sobota, 30 listopada 2013

Liczby

Jesteśmy po wczorajszym szczepieniu. Mi w 3 tyg przybrała 600g, waży 8,640kg, a to prawie 10 centyl! Jemy ostatnio sporo kasz, pewnie to ją tak "ufutrowało". Wzrost mierzony przeze mnie przy ścianie; 69cm, przez pielęgniarkę centymetrem; 70cm i ubranka faktycznie używamy gł na 68.

poniedziałek, 25 listopada 2013

And (for me) the winner is always Mi


Mi wygrała dziś tym zdjęciem spineczki w Tosinkowym konkursie "Wielkie fochy małych ludzi". Chwalimy się, a co :)
Od trzech dni Mi coraz częściej chodzi zamiast raczkować. Co chwilę powtarza jakieś nowe słowo, już nie nadążam z kodowaniem.
Dziś gest opisywany przy świnkach z zoo, wykonała, kiedy przechodziłyśmy obok zgromadzenia żulerni przy naszym śmietniku XD

Losowanie Candy


Wygraną prosimy o podanie adresu do wysyłki :)

piątek, 22 listopada 2013

Kto Ty jesteś?

Mi: (wskazując na mnie palcem) Mama
MzP: Tak, ja jestem mama, a Ty jesteś Mia.
Mi: (pokazując na siebie zaprzeczającym tonem) Dzidzia!

Najczęściej Mi wskazuje palcem na siebie i śmiejąc się mówi "mama".

czwartek, 21 listopada 2013

Imieninowo

Dziś imieniny Dziadka, Mi sama z siebie złożyła życzenia "Naj, naj" (wcześniej słuchała jak ja składałam) :D
Miłość Mi-Kot rośnie z każdym dniem, dziś całuśnica obsypuje Futrzaka buziakami.

Zamienię siekierkę na kijek...

Zeszły tydzień stał pod znakiem zamian. Powystawiałam znów ogłoszenia na tablicę i już w pierwszych dwóch dniach wymieniłam trzy kompletnie niepotrzebne nam rzeczy na masę ciuszków dla Mi (nowych i jak nowych), kostkę-"matę" edukacyjną i taką poduchę:

 
To bynajmniej nie reklama serwisu, ale do wszelkich wymian zamiast kupowania, namawiam.
 
Mi mówi. Mówi i mówi. Codziennie zaskakuje mnie nowym słówkiem, albo usilnymi próbami jego wymówienia. Króluje "Co to?", słyszane przeze mnie niezliczoną ilość razy dziennie :) Jest też np. "Peppa" i "bana"-banan, "lion", "toto"- tortoise (żółw)... Zaczyna być słychać, że Mi jest dwujęzyczna.
Zdecydowanie poprawiła się też relacja z Kotem. Mi nie reaguje już na niego za każdym razem z entuzjastycznym piskiem, więc Futrzasty zmniejszył dystans. Przychodzi do niej, ociera się, daje się głaskać. Dziś lizał ją po rączce, a potem Mi podzieliła się z nim kawałkiem klopsika. To był jej pierwszy klops, lubi mięso- po tatusiu :)

niedziela, 17 listopada 2013

Krótko

Dziś odwiedził nas długo wyczekiwany wujek. Nareszcie mieli z Mi okazję się poznać.
A Mi przebił się w końcu szósty ząbek. Zdecydowanie należy do długowyrzynaczy.
Dzień doczekanych rzeczy.

czwartek, 14 listopada 2013

Debiutowe Candy

Zbliżają się urodziny "Mamy z powołania", z tej okazji zapraszam wszystkich na nasze pierwsze Candy. Nie było na półrocze bloga, to będzie teraz :)
Zabawa potrwa do 24.11.13r., można się zgłaszać do końca tego dnia. 25. odbędzie się losowanie. 26. planuję ogłosić wyniki. Candy zostanie wysłane w ciągu tygodnia. W przypadku nie podania przez wylosowanego adresu w ciągu dwóch dni od ogłoszenia wyniku, losowanie odbędzie się powtórnie dla pozostałych osób.
Do zdobycia: kosmetyczka Nivea, brokatowy eyeliner, pasek (wiązany- rozmiar uniwersalny) z elementami skorupy kokosa, milusi osiołek na klucze i DVD z filmem "Był sobie chłopiec" z polskim lektorem lub napisami.
 




