czwartek, 18 kwietnia 2013

Witam

Witam wszystkich stałych i nowych czytelników na aktualnym blogu. Jestem mamą z powołania i podobno do twarzy mi z dzieckiem ;) Od bardzo dawna pragnęłam zostać mamą, ale jak wiele znaczy to słowo dowiedziałam się dopiero po urodzeniu córeczki. To najważniejsza rola w moim życiu i chętnie się jej oddaję. Nie pracuję, zajmuję się dzieckiem i jestem na etapie pisania pracy magisterskiej. Mała Mi ma pół roku i jest bardzo energicznym, ekspresowo rozwijającym się słodkim łobuziakiem. Jej aktualnie osiągnięty jakiś czas temu level, to sprinterskie raczkowanie po całym domu, samodzielne wstawanie i przesuwanie się przy meblach na dwóch nogach.
Zdjęcie zrobione dzień przed skończeniem 6 miesięcy:
Luby pracuje dorywczo, więc też ma dla nas czas. On w domu zajmuje się sprzątaniem. Mieszkamy sobie w trójkę w jednej z kamienic w centrum dużego miasta. Lubimy leniwie spędzać czas oglądając film, albo po prostu się wygłupiając.
Dziś Mi po raz pierwszy zjadła kawałek banana i przeżyła! ;) Również pierwszy raz była na placu zabaw. Pogoda aż zmusza do siedzenia na dworze, więc wpakowałam młodą w chustę i poszłyśmy na spacer. Zaliczyła bujawki, ale ma huśtawkę w domu, więc dla niej to żadna nowość, za to zjeżdżalnia sprawiła nam mega radość. Misia śmiała się w głos. Hostessy rozdawały balony reklamowe, to również zachwyciło Mi. Jakoś nigdy wcześniej nie wpadłam na to, żeby kupić jej balon. Z tych wszystkich emocji Mi zrobiła się zmęczona i zasnęła mi na kolanach, kiedy usiadłyśmy na parkowej ławce.


 
Czas bardzo szybko umyka, po dzieciach widać to najlepiej. Jeszcze niedawno była maleńkim owłosionym gorylkiem.
Pierwsza doba życia; dyszka Apgara, 55cm i 3340g:
Teraz to już mała panna. Cztery dni temu rozkleiłam się przy wynoszeniu łóżeczka małej z naszej sypialni. Z jednej strony jestem dumna z jej postępów i tego jak rośnie, z drugiej jest mi przykro, że staje się taka niezależna. Już coraz rzadziej je z piersi, bo dostaje stałe pokarmy, to chyba najbardziej przykre. Mam podręcznikowe problemy z okresem separacji-indywiduacji i co z tego, że o tym wiem?
Właśnie uśmiecha się przez sen :) Zaraz obudzi się na kolację.

13 komentarzy:

  1. Boskie włosy ma! Super zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas to rodzinne, wszyscy włochaci się rodzą.

      Usuń
  2. Ślicznotka!
    A Ty masz jeszcze czas na blogi?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie nie mam, bo powinnam siedzieć nad pracą, ale że ciężko mi się zmusić i i tak nie siedzę, bo wynajduję milion powodów, a wręcz pretekstów, że niby w danej chwili nie mogę pisać, to i na bloga znajdę czasem czas.

      Usuń
  3. Ooo jaka czarnula, ja mam blondynę chociaż córeczka to mi się zawsze cygańska marzyła...
    Niezła jest jak w wieku 6 miesięcy raczkuje, szok :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ona od urodzenia taka do przodu, sama jestem zadziwiona, ale nie ukrywam, duma jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczną masz Córcię, jakie włoski boskie!!! Ja również mam prawie półroczną Córcię,bo z 1listopada, ale mojej daleko do raczkowania :) zapraszam do siebie na bloga:
    http://mama2c.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo. Już biegnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale fajny blog. Cudowna jest ta mała Niunia. Inaczej ją sobie wyobrażałam. No w końcu pokazałaś królewnę swoją. Jest śliczna. Jak z obrazka. Pierwsze zdjęcie jak z gazety. A te włoski. Napatrzeć się nie mogę. Buziaki dziewczyny :-*

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)