sobota, 22 czerwca 2013

Noc Świętojańska

Kocham swoją córkę. Jak ona dobrze wyczuwa mamusię :] W minioną noc tatuś pełnił pieczę, a mamucha spuszczona ze smyczy spędziła ją "na mieście" świętując Noc Kupały. Dawno nie wróciłam do domu po 4 nad ranem. Mała Mi na ogół jest kąpana o 22, wliczając nalewanie wody, kąpiel, zabawę w wannie, wycieranie, mycie ząbków, ubieranie, czesanie, witaminki i jedzenie z dwóch piersi, zasypia o 23. Jednak wczoraj zaczęłyśmy rytuał przysenny pół godzinki wcześniej dodatkowo przyspieszając tak, żebym o 23 mogła już być nad rzeką i puszczać w niebo niebieski lampion z życzeniem na szczęście. Cudownie wyglądają setki lampionów lecących ku górze. Całe miasto przyszło, a potem bawiło się w klubach i plenerze. Moje litościwe dziecko zbudziło się o 9:49. Tym samym pobiła rekord- 12 godzin przespanych ciągiem (zasnęła o 21:53 ;P).
Od wczoraj Mi rozśmiesza nas miną, którą strzela specjalnie w tym celu. Polega to na wystawieniu swoich dwóch zębów w uśmiechu i jednoczesnym zmarszczeniu nosa, potem zaczyna śmiać się z nami. Dziecko potrafi rozładować każdy smutek, złość, czy stres.

4 komentarze:

  1. No to brawo MI, takie długie spanie :) U nas w mieście tez odbywało się puszczanie lampionów, niestety beze mnie, ale za rok może się wybiorę z Elizką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie targałam Małej Mi o 23 w ten tłum i chaos, ale ludzie nawet mniejszymi maluszkami przyszli. Elizka to już duża panna i przynajmniej też jej sprawi radochę takie przeżycie.

      Usuń
  2. Chciałam jechać w tym roku na Noc Kupały, ale za daleko mamy i nie mieliśmy co z Alankiem zrobić. Może za rok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zawsze to miła odmiana wieczoru.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)