sobota, 20 kwietnia 2013

Restauracyjnie

Dziś spotkaliśmy się całą rodziną z okazji 71 urodzin prababci Mi. Kilka takich spędów mała ma już za sobą, ale dzisiejszy był wyjątkowy kulinarnie. Poszalałam i dałam Mi do spróbowania winogrono (zjadła kawałek), później w restauracji wyżebrała jedzenie i na zmianę z ciocią karmiłyśmy ją ze swoich talerzy pomidorówką i ziemniaczaną. To był jej pierwszy kontakt z pomidorami. Łącznie zjadła około talerza zup. Na koniec cytryna do wycycania (smakowała) i ogórek kiszony do polizania (zero reakcji). Moje dziecko lubi chyba wszystko. Z cycka wypija do ostatniej kropli, przy kaszce pokrzykuje na mnie, bo za wolno wiosłuję, a ona ciągle czeka z otwartym dziobem. Zjada obecnie porcje przeznaczone dla dzieci starszych o dwa miesiące, a mimo tego wagowo plasuje się na 10. centylu. W tym tygodniu nauczyła się sama jeść, tzn ja nabieram na łyżeczkę, a ona wkłada do buzi, przy okazji sprawdza też konsystencję paluszkami. Karmienie jej to czysta przyjemność. Wykorzystuję jej ciekawość do oswojenia jak największej ilości zdrowych smaków. Podaję jej chociaż odrobinę na palcu, na pewno taka ilość nie zaszkodzi bardziej niż wszystkie syfy i rączki po raczkowaniu wkładane do buzi (nie zawsze zdążę umyć).
Nasz obecny harmonogram to m/w:
7:20 pobudka i piersi (zawsze je z obu)
11:00 miska kaszki mlecznej wielozbożowej z połową słoiczka deserku
15:00 piersi
19:00 słoiczek obiadku 125g
22:00 kąpiel
22:25 wit D+ piersi
2:00 piersi
W naszym przypadku Mi od urodzenia przesypiała noc do 9 z przerwą na karmienie koło 5:00. Ostatnio jednak, chyba przez wzmożony apetyt właśnie, w przeciwieństwie do innych dzieci, zaczęła budzić się szybciej. Jednak nie tak dawno w ciągu dwóch tygodni przeskoczyła mi z rozmiaru 56 na 68 aż, a teraz nawet te spodenki są za krótkie, co świadczy o okresie wzmożonego wzrostu. Mi jest laskonoga, w efekcie body nosi 62 (zmieści się i w 56 ale bez luzu), a spodenki 74 zaraz będzie trzeba poprać. No nic, jutro jak zwykle w niedzielny poranek, polowanie w lumpie na perełki dla Mi. Co tydzień ostatecznie wracam z kolejnym wielkim worem łachów dla niej za który płacę 5-7zł (5zł/kg). Również jutro zamieniadka :)

8 komentarzy:

  1. Ojj ja pamietam te pierwsze miesiące wprowadzania pokarmów, niestety Zuzka już jak ja zjadłam pomidora reagowała alergicznie i to jej zostało, ja pomidoromaniaczka jestem :/
    Mimo tego odwaznie dałas jej to jedzenie :P

    Zazdroszczę tych cen w SH, ja kupuje najtaniej po ok 25-30 zł za kg :///

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mogłam jeść wszystko i ona też jak do tej pory, więc się nie asekuruję, oczywiście nie przeginając w drugą stronę. Nie sądzę żeby jej coś było po zupce. Jutro się okaże, najwyżej odstawimy i już.
    Moje miasto to zagłębie SHów, mamy ich najwięcej, a ja jestem w raju.

    OdpowiedzUsuń
  3. odważna jesteś z jedzeniem dla Mi.
    cytrusy :) ogórek kiszony, pomidory i to w jeden dzień.
    dobrze, że zniosła to bez problemu :)
    cudną masz córkę poza tym :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wy mówicie odważna, inni powiedzą nieodpowiedzialna, a Mi nic nie jest. Ten mały pycholek wie, co dla niej najlepsze, ja tylko moderuję sprawę. Bardziej ciekawa byłam jak zareaguje pierwszy raz na przyprawioną zupkę (bo to przecież restauracyjna pod dorosłych była), ale jak zwykle, a może nawet bardziej jej smakowało. Ogórek był tylko do polizania, cytrynę troszkę podziamkała soku (pare kropli na kilka razy) najbardziej ciekawa byłam winogrona, bo to w kawałku jednak.
    Oj jest cudna, nie tylko z wyglądu <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzeba przyznać, że apetycik Jej dopisuje :) A tym 10centylem się nie martw, najważniejsze, że jest zdrowa, co przecież po Niej widać. Jak ja bym chciała,żeby moja tak cyca jadła. To niestety sprinterka,Ona nie ma czasu na jedzenie. A ostatnio nowa moda, ssa pierś a rączką robi "bam bam",przecież można jeść i bawić się jednocześnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie martwię. Ja mając pół roku też 62 nosiłam (wiem z zapisków mamy). Pediatrze się to nie podoba, wysłała nas na badanie moczu najpierw, a teraz za każdym razem się krzywi, po czym sama usprawiedliwia, że taka jej uroda, jest drobniutka i już. Mi to nawet pasuje, przecież dla dziewczyny dobrze, kiedy jest szczupła. Dzięki temu też, więcej się rusza, jest szybka, zwinna i giętka, ona robi takie rozkroki, że jej zazdroszczę. Widzę tu szpagaty w przyszlości bez problemu. Przy tym jest długa i bardzo silna, żadna z niej wątła słabeuszka. Jakie ja mam powody do zmartwień w tym zakresie? Dziecko je, jest zdrowe i energiczne, rośnie, nadal da się nosić w chuście, bo waży 6,5kg więc mniej niż mój ciążowy brzuszek :)
      Moja też drapie mnie, głaszcze i paca przy cycku ;) Dla niej jedzenie jest priorytetem, rzuci każdą zabawę dla piersi.

      Usuń
  6. Odważna? Inaczej bym to ujęła,ale bez krytyki, bo samą mnie kusi, żeby Alanowi podać coś 'dorosłego'. Ma 5 miesięcy, ja podobno w jego wieku już takie rzeczy jadłam, ale jednak jeszcze się wstrzymuję. Moja chrześnica na swoim Chrzcie (tzn. przyjęciu z tej okazji- miała 6 m-cy) jadła już rosołek, ziemniaczki i nie wiem co tam jeszcze :-). Wydaje mi się, że A. tez jest mały jak na swój wiek, znajomi nie dowierzają, ze ma 5 m-cy, ale też jest bardzo silny. I wcina wszystko co mu podam, nie wybrzydza na nowe smaki. Je słoiczki i wyje na koniec, że mało. Mi ma być zdrowa, to jest najważniejsze. Buziaczki dla żarłoka i mamy żarłoka :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziś tak mieliśmy i po słoiczku poszedł jeszcze cyc. Mój kuzyn, jak się chwali jego mama w wieku 3 miesięcy jadł frytki. To właśnie uważam za "nierozsądne". Mi długo nie pozna ich smaku.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)