piątek, 17 stycznia 2014

Śnieg

Mój naleśnikowy potworek już prawie sięga nóżkami do ziemi


Mała Mi rośnie w ostatnich tygodniach, szczególnie wydłużają się jej odnóża i tak obecnie nosi:
body z krótkim rękawkiem, rampersy, T-shirty, spódniczki i bluzy nadal w rozmiarze 56 (tak, Mi ma ponad 15 miesięcy i nosi ciuszki na 0-3 m-ce, ostatnio brałam dla niej ciuszki po 2-miesięcznej dziewczynce), ale już;
kombinezony, pajace, body z długim rękawem, spodnie, getry, rajstopy, sukienki, kurtki i bluzki z długim rękawem, rozmiar 68 (z czego większość dziś wyjęłam i dopiero wejdzie do użytku).
Mimo małych rozmiarów, codziennie odrzucamy kolejnych kilka za małych łaszków. W mierzeniu przy ścianie wychodzi 71cm wzrostu.
Tydzień temu byłyśmy odwiedzić przedszkole, do którego Mi jest od dawna zapisana. Przedszkole jest cudne i aż nie chce się z niego wychodzić, ale na samą myśl, że miałabym zostawić tam Mi samą, gardło mi się zaciska. Moja Mała Mi, jakby nie patrzeć spędza caleńki czas ze mną i nagle miałaby zostać bez mamy? Na szczęście Mi nie podzieliła moich emocji i nie patrząc za mamą, pognała w stronę pokrzykujących dzieci. Przystanęła tylko przy łazience, gdzie wszystko jest jak dla krasnoludków, dziewczynki akurat myły ręce, a Mi się w nie wpatrywała. Cóż, pozostaje mi do wakacji oswoić się z myślą o niezależności tej młodej panny. Pewnie znów będę przeżywać, jak wynoszenie łóżeczka z sypialni ;)
Co ciekawe, kiedy Mi dobiegła do drzwi sali (zostawiając mnie daleko w tyle) i stanęła w nich, nagle obległ ją zachwycony wianuszek ze wszystkich znajdujących się w sali dziewczynek, za to chłopcy co do jednego, zostali na swoich miejscach i mierzyli przybysza wzrokiem.
 
Ponieważ mieszkamy na poddaszu i okna są przy podłodze, powykręcałam z nich klamki, żeby mi dziecko na spacer nie wyszło...
 
Mi wpadła na pomysł, że może uda się otworzyć okno kluczem


W sobotę Mi absolutnie pobiła siebie. Fakt, w piątek położyła się spać dopiero koło 23, ale za to spała do 16:06! W międzyczasie przecknęła się tylko raz na kilka minut, poprosiła o banana, zjadła i odpadła.
 
Tak wyglądała zaraz po przebudzeniu


Najwyraźniej nawet 17-stu godzin snu nie było jej dosyć, bo po kolejnych 5 znów zasnęła, już do rana. Obstawiam że to przez skok wzrostu, bo i ciśnienie było normalne i ani chora nie była, ani zmęczona przesadnie, taki ot jeden dzień wyjęty z życia.
 
Chodziła w moich clogsach, niestety nie zdążyłam złapać za aparat i nagrać


A 12.01. minęły dwa lata, odkąd Mi zaistniała gdzieś we mnie <3
I na rynku nawet wystrzeliwali wośpowe fajerwerki z tej okazji ;) Były piękne (chyba najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałam), niestety przez zamknięte okno zdjęcia wyszły jakie wyszły. Zaczęło się skromnie, potem poprzez spadające gwiazdy i te w kształcie planet czy UFO, aż po wielką eksplozję na całe niebo. Od 19:55 do 20:00- światełko do nieba.























Mi była podekscytowana, po zakończeniu wołała "bum, bum, śce to!" i zadzwoniła do baby, poopowiadać co widziała.
Przed zaśnięciem długo patrzyła przez poddaszowe okno na księżyc.

A to już reakcja na wczorajszy "snow"
 
Siedziała tak i siedziała, uwielbia patrzeć, co się dzieje za oknem (samochody, psy, koty, ludzie, deszcz, śnieg...)
Od kilku dni Mi zaczęła pomagać mi w kolejnym domowym zajęciu, mianowicie wynosi różne śmieci, w tym swoje brudne pieluszki, do śmietnika. Oczywiście nosi po jednym okruszku jeśli się da, kursując wiele razy, żeby tylko mieć więcej frajdy.
 
Mój wieczorny, zmęczony więzień
 

W końcu padła do tyłu i zasnęła z nogą na klockach
 
 
W nocy pięknie zasypało

...więc, żeby nie dać drogowcom szansy na otrząśnięcie się z zaskoczenia zimą w styczniu i odśnieżenia nam chodników, jak tylko wstałyśmy, pognałyśmy na sanki.
Pierwszy raz Małej Mi na sankach.

Bateria padła, dalsze zdjęcia pstrykałam komórką.
Poszłyśmy nad rzekę, poobserwować ptasiory.
 

 
 Zrobiłyśmy solidny spacer, w końcu łepek zaczął się kiwać

 
Mi odpadła, w drodze powrotnej jechała jak eskimoskie niemowlę
 

6 komentarzy:

  1. A pierwsze sanki jeszcze przed nami, bo nawet jak wieczorem coś sypnęło, to rano już nie było śladu po śniegu. Ciekawa jestem reakcji Lilki, czy będzie chciała siedzieć, bo ostatnio to Ją cały czas "nosi". Hehe, no widzisz- znowu mamy wspólną nowość- Lila też zaczęła wynosić swoje pieluszki, chociaż całą jestem w stresie jak niesie taką bombę, bo Ona miewa naprawdę głupie pomysły :) Lila lubi siadać przy balkonie i patrzeć na psy, a jak chodzą ludzie to potrafi na każdego faceta wołać "tata" :)
    A wiesz, że na zdjęciach nie widać, że Ona nosi ten rozmiar, dla mnie wzrostem Ona nie odbiega od dzieci w Jej wielu, ale może to na zdjęciach takie wrażenie sprawia. O przedszkole się nie martw-będzie dobrze, a Ty będziesz pękać z dumy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi woła "tata" na ciemnoskórych facetów (również w filmach), albo jak ktoś idzie tyłem do nas w czarnej bluzie z kapturem ;P
      Ja się o przedszkole nie martwię, o Mi też nie, tylko mi tak cholernie smutno, że już nie będę mogła uczestniczyć we wszystkim w jej życiu. Najchętniej bym z nią do tego przedszkola chodziła ;P Cóż, trzeba dać dziecku dorastać i się usamodzielniać.

      Usuń
  2. Witaj dopiero dziś trafiłam na Twój blog:) Prześliczna dziewczynka!!! A jakie piękne pierścionki na główce! Moja córcia ma 11 miesięcy, jeszcze trochę zanim zacznie mówić i chodzić :) Doczekać się nie mogę - ale wiem że muszę cieszyć się z każdego dnia, bo czas szybko ucieka! Pozdrawiamy Was!

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)