środa, 24 kwietnia 2013

Urzędowo

Wczoraj na placu zabaw Mi nawiązywała kontakt z dziećmi. Wcześniej też się interesowała innymi maluchami, ale raczej w roli zabawki, niż towarzysza zabaw. Jeden chłopczyk nawet ją przytulił (17-miesięczny). Cieszę się bardzo, że jest kontaktowa i towarzyska. Czułam że tak będzie, między innymi dlatego zdecydowałam że pójdzie do przedszkola w wieku 23 miesięcy. Jest zapisana już od dość dawna. Będzie w 10-osobowej grupce 1,5-2 latków z dwiema paniami. Maluchy mają tam zajęcia lepienia z gliny, kynoterapię, arteterapię, chodzą na basen, oprócz tego takie standardowe ćwiczenia z logopedii, rytmikę, gimnastykę i angielski. Przedszkole jest na naszej uliczce, kilka budynków od domu, póki nie rozpocznę pracy będę mogła w każdej chwili po nią przyjść. W okresie adaptacyjnym mogę oczywiście być w przedszkolu, ale chyba wolę tego uniknąć, żeby Mi nie myślała że mama zawsze tam będzie. Postawię raczej na stopniowe przysposabianie zostawiając ją najpierw na godzinę, potem każdego dnia na trochę dłużej, tak żeby miała poczucie że zawsze po nią wrócę. Dziecko lepiej i szybciej rozwija się w grupie, uczy się życia w społeczeństwie. To przyda się Mi, kiedy pojawi się rodzeństwo. Usamodzielni ją, odseparowując trochę od mamy. Ja też będę potrzebowała tego czasu, żeby w końcu móc podjąć pracę. Może wtedy odbijemy się od finansowego dna. A propos, złożyłam wczoraj nareszcie wniosek o zasiłek rodzinny. Domyślałam się że to będzie papierologia, ale nie myślałam, że będzie do załatwiania aż tyle, co w naszym przypadku. Trochę zeszło nie ma co. Ciekawe czy przejdzie, czy jeszcze będą nam kazali coś donosić, zmieniać itd. Macie doświadczenia w tej materii? Podobnie było u nas z załatwianiem papierów do ślubu. Koszmar mnóstwo latania łącznie z rozprawą sądową o zwolnienie z konieczności przedstawiania jednego z zaświadczeń. Znajoma w podobnej sytuacji wyjechała za granicę wziąć ślub, bo polska biurokracja ją przerosła. Aktualnie znów przed nami załatwianie karty pobytu. Kolejny koszmar i nerwy. Problem w tym, że Luby nie ma żadnej podstawy prawnej, żeby zostać w Polsce. Utracił status studenta, pracuje na umowę zlecenie, nie ma rodziny (wg PL law jako rodzina liczymy się dopiero po ślubie, to że ma w Polsce dziecko nie jest istotne, bo dzieckiem ma się kto zająć, a nie mając ślubu nie jesteśmy formalnie razem, czyli to tak jakbym ja Mi wychowywała samotnie, a on tylko chciałby jej użyć jako pretekstu do pozostania w kraju). Możemy składać jedynie wniosek na "inne okoliczności" i liczyć na to, że kierownik urzędu spojrzy na naszą sytuację przychylnym okiem. Z pozytywnych newsów, przysłali becikowe, od razu popłaciłam rachunki i czuję się lżejsza.

10 komentarzy:

  1. Do przedszkola zapisałas Małą?
    Troche przerażająco brzmia te zajęcia dla dzieci 1,5-2letnich :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się cieszę, że będzie mieć zajęty czas czymś kreatywnym, przecież to dla nich też forma zabawy.