 
Szczęściarza wylosuje moja Maryśka.
Losowanie zostanie nagrane i zamieszczone na blogu.
 
Żeby wziąć udział w losowaniu trzeba spełnić WSZYSTKIE następujące warunki:
1. Polubić nas na fb LINK
2. Dodać blog do obserwowanych na bloggerze (osoby nieposiadające blogspotów, mogą ominąć ten punkt, dla tych natomiast, którzy nie wiedzą jak to zrobić: LINK z wyjaśnieniem )
3. Udostępnić PUBLICZNIE BANER na fb.
4. Udostępnić baner:
 

z podlinkowaniem do tego posta na marginesie swojego bloga. (nie jest wymagane od nieblogujących)
5. Po wypełnieniu uprzednich 4 warunków, napisać pod tym postem komentarz (nie będą publikowane) z imieniem, nazwiskiem oraz adresami udostępnionych banerków.
POWODZENIA :D

poniedziałek, 11 listopada 2013

Zwierzyniasto

Wczoraj Mi zaliczyła swoją pierwszą wycieczkę do zoo. Do tego samego, do którego ja chodziłam w dzieciństwie. Zwierzęta tam są oswojone, sporo z nich chodzi po terenie wolno, inne mają zagrody, albo wybiegi. Do zwierzyńca pojechałyśmy z ciocią-babcią i wujkiem Adamem.
 


Owieczka prosiła o marchewkę


Nie idźcie jeszcze beee

Miś pokazywał, kto tu rządzi. Dla Mi i tak pozostał pieskiem ("Hau!") cóż, podobny do psa babci.
 
Wataha pięknych wilków robiła wrażenie, odwyły serenadę.
 
 
 Oba ryśki, fajne chopaki
 
 
 Jak z godła zdjęty
 
 
 Gąskom nawet nie chciało się ruszyć, żeby przed nami uciekać

 
 Pozwólcie przedstawić sobie...

 
 Daniele
 
 
 Dziczki rzucające się na naszą marchewkę.

 
 Jeden niestety odszedł na naszych oczach. Czas zgonu 12:29 :( Na co Mi "papa".
 
 
 A ten kolega podbił moje serce. Akrobata i zalotnik.


Pomiziałam po tym puszystym brzuszku, zdziwił się :D

 BuuuuziAaaka

"Bóbr budowniczy zawsze da radę"...nas rozbawić. Świerzbią go łapki, ciekawe za czym.
 
 
Ma już nawet swój pomnik
 
 
A tymi sówkami, jak się okazało, opiekuje się przedszkole, do którego pójdzie Mi. :) Też będzie taka przemądrzała?


Kangurek się wygrzewał.

 i OOOO, osiołek dał się Mi pogłaskać
 
 
Przy świnkach Mi ostentacyjnie wykonała gest, który na ogół przypisuje brudnej pielusze. Machała rączką przed nosem krzywiąc buźkę i mówiąc "be"...
 
 
 Króliczki same przychodziły do Mi :)







 Tuptuś wpadł na chwilę z Disney'a

 
 Kózki
 Wuja karmił białaskę.
 
 
 


Zeberka wygląda jak drewniana, ale to efekt pracy w modelingu. Nie sądzę, żeby ktoś ją specjalnie do tego tresował, ale jak ludzie podchodzili do siatki, ona również się zbliżała i zastygała w pozie dopóki nie usłyszała migawki, po czym w ruch i znów poza... czad.
 

 
 Pawie piórko, czekaliśmy czy jeszcze zrzuci.
 
 
 Przeszkodziłyśmy panu w higienie osobistej.

 Suri :)
 

Orełek, miałam wrażenie że na mnie poluje, podejrzanie się przyglądał.
 
 
Dodatkowo po całym ogrodzie latało pełno kotów, które w ogóle nie bały się innych zwierząt i podbierały im jedzenie.
 
 Po spacerze pojechaliśmy do pizzerii
 

 
Jak widać, Mi papuguje już wszystko. W dodatku uwielbia pomagać. Na ogół przygląda się chwile, co robię, po czym próbuje robić to samo. Dziś znów pomagała mi rozwieszać pranie, potem wkładać kolejne do pralki i jeszcze zbierać rzeczy z podłogi do szuflady. Mi podaje po jednej rzeczy "dA" i ma frajdę, a mama nie musi się schylać- rozwiązanie idealne.
 
Wczoraj po powrocie wcale nie miała mniej energii.
Zabawa butelką