czwartek, 6 czerwca 2013

Podsumowanie drugiego miesiąca życia

Sześciotygodniowa Mi zaczęła rozglądać się na spacerze. Mając 46 dni przewróciła się z brzuszka na plecy, tego samego dnia odpadł ropień poszczepienny. Dzień później Mi łapała już za swoje stópki i uderzała w grzechotkę, żeby ta wydawała dźwięk. 7 tygodni po urodzeniu ważyła tylko 300g więcej, w tym wieku nauczyła się potrząsać grzechotką. Przy piersi potrafiła spędzić jednorazowo nawet ponad 1,5h cały czas pijąc. Mała Mi już wtedy miała gilgotki. Mając 54 dni powiedziała "ata", potwierdziły się moje przypuszczenia, że Mi już zaczęła ząbkować. Mając 8 tygodni Mi przestała regularnie ulewać. W Mikołajki osiągnęła 4030g i zaczęła towarzysko śmiać się na głos. Dzień później zafascynowała ją moja twarz. Rozwija się społecznie.
A tak Mi zmieniła się w ciągu tego miesiąca:
 
8.11.
 
 
8.12.
 

 

8 komentarzy:

  1. Niezły z Niej ssak :) Jak ja Ci tego zazdroszczę! U nas zawsze tempo było iście sprinterskie, 15minut to maksimum, ile jednorazowo spędziła przy piersi.
    Teraz tak myślę, że Mi od małego rozwijała się duuuużo szybciej niż Lila, u nas obrót był ok. 3miesiąca życia. Teraz też pełza,czołga się próbuje siadać i przybiera pozycję do raczkowania, ale wciąż nie siedzi i nie raczkuje. Oczywiście ma jeszcze na to czas, ale z drugiej strony to ciekawe jak dzieci różnie się rozwijają. Nigdy nie przestaną mnie fascynować ci mali ludzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi fizycznie rozwija się bardzo szybko, bo ma inne kości. W wieku 3 miesięcy ortopeda robiąc USG bioderek nie mogła uwierzyć, że Mi ma kościec dobrze rozwiniętego półroczniaka. Już wtedy siadała sama, jak miała się czego chwycić. Zęby też zaczęły wychodzić przed ukończeniem 2 miesięcy. Pani doktor powiedziała, że możliwe, że kości się tak rozwinęły dzięki temu że Mi jest lekka i lubi dużo się ruszać. Ja się jednak zastanawiam, czy to przypadkiem nie specyfika rasy. Nie mam o tym pojęcia, nie znalazłam literatury, ale przecież siatki centylowe też są inne np. w Azji. Może (gdybym miała do nich dostęp) powinnam patrzeć na te dla Afrykańskich dzieci i wtedy Mi nie byłaby pod 3 centylem z wagą.

      Usuń
  2. Myślę, że to może tłumaczyć Jej niską wagę, a pediatra powinna wziąć to pod uwagę. Nie wiem, na jakiego lekarza trafiliście. Kiedy Eliza była mała praktycznie nie przybierała na wadze, a pani doktor bardzo lubiła takie tłuściutkie dzieci. Fakt faktem okazało się, że Eliza jest poważnie chora, ale Ona apetytu praktycznie nie miała-napiszę o tym kiedyś na blogu, ale to nie będzie krótki post,a niestety notorycznie cierpię na brak czasu-jak każda mama :) Natomiast pani doktor, do której zapisana jest Lila ewidentnie preferuje maluchy szczuplejsze. Najważniejsze, że Mi ma apetyt, Ona się tyle rusza, że pewnie po części i przez to jest szczuplutka. Gdyby lekarka czepiała się tego centyla, to może zasugeruj Jej te siatki centylowe, do których nie masz dostępu, Jej jako lekarzowi, powinno być łatwiej je zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku była niezadowolona z jej wagi, wysłała nas na badanie moczu (I weź człowieku pobierz od malutkiego niemowlęcia, w dodatku dziewczynki próbkę moczu...kilkukrotnie i powyżej chyba 20ml jeśli dobrze pamiętam. Musiało być jednorazowo zapełnione, a Mi dużo mniej robiła na raz. Potem się okazało, że niewłaściwie pobrane, bo jeszcze jakieś bakterie się dostały, a tak się starałam...cyrk!), jak wyniki wyszły ok to już nic nie mówiła, ale za każdym razem się nad jej wagą zasępia i każe przychodzić na dodatkowe ważenia.

      Usuń
  3. U Elizy też kazała robić mocz i morfologię pod kątem żelaza. A z moczem to dokładnie wiem o czym mówisz, tyle tylko, że nam zasunęli antybiotyk, chociaż właśnie wydaje mi się, że niepotrzebnie. Raz jedyny pielęgniarki się nad nami zlitowały i założyły Jej ten woreczek fachowo, wcześniej odkażając okolice pupy i cewki moczowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myłam, odkażałam, zakładałam woreczek, a jej z nim było niewygodnie, więc kopała i się odklejał. Moje dziecko na plecach nie uleży, więc brałam ją w pozycji półsiedzącej na kolana i dawałam cyca, wtedy na ogół robiła, pędem się ubierałam i leciałam zawieźć np. po 22 do szpitala. Jeszcze pamiętam że nic nie jechało i przez cały ten kawał musiałam iść pieszo. Ale przecież nie wycisnę z dziecka więcej niż sama zrobi. Za mało, za mętny, bakterie. Odsyłali mnie, mówili że mogę wrócić już bez skierowania, bo to tylko poprawka będzie i oni pamiętają, a jak wracałam to skierowania żądali oczywiście i dawaj znów przez całe miasto, wykłóciłam się, kazali mi iść osobiście do laboratorium i zapytać czy przyjmą, a tam razi z drzwi napis zakaz wstępu... przeboje. Na koniec przyjmowała mi inna Pani i mówi, że wcale nie musi być więcej, że ona da radę wybadać z tego. Ręce opadają, jak zwykle w doświadczeniach z instytucjami przeróżnymi.

      Usuń
    2. No tak, niby człowiek wie, czego się w tym kraju spodziewać można, ale niezmiennie to irytuje, kiedy przychodzi co do czego...

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)