środa, 19 czerwca 2013

Kolejny miły dzień

Wczoraj był ciekawy dzień. Wyszłyśmy z Mi na spacer, na dobry początek zakupiłam drewnianą szczotkę do jej kudlaków. Od razu wypróbowałyśmy ją w parku i... dała radę, rozczesała wszystko idealnie, a Mi nawet nie zauważyła, że jest czesana. Idealnie, nareszcie żegnamy grzebienie. Podreptałyśmy (tzn ja dreptałam, Mi bujała się w chuście) do fontanny. Posadziłam Mi na jej brzegu, było tak przyjemnie ciepło od słońca i chłodno od wody. Mi zafascynowana miała duuużo do powiedzenia, tak pokrzykiwała, że wszyscy przechodnie się patrzyli ;)
Potem tatuś czytał książeczki (jakoś wcześniej chyba tego nie uwieczniłam).
 
Kupa śmiechu
 

Taaak?
 


 
Wieczorem Mi po raz pierwszy mogła w pełni sama nakarmić się na kolację. Od dawna operuje łyżeczką (nie zawsze z pozytywnym skutkiem), jak jej pozwolimy, ale pierwszy raz mama dała warzywka w kawałkach (w końcu są już zęby!) i pozwoliła babrać łapkami.



 


 
Najpierw ładnie łapała po kawałku, a jak jej się znudziło jedzenie, to zaczęła ugniatać jak plastelinę. W efekcie wszystko jednak trafiło do paszczy, nie licząc ryżu, którego część spadła na podłogę (tatuś posprzątał ;)) Najlepsza marchewka i ryż klejący się do palców, konsystencja brokuła ją zdziwiła, ale smakował, a ziemniaczki muszę chyba w drobniejsze kawałeczki kroić, albo plasterki bo wkładała całą kosteczkę do buzi i nie mogła pogryźć. No to pierwszy eksperyment BLW mamy za sobą.

Upiekłam też skrzydełka w miodzie (ku inspiracji m2c ;)),

 
ale nie zdążyłam ich tknąć, bo skorzystałyśmy z propozycji wieczornego spaceru i jeszcze przez 2,5 godziny Mi jeździła swoim samochodem i bawiła się w piasku, aż zrobiło się ciemno.
A w takiej pozycji zastałam wykończoną Mi dziś rano, zrobiła w nocy obrót o jakieś 140 stopni, zrzuciła z siebie kołderkę, a nogę zarzuciła na szczebelki.
 

Mówiłam, że ząbki pstrykną się pewnie przy okazji fotografowania czegoś innego. Dziś rano robiłam Mi zdjęcie porządnie rozczesanej (nową szczotką oczywiście) szopy i oto obiecane ledwowidoczne na tym zdjęciu dwa białe skarby (przy okazji śliczny uśmiech do wszystkich z rana :D);
 
 
i szoppa


Zaraz kaszka i mykamy na dwór. Miłego dnia :)
 
Z ostatniej chwili; Mi płacze (bo kaszka się skończyła- stały motyw dnia), biorę ją na ręce, tulę rozżaloną, a ta zaczyna się chichrać i tak śmiejemy się razem. Za chwilę przytula się, kładzie na mnie główkę, zamyka oczka i udaje, że śpi, ale uśmieszek na twarzy. Czyżby zaczynało się jakieś małe oszukiwaństwo?

4 komentarze:

  1. Ona jest prześliczna! A zdjęcia z Tatą, jak czyta-cudowne! Kurcze, poproszę takie Dziecko, które płacze, jak kończy się jedzonko... U nas BLW w formie light, czyli zupka z grudkami skończyło się porządnym żygiem...
    A skrzydełka uwielbiam i też takie w miodzie robimy, pieczemy w rękawie o dziwo Eliza je uwielbia. A wiesz, że dawno już ich u nas nie było :) Bo rękaw się skończył... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz upiekłam w rękawie właśnie, bo zawsze mnie wkurzało, że tyle marynaty spływa, a tym razem wyszło jak powinno, do tego szybciej i łatwiej, bez żadnego obracania i grzebania w gorącym piekarniku, no i bez mycia. Do tej pory robiłam na blasze, albo w naczyniu żaroodpornym. O tym, że podawanie dziecku jedzenia w kawałkach jest "metodą" i nazywa się BLW przeczytałam niedawno, wcześniej wydawało mi się to czymś normalnym ;)

      Usuń
  2. Prosze, Mala Mi daje sobie rozczesac nawet ta gesta czuprynke, a moja urzadza sceny kiedy chce uczesac te jej piec wloskow na krzyz! :)
    I kurcze, ja tez chce dziecko, ktore zjada wszystko i placze o wiecej! Mi to maluch idealny, ale mysle, ze to sama wiesz! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi naprawdę jest ideałem (zawsze dodaję "póki co" ;)), przez te wszystkie miesiące nadal nie mogę się nadziwić, że mam takie fajne dziecko. Żadnych kolek, nieprzespanych nocy, chorób, grymaszenia przy jedzeniu, ząbkowanie bezproblemowe, samodzielne zasypianie, dziecko radosne, zdrowe, grzeczne, choć łobuziakowe. Takie lubię najbardziej. Wszędzie ją mogę zabrać, dużo razem robić i duma rozpiera, że mam takiego dziecia. Właśnie, że będę chwalić O! :D

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)