Zmienił się tylko sposób zjeżdżania, bo nie muszę jej już trzymać.
 

Mam bardzo otwarte dziecko. Cały dzień inicjowała nowe znajomości. Zaczepiała inne dzieci, leciała do nich z rozłożonymi ramionami, dawała cześć. Jedna dziewczynka tak przypadła jej do gustu, że Mi zaczęła ją przytulać i obbuziakowywać. Może to przez króliczą czapę, zbliżony wiek, śniadą cerę, albo wspólne zainteresowania (zium ;)). Cóż, z dnia na dzień coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moje dziecko potrzebuje przedszkola i to już. Jak zwykle odbiegała ode mnie, nie oglądając się za siebie i tylko raz jej się przypomniało:
Mi: mama?
MzP: No gdzie jest mama?
Mi (rozgląda się spokojnie, w końcu widzi mnie wśród tłumu, wskazuje palcem) Mama! :D
Trzymać się mnie kurczowo nie musi, póki ja mam ją na oku jest ok, ale bezwarunkowo muszę ją nauczyć nieufności wobec obcych, bo niemal codziennie słyszy zdanie "Ale ty jesteś śliczna. Chodź. Pójdziesz ze mną?" (tak, wiem że ludzie mówią to w żartach, co nie zmienia faktu, że mnie takie żarty nie bawią)
 
 
Na szczęście nie oprotestowała powrotu do domu, tylko kiwała dzieciom na pożegnanie i pomaszerowała.
 

 
Mi świetnie radzi sobie już z wchodzeniem po schodach :)
 
Dotleniłyśmy się, zmęczyłyśmy i wróciłyśmy do domu poczytać i pooglądać książeczki.
 
Jakby ktoś się zastanawiał, co Mi robi na tym zdjęciu, to odpowiadam; je jabłko, które nabiła na czubek tej piramidki. Dlaczego? Bo mogła.
 

Mi waży już prawie 9 kg.


Tygodniowy misz-masz

Z cyklu Panienka z szafy
 
 
Mi kocha kotka

 
Czy Wasze dzieci też chodzą z koc"yki"em?
Mi lubi trzymać cokolwiek z materiału; koc, ręcznik, moją koszulkę,... i ciągnie to za sobą
 
 
Wydłubała co najlepsze, po czym poszła do kuchni po pokrywkę i przykryła swoją miseczkę.
 
Mi zaczęła jeść spaghetti wciągając, jak w Zakochanym Kundlu. Jest w stanie wciągnąć tak całą długą nitkę. Przestaje mnie dziwić, że tyle mówi, skoro ma taki zwinny aparat mowy. 
 
Mamy już niemal suche noce, Mi tylko po przebudzeniu robi troszkę w pieluszkę. Najbardziej w postępach odpieluchowania rozbroiło mnie jednak, kiedy nasikała na podłogę, po czym sama poszła do łazienki po szmatę i wytarła po sobie.
 
Mi zaczęła oprócz dawania "cześć" i przybijania piątek, robi też "żółwiki".
 
Wrzuciłam już temat na fp, ale może ktoś nie widział, a ma pomysł. Mi mówi na rękawiczkę "jaja", to pierwsze słowo, które nie wiem, skąd jej się wzięło. Drugie to "kliaklia" na skarpetkę. Jakieś sugestie?
 
Czytanie Mi przestało sprawiać mi taką frajdę, we wtorek zrozumiałam, że po prostu mamy za mało książeczek. Dzień w dzień czytam jej wszystkie po kolei, niektóre po parę razy, nic dziwnego, że zaczęło mnie to nudzić.
 
Środa --> kierunek biblioteka
 




Nasza biblioteka osiedlowa zaopatrzona jest w komputery, konsolę, piłki do gry itd.- taka świetlica dla dzieci.
Niestety system im się zawiesił, więc po wybrane książeczki pójdziemy dopiero dzisiaj, ale załapałyśmy się na zajęcia plastyczne (wyklejanie bałwanków ze Stumilowego Lasu), głośne czytanie i prezentację multimedialną. Są ferie, więc prawie codziennie organizują różne zajęcia dla dzieciaków.


To bałwanek klejony rączkami Małej Mi. Najbardziej interesujące było oczywiście babranie się klejem ;)





 
Po długiej wizycie w bibliotece, krótki spacerek i zlądowałyśmy u cioci Marii. Fredzioch jak zwykle nieufnie obwąchiwał Małą Mi.
 

Zdjęcie z ";)" w stronę Tosinków- stylówa pierwsza klasa i od razu na czerwonym dywanie ;P

 
Ciotka zrobiła gofry i Mi po raz pierwszy spróbowała dżemu (porzeczkowy domowej roboty, prawie bez cukru), nie chciała się odessać.
Mi wymyśliła sobie nową rozrywkę- jeżdżenie na nocniku. Na szczęście szybko o niej zapomniała.
 
Nowe słowa: brown i odgłos bzyczenia pszczoły.

W sobotę Mi skończyła 16 miesięcy, wyprawiła też zaległe imieniny.
 
Upiekłam drożdżowe bułeczki
 

Mi aż wybiegła na klatkę, witać gości


16



"Co może być w tej kopercie?"


Mi dostała świetne prezenciory: bączka, harmonijkę, piramidę, ubierankowe puzzle...


Ciocia Madzia <3


Biedna kanapa (dwuosobowa) ;P
Wiadomo, każdy chce być bliżej małej gwiazdy ;)


Wujek koocha :)


Od jakiegoś czasu Mi wchodziła i wychodziła górą z krzesełka, w końcu mogłam odkręcić śrubki i zdjąć blat. Bezpieczniej, a dziecko szczęśliwe, że jest takie duże (jak zizia-żyrafa) i może siedzieć na "dorosłym" krzesełku.


Kąpielowi towarzysze Małej Mi


Odkryłyśmy, że piankowe puzzle przyklejają się nie tylko do kafelków i brzegu wanny ;)


Wczoraj byłyśmy w lumpku. Robi się ciepło, więc wracamy do cotygodniowego niedzielnego rytuału. O tym, że chodzę i zachęcam pisałam już nie raz, ale nigdy nie robiłam zdjęć łupów. Jeśli ktoś nie jest przekonany, to może po tych fotkach zajrzy do SH.
 
Tę bluzę (GAP) wyszperałam już kiedyś (jak prawie wszystkie ciuszki, które widzicie na naszych zdjęciach, moje dziecko nie nosi nowych ciuchów, wszystkie używane)


A to wczorajsze łupy; 34 sztuki (w tym firmówki, postaci z bajek, wszystko co na zdjęciach) za 13,85zł





wtorek, 4 lutego 2014

Projekt 52 - retrospekcja (I rok życia Małej Mi)

To zdjęcia z kolejnych tygodni pierwszego roku życia Małej Mi, od 3 dni przed narodzinami, do dnia pierwszych urodzin.
 











W tym miejscu jakimś cudem mam tygodniową lukę.