wtorek, 23 kwietnia 2013

11-dniowa Mi

19.10.12. po raz kolejny zaliczyliśmy przejażdżkę do urzędu. Za pierwszym razem odesłali nas, każąc wrócić z tłumaczem. Od tej chwili Myszka ma łączone nazwisko. Trzeba było sprostać odświętności dnia i pozbyć się tego dziwnego kikuta wystającego z brzuszka, jak obcy.
Myszce włoski urosly i zaczęły już wchodzić w oczka, a po kąpieli zwijać się w loczki. Zaczesujemy "na Hitlerka". Wyrosło toto z pierwszych śpioszków, które odłożyliśmy dla Karmelka (synka kumpeli). Skupia też swe patrzałki na karuzeli i kolorowych pluszakach, choć ulubioną przytulanką jest tatuś.

4 komentarze:

  1. Fajnie to dopiero będzie po latach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami jak patrzę na zdjęcia Małej z tego okresu noworodkowego to mam wrażenie, że to było wieki temu, czas tak szybko leci, zwłaszcza przy dwójce dzieci... Zdecydowanie za szybko

      Usuń
    2. Zgadzam się, za szybko się zmieniamy i starzejemy.

      Usuń

Miło mi, że tu zaglądasz i zostawiasz po sobie ślad. Wpadaj częściej :)