niedziela, 29 września 2013

Hojna

Dziś jak przystało na niedzielę, dzień obdarował Mi kolejnymi dwoma worami łachów z lumpa przytarganymi przez mamusię (18zł za całość). W tym koszulka z Beatlesami bez żadnych śladów noszenia- praktycznie nówka, z TYM zdjęciem:

<3
 
Świętowaliśmy w trójkę urodziny taty Mi. Poszliśmy do restauracji, każdy dostał swoją porcję, Mi suchego naleśnika (oczywiście wciągnęła też mój rosół). Ładnie sama jadła, a jak rodzice skończyli, to karmiła nas na zmianę resztą ze swojego talerza. Dziecko dzieli się chętnie, czasem na tyle wylewnie, że wyjmuje sobie z buzi, żeby dać mamie ;)
Zdjęcie, które pojawiło się w nagłówku, jest autorstwa cioci Idy, pstryknięte w pierwszym miesiącu życia Mi.

sobota, 28 września 2013

Kum kum

Mi już całkowicie zdrowa. Bijemy rekordy, było już 2,5 doby bez cycusia i dopiero jej się przypomniało, męczyła pół dnia prosząc, ale dostała dopiero wieczorem. Wczoraj byliśmy u kardiologa, dziurek w serduchu już nie ma, ale aorta i szmery nie do oceny, więc musimy jeszcze wrócić za rok-półtora. Podobał mi się ten wczorajszy dzień, było tak rodzinnie. Razem w szpitalu, potem wspólny obiad, tak właśnie mogłoby być.
Na szpitalnym korytarzu Mi zaczepiała po kolei dzieci i się z nimi bawiła. Zdecydowanie nie ma żadnych uprzedzeń, na pierwszy "cel" wybrała dziewczynkę z zespołem Downa, potem chłopca, a na koniec dziewczynkę o sporej tuszy. Przyjemnie patrzeć na otwartość własnego dziecka. Sama również nie mam uprzedzeń, ale różni nas to, że Mi najprawdopodobniej wcale nie zauważyła ich inności.
Mi oprócz obecnych w naszej codzienności najczęściej wypowiadanych kwestii "to Chcę" i "Daj to", pokazuje nazwane zwierzątka w książeczkach, oraz wskazuje, gdzie ktoś ma daną część twarzy. Ciekawe co będzie następne.

wtorek, 24 września 2013

Pomalutku

Tak Mi chorowała:
 


Tu w zimowym śpiworku samochodowym. Do schrupania jest na tym zdjęciu.
Dziś włączyli nam ogrzewanie, już nie będzie trzeba się tak opatulać i może się w końcu wykurujemy.
 
 
Komputeromaniak, następne pokolenie już w macicy będzie odbierać e-maile.
 

 
Pisałam już dość dawno temu, że nauczyłam moją Owieczkę schodzić z łóżka- właśnie w ten sposób:





 
 Śnięty pokąpielowy dzieć w poTwixiakowej pandzie.
 
 
Padała nawet w trakcie zabawy w ciągu dnia. Mój chory Aniołek.
 
 
W niedzielę poszłyśmy świętować 13. urodziny wujka Mi.
Mi pojechała swoim autkiem. Po drodze zebrałam pierwsze w tym roku kasztany :)
Mi z pierwszym w życiu kasztanem i żołędziem (w drugiej rączce)
 
 
Mi (jak zwykle) zadziwiła wszystkich swoim spustem. Najadła się kwaśnego żurku, wciągnęła górę buraków, których po kolejnych dokładkach wciąż było jej mało, zapiła wodą, a na deser pogryzała kawałki schłodzonego arbuza.
 
 
Usłyszałam też, że bardzo dużo rozumie jak na swój wiek i że taka mała, a już dobrze wie, czego chce. Oj tak, już Mi umie pokazać i zadbać, by dostać wszystko, czego pragnie ;)
Baba przywiozła dla Mi świeże malinki, wiejskie jaja i jabłka. Aplikowałyśmy następnego dnia.

Mi z wujkami
 
 
Najukochańsze stópki <3
 
 
Długo się nas to cholerstwo trzyma, Mi już nawet rozumie, że nosek trzeba czyścić i nie marudzi po akcji z aspiratorem. Mądra dziewczynka. Ma się zdecydowanie lepiej już, praktycznie zdrowa.
Odzwyczajanie od piersi też na spokojnie, wczoraj nie widziała cycusia w ogóle, dziś rano tak, bo trochę się boję żeby jeszcze na koniec nie dostać zapalenia.
Jesień już, jest tak... mojo.

piątek, 20 września 2013

Nadchodzą wielkie zmiany + ważny edit

W dniu pisania poprzedniej notki definitywnie i ostatecznie rozstałam się z tatą Mi. To słuszna decyzja, wystarczająco wiele razy przemyślana i odkładana na później. Do końca miesiąca będzie jeszcze mieszkał z nami, później zostaniemy same. Nie było afery, mam nadzieję, że uda nam się na zawsze zachować takie stosunki i pozytywną atmosferę, jak teraz. Nadal wspólnie jesteśmy rodzicami i bardzo mi zależy, żeby tata Mi uczestniczył we wszystkich ważnych dla niej momentach. Myślę, że na razie Mi nie odczuła jeszcze całej sytuacji, wszystko jest jak było.
Mi nadal katarkuje i momentami troszkę chrypnie, ale ma się coraz lepiej. Za to ja, w spadku rozłożyłam się totalnie.
Mała Mi codziennie robi ogromne postępy, to zadziwiające, że może uczyć się w takim tempie. Stała się już mistrzynią schodzenia z wysokości, świetnie idzie jej dopasowywanie kształtów i dmuchanie (ciekawe, czy uda się ze świeczką), uwielbia oglądać i poznawać nowe przedmioty i generalnie jest już bardzo kumata.
Do urodzinek 18 dni, do imprezy urodzinowej 3 tygodnie.

