niedziela, 6 października 2013

Niesamotna matka

Do nowych osiągnięć zaliczamy "Żizia"- giraffe (żyrafa), "tutaj", oraz wczorajsze stawanie na palcach.
Odkąd tatuś Mi się wyprowadził, oficjalnie jestem "samotną matką". Dotarł do mnie bezsens tego paradoksalnego epitetu. Nie można być samotną matką! Wcale nie czuję się jak nastolatka, której rozsypał się związek i teraz najpierw rozpacz, a później hulaj dusza bo jest wolna i samotna. Nie zostałam sama, mam moją Małą Mi, czyli milion powodów, żeby śmiać się każdego dnia i zawsze jest się do kogo przytulić. Przy Mi nie da się czuć samotnie. Jest druga osoba, za którą biorę odpowiedzialność i którą mam na względzie cokolwiek robię. Przynajmniej przez kolejne kilkanaście lat nie będę sama.

2 komentarze:

  1. Ja myślę, że w ogóle z tym określeniem "samotna" to jak kulą w płot. Czasami w związku jest się bardziej samotnym, niż wychowując samemu dziecko. A poza tym, to oczywiście zgadam się z Tobą-o jakiej samotności tu mowa-przecież masz dziecko. I jeszcze długo będziesz dla tego Dziecka całym światem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pracuję na to, żeby nie być. Staram się poszerzać jej horyzonty poza "mama".

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)