czwartek, 6 czerwca 2013

Pierniczkowanie - 9.12.

Co roku tradycyjnie przed świętami pieczemy z praciocią Mi pierniczki i ciasteczka. W tym roku nastąpił debiut Mi. Myślę, że na stałe włączy się do tego rytuału.



Ciocia-babcia i wujek
 


 Taka była maleńka.
 
 
Po upieczeniu ostatniego pierniczka, przyszedł czas na wylewanie żalów. Rozgadana Mi

4 komentarze:

  1. U nas też to już tradycja, Eliza piec lubi, ale jeść je później? Absolutnie :) Nic nie szkodzi-mama i tata zjedzą wszystko :) A Mi rzeczywiście kruszynka, no ale kiedy to było :) Teraz to już prawdziwa babka z Niej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tak pieczemy od mojego dzieciństwa, zawsze we dwie, od niedawna kuzyn się zainteresował, a teraz rośnie nam najmłodsza kuchciczka.

      Usuń
  2. To u nas tradycja nie aż tak długa, ale pamięta jeszcze czasy przed Elizą, więc i tak już ładnych parę lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jestem ciekawa, czy Mi przejmie po mamie czerpanie przyjemności z zabaw jedzeniem.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)