poniedziałek, 20 stycznia 2014

Bal karnawałowy- setny pościk

Mi od jakiegoś czasu sygnalizuje, kiedy zrobi w pieluchę. Miałam więc zamiar, jak tylko zrobi się ciepło, wyjechać do mamy i zacząć odpieluchowywanie, a do tego czasu wyczulić Mi, żeby wołała przed, a nie po fakcie. Od ponad tygodnia Mi pokazuje, że ona robi kupkę w pieluszkę, a mama do kibelka. Dwa dni temu woła "poo poo" i ciągnie mnie do łazienki. Sprawdzam, nie ma. Mi chciała na sedes, no to sadzam ją na kibelku (nie mamy jeszcze nakładki)... i skończyło się na wielkim śmiechu. Sytuacja się powtarza, jutro idziemy więc po naszą nakładkę i nocnik i rezygnujemy z body. Etap oswajania mamy prawie za sobą samoistnie. Mi sama zadecyduje, pieluchy czy kibelek, ma czas.
Ja jakoś nie wyobrażam sobie na razie wyjścia zimą na spacer bez pieluchy, więc pewnie na razie pieluszka zostanie przynajmniej na noc i na dwór, dla bezpieczeństwa i komfortu nas obydwu.
Wyobraźnia Mi zaczyna pokazywać, na co ją stać. Właśnie bawi się laleczką, którą dostała na balu, podkładając pod nią głos, a wczoraj w kąpieli zaadaptowała piankowe "I" na telefon i dzwoniła do mnie. Jej "HajO" to najsłodszy dźwięk ever.
Mi czyta książeczki: "(niezrozumiały język)...dzidzia...(niezrozumiały język)...banan...(niezrozumiały język)". Dziś ją naszło i co jakiś czas zaczyna tak "czytać".
 
video
A na bal poszłyśmy spontanicznie :) Dziś rano się o nim dowiedziałyśmy, od razu ogarnęłam dla nas jakieś przebrania i Mi mogła przeżyć swój pierwszy wielki karnawałowy bal przebrana za porcelanową lalkę ;) 19.01.14r.
Na wejściu ostrożna
 

a później już ładnie się bawiła
(filmik, jak zwykle odwrócony, przyzwyczailiście się już?)
 
video
 
Mi z Olisiem
(te dwa zdjęcia robiła mama Olisia, Paulina. Dziękujemy za cynk, że jest impreza do zawitania :)
 

Kawaler nie poprosił do tańca- foch!
 
 
Co było największą atrakcją na balu? "Dzidzia"- malutka dziewczynka, od której Mi nie mogła się oderwać i po powrocie na pytanie czy jej się podobało, odpowiedź była jedna: "dzidzia" i wszystko jasne ;)
 

Myślałam, że Mi zaśnie zaraz po powrocie, a tu jeszcze spacer zaliczyłyśmy, zakupy i wieczorne wariactwa. Odpadła o normalnej porze.

Znów kończę notkę po północy i daty się nie zgadzają ;P Transfer padł i trzeba było odczekać z publikacją te kilka godzin do nowego abonamentu ;)
 

4 komentarze:

  1. No proszę, to się u Was dzieje- kupy, bale- fiu, fiu :) Oj tu Lilka odpada w przedbiegach- na razie podczas robienia kupy, nie idzie w ustronne miejsce, tylko wali przy nas. Eliza najpierw zaczęła się chować, a potem był czas na zdjęcie pieluchy, ale to duuuuużo później niż u Mi.
    A bal- świetna sprawa, tylko ci kawalerowie, jacyś tacy mało ogarnięcie. Mógł poderwać najfajniejszą pannę na balu, a okazję przepuścił (
    Kochana, ja też po tzw. baletach, też nie padałam od razu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście balonik dotrzymał towarzystwa i od tańca się nie migał ;)

      Usuń
  2. Fajny bal dla maluszkow! Z Mi byla lala jak malowana! :)
    Nik nie ma najmniejszego zamiaru zasygnalizowac kiedy zalatwia grubsza potrzebe... Bi z jakiegos powodu lubila robic to przy nas, wiec przynajmniej nie bylo watpliwosci. A Nik po prostu kuca sobie cichutko w trakcie zabawy. Dlatego jak przez chwilke jest spokojny (co do niego niepodobne) to zaraz lece go obwachac. Niestety ostatnio zmiana pieluchy jest "fe" i musze sie potem z nim szamotac na przewijaku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi sama mówi, kiedy chce, żeby ją przewinąć. Co oznacza, że jest świadoma przynajmniej efektów.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)