sobota, 20 kwietnia 2013

Z placu zabaw

Pociągnę wątek okłamywania dzieci. Obok placu zabaw, na który chodzimy jest skrzynka elektryczna (takie coś, przy czym nie wolno grzebać ;P). Pewien chłopiec zainteresował się jej zawartością. Poprosił mamę, żeby otworzyła. Mama najpierw skłamała, że ta skrzynka jest pusta, jednak synek na to, że chce tylko zobaczyć. Na to mama zaliczyła kolejne kłamstwo mówiąc, że jest zamknięta na szyfr z numerkami i ona nie umie otworzyć, ale jak jutro przyjdzie z dziadkiem, to dziadek weźmie kombinerki i mu otworzy. Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Możliwe, że jutro spotkamy ów chłopca pod opieką dziadka. Nie zdziwię się, jeśli młody urządzi scenę i ciekawe co na to dziadek. Bezmyślność dorosłych czasem powala. Najdziwniejsze, że chłopiec miał na oko 7 lat, a matka nie miała skrupułów robić go w bambuko. Cel osiągnęła; odpowiedział "To dobry pomysł." i pobiegł się bawić.
Na ławce, na której karmiłam przysiadła się kobieta, przyszła z wnuczką. Dziewczynka chodzi do katolika (miała mundurek na sobie-w tej szkole mają charakterystyczne). Odstawała od wszystkich dzieci nawet wizualnie, było w niej coś takiego, że od razu widać że to kozioł ofiarny, wyalienowany z grupy. Kobieta cuchnęła alkoholem. Wzbudziło to moją odrazę, nie rozumiem jak można pić mając pod opieką dziecko, w dodatku to była godzina 15 co razem wskazuje na prawdopodobny problem alkoholowy. Kobieta próbowała do mnie zagadać, pytała w jakim wieku jest Mi, czy to moje pierwsze i takie tam. Odpowiedziałam zdawkowo. Po chwili zapytała mnie, czy może zapalić!!! Przyznam że byłam w szoku. Kategorycznie i stanowczo odpowiedziałam, że "Napewno nie tutaj, na placu dla dzieci się nie pali.". Wstrząsnęło mną, że ktoś w ogóle mógł wpaść na to żeby zapalić na zamkniętym placu zabaw, gdzie jest mnóstwo dzieci w dodatku siedząc obok półrocznego malucha pijącego właśnie z piersi. Wnuczka biegała od sprzętu do sprzętu żadnym nie zajmując się dłużej niż wejście-zejście, nie próbowała zagadać do nikogo, w końcu przybiegła i zapytała, czy mogą już iść. Na pytanie "Co się stało?" kilkukrotnie z różną intonacją odpowiedziała "nic". Babcia odesłała ją żeby jeszcze coś porobiła i zaczęła litanię, której byłam adresatem. Szukała potwierdzenia, że jej wnuczka jest taka jak inne dzieci i co pół zdania powtarzała, że bardzo mnie przeprasza. Ludziom brakuje samokrytycyzmu i trzeźwej (to dobre w tym przypadku słowo) oceny sytuacji. Czy aby napewno osamotnienie dziewczynki nie jest w żaden sposób związane z Panią, droga Pani?

6 komentarzy:

  1. Kurde, załamałam się :P
    Jest przed 15 a ja wypiłam piwo, co z tego, że dziecia ze mna nie ma? Mam problem alkoholowy bo korzystam z okazji? Dowiedziałam się tez o 2 niezbyt przyjemnych rzeczach dotyczących macierzyństwa, i dotyczących cudownych dwóch kobiet. Zamierzam wypic jeszcze więcej niż jedno piwo, bo zycie jest niesprawiedliwe...

    jeśli chodzi o resztę, to nic nie poradzisz na demoralizację. Ja mieszkam naprzeciwko szpitala ginekologicznego, widze dzień w dzień babki z brzuchami palące papierosy, więc mnie już nic nie zdziwi.
    Ale nie znosze, jak ktoś pali w obecności dzieci i ludzi niepalacych.
    Chamy i buraki bez mózgu...
    Picie alkoholu gdy ma sie pod opieka dziecko to juz dla mnie abstrakcja, chociaz ostatnio wypiłam Redds'a wieczorem... a do tej pory mam wyrzuty sumienia :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że ta pani musiała wypić sporo więcej niż jedno piwo! A czego się dowiedziałaś??
      Dokładnie o to mi chodziło, nie moja rzecz jak postępuje w domu, ale przy mnie i moim dziecku (oraz masie innych) niech się powstrzyma, albo odejdzie.

      Usuń
  2. Ja przez całą ciążę jedną i drugą zmagałam się z otoczeniem (najbliższym dodam), które mocno było zdziwione tym, że nie piję i pić nie będę. Więc daleko dziwactw nie trzeba szukać. Czułam się jak idiotka, bo przecież każda zachęcająca mnie osoba "w ciąży piła i dziecku nic nie było, jedna lampka przecież nie zaszkodzi". Co do papierosów to i tak jestem w ciężkim szoku, że Pani wogóle spytała. Najczęściej nie mają nawet tyle rozumu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znoszę narzucania innym mamom czegoś, bo samemu się to robiło. A picie jakiejkolwiek ilości alkoholu w ciąży uważam za karygodne i koniec. Osobiście nie piłam już od 1roku 3miesięcy 2tygodni i prawie 6dni (ostatnio w Nowy Rok 2012 ;P) i żyję oraz funkcjonuję normalnie. Skoro można bez, to po co ryzykować zdrowie i zdolności rozwojowe swojego dziecka?

      Usuń
  3. Ale sajgon :( Ta matka i 7latek-zgroza! Jak można robić z własnego dziecka debila?? Moja Eliza w wieku 4lat wiedziała co to jest skrzynka elektryczna,dlaczego tam jest trupia czacha itd. Jezu, co się z tymi ludźmi dziej? Dziadek weźmie kombinerki...no fantazja już ją mocno chyba poniosła.
    A druga sytuacja w ogóle bez komentarza.patologia i nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. A jednak różnych sytuacji tego typu jest dużo na około, aż się robi smutno i chce się śmiać jednocześnie.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)