poniedziałek, 1 lipca 2013

Nieeeeeee

Nastąpił przełomowy moment, Mi nauczyła się wczoraj "mówić" NIE. Odmawia zamaszyście ruszając głową i nie w jej wykonaniu, znaczy nie! Coś czuję, że nadeszły ciężkie czasy. Najbardziej klarowne "nie" występuje w okolicznościach chęci odebrania jej komórki, ale też np. na ubieranie, czesanie, zakładanie kaptura.
Aktywnie spędziłyśmy ten weekend. Od soboty był u nas kot cioci Marii. Mi wniebowzięta, a przy okazji nauczyła się mówić "miau" na kota. Śmiesznie to brzmi, bo naśladuje wiernie jego piskliwy głosik. Szkoda, że już wrócił do siebie.

 
Mi uczyła się robić aja delikatnie, zamiast pacać łapką.



W sobotę wybrałyśmy się na zawody jeździeckie. Mi pierwszy raz widziała konie, a zwycięska klacz dała jej się pogłaskać po chrapach.










Wczoraj za to pół dnia spędziłyśmy na zawodach tresowanych psów. Mi zaliczyła kilka buziaków od psiaków.





 











Właśnie takiego psiaka chciałabym mieć, suczkę białego Golden Retrivera.

Bardzo wiało, więc użyczyłam Mi swojej bluzy.
 


Robiła ku-ku kapturem



 
Wracając zauważyłam bliziutko wiewiórkę, chrupała laskowe orzechy.
 
 
Weekend pełen wrażeń, chcemy więcej takich!

8 komentarzy:

  1. O tak, działo się u Was działo! A zawody jeździeckie-Eliza byłaby w niebo wzięta, Ona kocha konie. No tak, czasy pewnie ciężkie, ale w końcu jak to mówiła chyba Sophia Loren, kobieta musi umieć powiedzieć NIE w kilku językach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza kobietka z założenia jest dwujęzyczna, będzie umiała, a na razie niewerbalnie.

      Usuń
  2. Faktycznie super aktywny weekend zaliczyłyście a Mi dopiero na tych zdjęciach widzę jaka jest podobna z rysów do tatusia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? A w czym? Ja nie widzę między nimi podobieństw jeszcze, za to ostatnio zauważyłam pewne podobieństwo do mnie z dzieciństwa.

      Usuń
  3. A na ostatnim zdjęciu w kapturze pięknie widać ząbki gryzolindy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdjęcie w ogóle jest mistrzowskie. Cała Mi.

      Usuń
  4. Koniki i pieski, czego mozna chciec wiecej?
    A ja myslalam przez chwilke, ze to Twoj kociak. :)

    Oj, jak raz Mi nauczyla sie mowic "nie", to teraz juz tego nie zapomni. To chyba najwazniejsze slowo w slowniczku dziecka... A jak sie zacznie bunt dwulatka, to juz w ogole... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak źle z tym "nie" u nas jednak.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)