Zapomniałam napisać, a to mnie właściwie skłoniło do popełnienia niniejszej notki; odstawiam Mi od cyca. Wyszło naturalnie, po prostu jak zaczęła cycać tylko trzy razy na dobę i czasami zdarzało nam się nie wyrobić ze środkowym posiłkiem, kiedy się później budziła, ilość mleka stopniała. Ostatnio przerwa 19 godzin, od mniej więcej tygodnia pociąga po dwa razy każdą pierś i stwierdza, że nie ma, po czym albo daje sobie spokój, albo ssie chwilę dla przyjemności. Nie mam pewności, czy nie wycisnęła ani kropli, ale ja tam już nic nie czuję. Dopuszczam ją jeszcze co dzień rano i czasem przed snem. W sam raz, za chwilę roczek i przerzucimy się na UHT.

czwartek, 12 września 2013

Impreza

Jeszcze jeden ciuszek po Twixiaku
 
 
W czwartkową noc ponownie wsiadłyśmy do pociągu, żeby w piątkowy ranek zlądować u wujostwa (w końcu już po ślubie). Wieczorkiem przyjechali znajomi z przeuroczą trzyletnią córeczką. Mała troszkę bała się Mi ("jesteś ciemna"- pierwszy raz, ale to będzie się nam zdarzać) i przed nią uciekała, ale ciekawość chyba zwyciężyła.
W sobotę miała miejsce impreza poślubna, której lepiej nie opisywać. W każdym razie było świetnie! W niedzielę nasze dzieci miały miesięcznicę. Jeszcze miesiąc i kończymy roczek. Już przygotowuję się do przyjęcia. Lista prezentów stworzona ;) Do domu wracałyśmy w poniedziałek wieczorem. Mi tej nocy pięknie pospała, budząc się po 11:00. Wstając poczułam ulgę, że się wyspałam :) Mała Mi pięknie znosi podróże i cały ten chaos związany ze zmianą miejsc i tłumem ludzi, zaśnie też wszędzie. Czasem pomaga jej się uspokoić kciuk, w domu już praktycznie nie używany od dawna. Dumna jestem z mojej Mi.
Od wczoraj mamy jakieś przyplątane do niej choróbsko. Do tej pory miała tylko raz katar, poza tym zdrowa na wskroś. Wczoraj 38,9 rano, wieczorem koło 37 plus cały dzień walka z paskudnie rzężącym katarem i próby pojenia. Dziś 36 stopni, ale osłabienia nie widać, rojbruje jak zwykle. Apetyt nam nie spadł, dziś już ładnie pije, a na katar maść majerankowa, sól fizjologiczna i aspirator. Sprawy nie ułatwia ząbkowanie, bo nadmiar śliny+ oddychanie przez usta to kiepski duet, oby szybko przeszło.

wtorek, 3 września 2013

Ślub

W czwartkową noc pojechałyśmy znów do cioci, wujka i Twixiaka. Tym razem zabrałyśmy się samochodem, żeby jakoś dowieźć niemały ślubny prezent. Rano ruszyliśmy do Ustki w ramach przedślubnych przygotowań panny młodej. Jak się okazuje, to był drugi spacer Mi w wózku. Pierwszy odbyła, kiedy babcia zabrała ja do ciotki Lu.
 
Wujek napędzał bolid na spacerze po usteckiej promenadzie.
 
 
Kiedy wróciliśmy do bazy, dołączył do nas tatuś.
 
Podarował córeczce frotkę...
 
 
Twiksiaki; Karmel i Czekolada znów w natarciu
 
 
 
Uroczystość była piękna, a Mi zniosła ją, jak prawdziwy aniołek
 
 
Zdjęcia z uroczystości weselnej wstawię kiedyś, jeśli do mnie dotrą, w każdym razie Mi odstawiona była wzorowo, na porcelanową lalkę. Poświętowaliśmy dwa dni i czas do domu, wracaliśmy też samochodem z portalu blablacar. Wyszło taniej niż pociągiem, wygodniej i spod domu pod dom.
 
Mi nawet zasiadła za kierownicą, zafascynowana suczką leżącą z przodu.
 
 
W najbliższy weekend wracamy, dalej się bawić.
 
Ps. Dziś zauważyłam, że Mi wyszedł trzeci ząbek, co dziwne to górna dwójka!
Zaskoczyła mnie też powtarzając moje słowa "wpada".


Zaległe zdjęcia

Mniej więcej tak brzmi mój dzwonek w komórce...


Tak Mi wyglądała po chwili w czapce, kiedy przyszłyśmy do cioci na jagody.

Odgryzła czubek tej papryczki.
 
Chow chow
 
 
Efekty żmudnego wywalania wszystkiego z szafek
 
 
 Small but dengerous

 
Modelowa zupka domowa z żółtkiem i natką
 

Niespodzianka dla ciotki, 10-miesięczna Mi w pierwszych ciuszkach po Twixiaku



Mały wskrabulec okienny