wtorek, 21 maja 2013

Wyjazd

No to pierwsza eskapada nad morze za nami.

Najpierw podróż nocnym pociągiem (innych nie mamy).
 
 
Alee nudY


Wpadłyśmy po ciotkę i Karmelka i pędem nad morze. Ukochana miejscowość i plaża mamy;
 
 
Obie zamoczyłyśmy nogi, a co!? Chrzest bojowy, bo woda lodzik.
 
 
Mi znalazła sobie swój pierwszy nadmorski kamień, wzięłyśmy na pamiątkę.
 
 
Tyle piachu, Mi zachwycona. Kiedy zadzwoniła babcia, akurat krzyczała z radości.
 
 
Pogoda całkiem przyjemna, choć nieco zmienna. Było ciepło, słoneczko przygrzewało, ale czapa i skarpetki w pogotowiu, bo momentami zawiewało chłodniejszą bryzą. Na plaży cieplej niż poza nią o dziwo. Aż szkoda było schodzić z niej na śniadanko.
 
 
Moja kochana nóżka
 
 
Funfel jeszcze w piachu nie pobryka, ale zaczął odwzajemniać zainteresowanie Mi, może za miesiąc się już razem pobawią.

 


A pretekstem do wyjazdu był samochód, który kupiliśmy Mi. Mała policewoman
 

 
 Pomysł stąd, że Mi lubi te wszystkie marketowe pojazdy za 2 zł. Spodobał się jej, co oznacza że w najgorsze upały nie będziemy się gotować w chuście. Mi jest ruchliwa i woli już teraz mieć większą swobodę, chociaż przytulić się w chuście też nam przyjemnie.
 
Na przystanku autobusowym nad morzem jakaś pani dała Mi misia. Pociąg w drodze powrotnej, Mi z misiem.
 
 Zaczepialska wita się z panem z naprzeciwka ;)
 
 
W końcu odpadła, aż do przedwysiadkowego ubierania.
 
 
A dziś obudziłyśmy się już w domku i tak smutno i tęskno, ale pogoda dopisuje więc po jedzonku pędzimy nowym autem w świat :)

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny wyjazd i jaka dokumentacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokumentacja musi być! Przeginam, w uwiecznionych chwilach z życia Mi brakuje chyba tylko zdjęć kupek.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)