czwartek, 12 września 2013

Impreza

Jeszcze jeden ciuszek po Twixiaku
 
 
W czwartkową noc ponownie wsiadłyśmy do pociągu, żeby w piątkowy ranek zlądować u wujostwa (w końcu już po ślubie). Wieczorkiem przyjechali znajomi z przeuroczą trzyletnią córeczką. Mała troszkę bała się Mi ("jesteś ciemna"- pierwszy raz, ale to będzie się nam zdarzać) i przed nią uciekała, ale ciekawość chyba zwyciężyła.
W sobotę miała miejsce impreza poślubna, której lepiej nie opisywać. W każdym razie było świetnie! W niedzielę nasze dzieci miały miesięcznicę. Jeszcze miesiąc i kończymy roczek. Już przygotowuję się do przyjęcia. Lista prezentów stworzona ;) Do domu wracałyśmy w poniedziałek wieczorem. Mi tej nocy pięknie pospała, budząc się po 11:00. Wstając poczułam ulgę, że się wyspałam :) Mała Mi pięknie znosi podróże i cały ten chaos związany ze zmianą miejsc i tłumem ludzi, zaśnie też wszędzie. Czasem pomaga jej się uspokoić kciuk, w domu już praktycznie nie używany od dawna. Dumna jestem z mojej Mi.
Od wczoraj mamy jakieś przyplątane do niej choróbsko. Do tej pory miała tylko raz katar, poza tym zdrowa na wskroś. Wczoraj 38,9 rano, wieczorem koło 37 plus cały dzień walka z paskudnie rzężącym katarem i próby pojenia. Dziś 36 stopni, ale osłabienia nie widać, rojbruje jak zwykle. Apetyt nam nie spadł, dziś już ładnie pije, a na katar maść majerankowa, sól fizjologiczna i aspirator. Sprawy nie ułatwia ząbkowanie, bo nadmiar śliny+ oddychanie przez usta to kiepski duet, oby szybko przeszło.

9 komentarzy:

  1. Właśnie! Maść majerankwa! Dzięki za przypomnienie, bo u nas też katar po pachy a o maści zapomniałam.
    Życzymy Królewnie zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, przyda się na pewno. Ja dorzuciłam jeszcze Nasivin. Katar prawie zniknął, ale dziś rano obudziła się z kaszlem.

      Usuń
  2. Wspoplczuje chorobska, znow nadeszla TA pora roku. Ktory blog by sie nie otworzylo to wszedzie choroby I smarki... :(
    Nie moge uwierzyc, ze Mi juz za miesiac konczy rok! To rok temu obie odliczalysmy ostatnie dni i tygodnie (no ja jeszcze mialam troche tego czasu) przed narodzinami maluchow... Ale to zlecialo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zleciało. Ale wiele się działo. Dzięki Mi to był piękny rok.

      Usuń
  3. No to u nas identyko, tylko odpukać bez temperatury... No i ta ślina z buzi w ilości hurtowej...
    Oj jak ja Ci zazdroszczę, że MI jest taka bezproblemowa, z takim Dzieckiem to można świat zdobywać!
    A wiesz, że w życiu bym nie pomyślała, że Dzieci mogą się bać Mi? Raczej, że będzie Je ciekawiła, to prędzej, ale bać się? Takiego uśmiechniętego Aniołka?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja byłam tylko ciekawa kiedy się zacznie. Jest inna, a dzieci boją się nieznanego. Poza tym zdecydowanie bardziej jest głośnym, rozbrykanym diabełkiem ;) ...choć potrafi być i spokojna.

      Usuń
  4. U Elizy w szkole jest dwoje Dzieci-Mulatów, Dziewczynka i Chłopiec. Są w różnych klasach ale będąc tam w szkole na jakiś przedstawieniach itp, zauważyłam, że te Dzieci bardzo trzymają się razem, nie wiem czy grupa w jakiś sposób Je odsuwa/izoluje i w swoim towarzystwie czują się raźniej... Może coś w tym jest. Ten Chłopiec mieszka u nas w bloku, tyle że w innej klatce i mimo, że ma około 10-11lat, ani razu nie widziałam Go z Chłopakami przed blokiem. Ale tutaj to wydaje mi się, że akurat rodzice Go trochę izolują, Chłopak ma sporą nadwagę i ewidentnie Babcia Go niańczy trochę za bardzo w stosunku do Jego wieku. Szkoda, że dorośli potrafią robić Dzieciom krzywdę w imię dziwnie pojmowanej przez siebie miłości... A co do odmienności Mi, to myślę, że dużo zależy od nas-rodziców. Ja starałam się nigdy nie robić sensacji z osób na wózkach, o innym kolorze skóry. Zawsze mówiłam Elizie, że ludzie są różni i że to jest normalne. Może dzięki temu w miarę udało nam się "gapienia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miało być "uniknąć gapienia"... eh, te błędy.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)