      Usuń
    2. No ale przedszkole to jest od 3 r.ż. przecież?
      Dla mnie to żadna zabawa lepić z gliny, miec rytmike czy angielski w tym wieku, naprawdę.
      Nie zapisałabym dziecka do takiego punktu opieki, poza tym mi Zuzki nie przyjęli do młodszej grupy jak miałaby skończyc po 2 miesiącach 1,5 roku a u was skończy 2 latka i was przyjęli do grupy do dwóch lat...
      Paranoja jakaś z tymi normami. ;/

      Usuń
    3. Przedszkole jest od dwóch lat generalnie. Ta grupa to grupa dwulatków, to nie znaczy do ukończenia drugiego roku życia. Natomiast jak zapytałam czy ją wtedy chcą od października, to dyrektor powiedział, że przyjmują do tej grupy od 1,5 roku. W tym przedszkolu mają przewijaki itd, cała osobna salka jest dostosowana do tak małych dzieci. Są grupy co rok od dwulatków do zerówki. Moim zdaniem takie zajęcia świetnie rozwijają dzieci manualnie, ruchowo, społecznie, językowo, muzycznie. Co do angielskiego, to Mi i tak jest (tzn będzie) dwujęzyczna.

      Usuń
    4. Mi powiedziano że grupy do 1,5 roku (wtedy chciałam Zuzke zapisać) to grupy do półtora roku i oni musieliby później dziecko przenieść... dlatego jestem zdziwiona, że u was nie było problemu. No i u nas do 3 lat to jest żłobek, dopiero potem przedszkole może dlatego kwalifikacja inna :/
      Tak czy inaczej te formalności sprawiają trudnosci bo urzednicy maja przepisy gdzies, skoro w innym miejscu stosuje sie inne normy :/

      Usuń
    5. Napiszę to jeszcze raz; to jest grupa dwulatków, a nie "do ukończenia drugiego roku życia". To oznacza, że jak skończy dwa lata, to nadal chodzi do dwulatków do końca roku szkolnego. Tak jest chyba we wszystkich przedszkolach, nie wiem jak ze żłobkami. A przyjmują od 1,5 roku bo są do tego przystosowani i przymykają oko po prostu. To prywatne przedszkole, więc sami ustalają reguły. U nas nawet w państwowych przyjmują już dwulatki, tylko na ogół jest ograniczenie, że muszą być bezpieluchowe. W naszym przedszkolu nie ma tego wymogu.

      Usuń
  2. Zawsze wiedziałam, że nasz kraj jest co najmniej dziwny! Mogę tylko współczuć tych formalności, papierów, biurokracji i nerwów... Moja Lila też na razie kontaktowa, wszystkich zaczepia, ciekawe czy Jej się to później zmieni,bo Starszej bycie duszą towarzystwa przeszło w drugą skrajność-stała się nieśmiała w pewnym wieku...
    Becikowe przysłali Wam dopiero teraz? Po naszym już nie ma śladu z 5miesięcy, niestety wydatki, wydatki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo nasze becikowe wydałam w 5minut (bez przesady) płacąc rachunki, grosz się nie ostał. A dopiero teraz bo miesiąc temu złożyłam wniosek, wcześniej ciągle coś na głowie miałam.

      Usuń
  3. No tak, myślałam,że to oni tak przetrzymywali. No cóż życzę Wam cierpliwości we wszystkich formalnych kwestiach i wielu przychylnych urzędników, a nie robiących pod górę urzędasów. A możesz zdradzić co to za przedszkole? Fajne zajęcia Im się szykują. Pewnie jest problem,żeby się dostać skoro tak szybko zapisałaś Mi?
    Moja Eliza poszła w wieku 3lat i też uważam, że dziecko musi mieć kontakt z innymi dziećmi, tak w grupie,nie ma nic lepszego dla Jego rozwoju. A z całą pewnością krzywda im się tam nie stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prywatne przedszkole z młodą zaangażowaną kadrą. Dlatego nie musiałam czekać na przyszłoroczną rekrutację. Już się Mi grupa klaruje. Finansowo policzyliśmy, że wyjdzie jak w państwowym, bo wszystkie te zajęcia są już w cenie + mamy dwa kroki a to ogromny atut.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)