środa, 22 maja 2013

No to jazda!

Pierwszy spacer w samochodzie za nami. Plus za to, że jest lekki i nieuniemożliwia samodzielnego tachania wraz z dzieckiem na trzecie piętro kamienicy, dzięki wadze łatwo się go też prowadzi, nawet pchać nie trzeba. Minus za poziom hałasu emitowany na betonowym podłożu. Jak się okazało, nie tylko silnikowe auta działają na dzieci usypiająco ;) Dodatkowe zastosowanie; pasuje mi na zakupy, w jedną stronę jedzie Mi, a w powrotną wrzucić ją do chusty, a ciężkie, nieporęczne siaty na kółka. Mi z nowej perspektywy przyglądała się mijanym psiakom, kierowała, a jak się jej znudziło, to dostała puszkę pomidorów z kolorową etykietą do zabawy ;)
To Mi pierwszą jazdę ma za sobą, a ja dziś zaliczę ostatnie zajęcia z teorii i jutro czeka mnie egzamin, od którego zależy dopuszczenie do jazd. Trzymajcie kciuki, może już w piątek poprowadzę.

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki :) Ja mam dopiero 2. zajęcia teoretyczne za sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przepisami, znakami i sytuacjami na drodze nie mam żadnego problemu, ale polegam na pytaniach specjalistycznych, których najnormalniej nie mieliśmy, bo instruktor tłumaczy wszystko, co związane z samochodem na pierwszej jeździe i nie mieliśmy jeszcze spotkania z ratownikiem. No nic, muszę nadrobić we własnym zakresie te tematy i już.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)