niedziela, 29 września 2013

Hojna

Dziś jak przystało na niedzielę, dzień obdarował Mi kolejnymi dwoma worami łachów z lumpa przytarganymi przez mamusię (18zł za całość). W tym koszulka z Beatlesami bez żadnych śladów noszenia- praktycznie nówka, z TYM zdjęciem:

<3
 
Świętowaliśmy w trójkę urodziny taty Mi. Poszliśmy do restauracji, każdy dostał swoją porcję, Mi suchego naleśnika (oczywiście wciągnęła też mój rosół). Ładnie sama jadła, a jak rodzice skończyli, to karmiła nas na zmianę resztą ze swojego talerza. Dziecko dzieli się chętnie, czasem na tyle wylewnie, że wyjmuje sobie z buzi, żeby dać mamie ;)
Zdjęcie, które pojawiło się w nagłówku, jest autorstwa cioci Idy, pstryknięte w pierwszym miesiącu życia Mi.

4 komentarze:

  1. No widzisz jak Mi wspaniale o Ciebie dba :) Głodna na pewno nie będziesz! U nas też karmienie na tapecie, i tylko ja jestem tym wybrańcem :) Ale za to jak smakuje taki makaron z umazanej rączki... Pychota :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nik jeszcze sie nie dzieli, za to namietnie rozchlapuje zarcie na cala kuchnie... ;)

    A zdjecie Twoje z malenka Mi - przepiekne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas chlapanie i plucie ominęło. Mi nie potrzebuje nawet śliniaka, za bardzo lubi jeść, żeby coś uronić.
      Dziękuję...a jakie jesteśmy podobne, prawda? Normalnie kropla w kroplę ;P.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)